Centrum Białegostoku każdego dnia tętni życiem. Restauratorzy odrabiają straty po ostatnim lockdownie

OPRAC.:
Olga Goździewska
Olga Goździewska
Restauratorzy odrabiają straty. Pozostaje obawa przed czwartą falą pandemii Wojciech Wojtkielewicz
Rynek Kościuszki, ulice Lipowa, Sienkiewicza i Skłodowskiej-Curie w Białymstoku każdego dnia tętnią życiem. Wieczorami mieszkańcy rozsiadają się w ogródkach i korzystają z oferty lokali gastronomicznych. Restauratorzy powoli odrabiają straty spowodowane pandemią. Jak twierdzą niektórzy, w tym sezonie mają więcej klientów. Pozostaje tylko obawa przed tym, co przyniesie jesień.

Od końca czerwca lokale gastronomiczne działają przy 75% obłożenia sali. Restauratorzy już nazywają to “powrotem do normalności”. W centrum miasta gości nie brakuje, a ogródki wypełniają się w zakładanych limitach nie tylko wieczorami czy w weekendy.

– Przewidywaliśmy, że gdy tylko otworzą się restauracje, nasi stali bywalcy chętnie wrócą do jedzenia "na mieście". Mimo tego pierwsze tygodnie po zniesieniu restrykcji były dla nas miłym zaskoczeniem. Ruch jest bardzo duży, widać radość i ogromną chęć spędzania czasu razem – mówi Urszula Olechno z KOKU Sushi, współwłaścicielka sieci sieci sushi barów w Polsce, która w Białymstoku prowadzi trzy punkty.

Jej słowa potwierdzają właściciele innych lokali, które znajdują się w ścisłym centrum miasta.

– Dla kawiarni czas zamknięcia był szczególnie trudny. Podstawą ich istnienia jest przecież bezpośrednie spotkanie z drugim człowiekiem i wypicie kawy w miłej atmosferze. Dlatego powrót gości cieszy nas podwójnie. Ich zresztą też. Widać, że białostoczanie odkrywają nas na nowo i bardziej doceniają każde tego typu wyjście – komentuje Marcin Zalewski, jeden z założycieli sieci kawiarni the White Bear Coffee.

Patryk Chowaniak z "Bistro Dobra Zmiana" również obserwuje większe zainteresowanie mieszkańców, także w obszarze cateringu.

– Od momentu, kiedy mogliśmy zacząć działać w lokalu, mieliśmy zauważalnie większy ruch, porównując do lat ubiegłych. Mamy też zwiększoną liczbę zapytań o catering, z uwagi na to, że wiele wydarzeń i uroczystości nie mogło się odbyć w ostatnim czasie. Mimo że trwa właśnie sezon urlopowy, nie brakuje też osób, które nas stale odwiedzają – komentuje restaurator.

Zobacz też: Białystok. Enklawa Cafe Canteen Bar, nowa restauracja w samym centrum miasta [zdjęcia]

Chociaż pandemia nadal trwa, to wyraźnie widać, że ludzie nie chcą już zamykać się w domach. Reżim sanitarny oraz szczepienia skutecznie niwelują ryzyko zakażenia. Znika więc lęk związany z kontaktami społecznymi.

– Nie zauważyliśmy, aby nasi goście mieli jakieś obawy związane z koronawirusem. Raczej wszyscy cieszą się z możliwości powrotu do „normalności” oraz życia zapamiętanego sprzed pandemii – przekonuje Krzysztof Kuderewski z mieszczącej się na Rynku Kościuszki, nowo otwartej restauracji Enklawa Cafe Canteen Bar.

Wznowienie działalności cieszy, jednak w związku z otwarciem pojawił się kolejny problem. Niektóre lokale mają trudność ze skompletowaniem załogi. W tym samym czasie kelnerów, barmanów czy kucharzy szuka wiele restauracji.

– Obecnie stale poszukujemy rąk do pracy, jakiś czas temu wystartowaliśmy nawet ze specjalną kampanią zachęcającą młodych ludzi do związania swojej przyszłości z KOKU Sushi. Pandemia sporo tu namieszała i nadszarpnęła zaufanie do branży oraz restauracji jako stabilnego pracodawcy. Udowadniamy jednak, że są firmy, które nadal oferują dobre warunki, bez strachu o kolejną falę i lockdown. My dajemy ponadto szansę na rozwój w ogólnopolskiej sieci, pakiety szkoleń oraz atrakcyjne wynagrodzenia – mówi Urszula Olechno.

Zamykają się kolejne lokale gastronomiczne w Białymstoku i okolicach. Nie ma już Pasji Chefa, Bohemy i Parniczka

Podobnie jak KOKU Sushi, także Bistro Dobra Zmiana utrzymała większość załogi.

– Nasza obsługa została przeszkolona do pracy na kuchni i dostaw posiłków, abyśmy mogli zapewnić im pracę. Aktualnie poszukujemy jednak kolejnych osób, bo odmrożenie nastąpiło wraz z ogródkami gastronomicznymi i w tym okresie zawsze potrzeba więcej ludzi. Wiem, że cała branża ma trudną sytuację, jeśli chodzi o personel – komentuje Patryk Chowaniak.

Co przyniesie jesień? Teraz trwają wakacje, jednak największą niewiadomą są chłodne miesiące i zapowiadana kolejna fala pandemii.

– Branża gastronomiczna mocno ucierpiała podczas lockdownów, dlatego wszyscy obawiamy się tego, co może się wydarzyć jesienią. Ale nie przygotowujemy się specjalnie na czarny scenariusz. Wręcz przeciwnie. Prowadzenie restauracji to trudne i odpowiedzialne zajęcie, dlatego staramy się raczej skupić na rozwoju i ciężkiej pracy. Chcemy zaskakiwać naszych gości, urozmaicać menu, wsłuchiwać się w ich potrzeby i oczekiwania. Już od przyszłego miesiąca nasza restauracja wdraża dowozy dań, będzie także możliwość zakupu wypiekanego przez nas zdrowego chleba – zachęca właściciel Enklawy.

Właściciel Bistro Dobra Zmiana dodaje, że również woli działać tu i teraz.

– Gastronomia to codzienne wyzwania. Aktualnie musimy reagować na gwałtownie rosnące ceny produktów, mimo że sami nie chcemy ich podnosić. Pojawiają się również problemy z brakiem surowców i towarów. Oczywiście obawiamy się, że już za kilka miesięcy naszą branżę spotkają znów tak mocne ograniczenia, a rząd tak jak do tej pory nie zapewni odpowiedniej pomocy, szczególnie małym firmom jak nasza.

Najlepsze restauracje w Białymstoku. Te miejsca polecają mie...

Marcin Zalewski z the White Bear Coffee przekonuje natomiast, że dla nich receptą na przyszłość, jest intensywny rozwój.

– Mimo pandemii nasza sieć rozrasta się o kolejne lokale. Wkrótce miśkowe kawiarnie otwieramy w Giżycku, Suwałkach, Ostrowie Wielkopolskim. W tym roku ruszyła także nowa franczyza lodowa – the White Bear Ice Cream. W samym Białymstoku działają już cztery punkty, a to jeszcze nie koniec. Działamy więc nie na sto, ale na dwieście procent. Ograniczenia nie będą trwały wiecznie, dlatego chcemy jak najlepiej wykorzystać sprzyjający czas, który mamy obecnie – podsumowuje.

W czerwcu zapłaciliśmy w sklepach mniej niż w maju

Wideo

Komentarze 7

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

A
AB
Takie kulinarne OT. W mediach jak to w wakacje, jest narzekanie na bardzo wysokie ceny ryb nad morzem w smażalniach Zwłaszcza, że ryby są mrożone. Za rybę, dorsza z frytkami dla dwóch osób muszą zapłacić po około 60 zł. Właściciele tłumaczą, że wszystko poszło w gór, a oni muszą zarobić. W Warszawie na Ursynowie u Wietnamczyka, porcja dwóch kostek z dorsza smażonego w cieście sezamowym z ryżem i surówką kosztuje 17zł. Jak mu się to opłaca? Rybę kupuje w sklepie, też płaci personelowi, płaci za media i wynajem i mu się opłaca. Dziwny kraj.
e
edi
20 lipca, 0:13, edi:

Niech odrabiają jak najszybciej straty bo Delta nadchodzi..;) itd, itd. I kolejne lokdałny... Jak nie sprzeciwimy się temu w końcu stanowczo to będą sterować nami jak tylko będą chcieli.

Ten rząd jawnie łamie prawo pod pretekstem, że niby tak bardzo dbają o nas. HAHAHA

Do tej pory nikt jakoś o nas nie dbał to i teraz damy sobie radę z wymyślonymi ich deltami, lambdami, si i pigwami;)

e
edi
Niech odrabiają jak najszybciej straty bo Delta nadchodzi..;) itd, itd. I kolejne lokdałny... Jak nie sprzeciwimy się temu w końcu stanowczo to będą sterować nami jak tylko będą chcieli.
G
Gość
19 lipca, 13:49, Gość:

Niech jak najszybciej bankrutują. 10 zł za piwo 0.3 l to za wysoka cena. Nawet w Warszawie są niższe ceny.

głupiś

G
Gość
za miesiąc i tak was zamkną
a
adam n
W Łomży były obniżone czynsze ale tam nie sponsoruje się kolorowych parasolek.
G
Gość
Niech jak najszybciej bankrutują. 10 zł za piwo 0.3 l to za wysoka cena. Nawet w Warszawie są niższe ceny.
Dodaj ogłoszenie