MKTG SR - pasek na kartach artykułów

"Calineczka" Teatru Rodziców to spektakl, który zachwyca. Dopracowane stroje i luz jaki czuć na scenie sprawiają, że chce się oglądać!

Urszula Śleszyńska
Urszula Śleszyńska
Teatr Rodziców Przedszkola Sióstr Misjonarek w Białymstoku w środę w Kinie TON zaprezentowało bajkę muzyczną "Calineczka"
Teatr Rodziców Przedszkola Sióstr Misjonarek w Białymstoku w środę w Kinie TON zaprezentowało bajkę muzyczną "Calineczka" Fot. Wojciech Wojtkielewicz
Rodzice stanęli na scenie kina TON żeby swoim (i nie tylko) dzieciom pokazać wyjątkowy spektakl. Ich "Calineczka" to przedstawienie zabawne, wzruszające, pouczające i świetnie zrealizowane. Wpadające w ucho piosenki, świetne kostiumy i scenografia, ale przede wszystkim ogrom pasji wkładany w to, co przedstawiają. Aż by się chciało, żeby spektakl trafił gdzieś do repertuaru, by można go było zobaczyć jeszcze raz!

Kolejny rok z rzędu rodzice dzieci z przedszkola Sióstr Misjonarek przy ulicy Zielnej w Białymstoku wystąpili na deskach kina TON. Wszystko po to, żeby wywołać uśmiech na twarzach tych, których kochają najbardziej, ale również i tych, którzy tego potrzebują. Oprócz rozbudzania w swoich pociechach pasji, dają im przykład zaangażowania, współpracy, ponoszenia trudu przygotowań i czasem kilku wyrzeczeń. Spektakl, który jest finałem kilkumiesięcznych przygotowań nie tylko integruje społeczność przedszkola, ale też pokazuje, że naprawdę można wszystko. Wystarczy tylko bardzo chcieć.

Jednym z rodziców, który zaprezentował się w środę na scenie jest Robert Tarantowicz, przedsiębiorca, którego mogliśmy zobaczyć w roli Kreta. Jest tatą Alicji z grupy Liski, a na scenie czuje się jak ryba w wodzie. Podobnie jak inni, którzy śpiewają i tańczą, a do tego wywołują uśmiech. Ślimaki czy Ropuch, ale też wspomniany już Kret na długo zostaną w pamięci widzów.

Idea pojawiła się w momencie, kiedy w przedszkolu, parę lat temu, padł pomysł, żeby na koniec roku odwrócić trochę zwyczaj - wspomina Robert Tarantowicz. - Zawsze występują dzieci, a my zdecydowaliśmy, że to rodzice wystąpią przed dziećmi. A tym samym dadzą przykład swojego zaangażowania, swojej kreacji aktorskiej, swoich talentów, być może ukrytych, które będą miały okazję się wydobyć.

Idea i rozmach z jakim tworzone są spektakle z roku na rok rosną

Spektakle z roku na rok zaczynają być coraz większe, coraz lepsze, coraz doskonalsze, a talenty rodziców coraz bardziej rozkwitają. W środę zagrali aż trzy spektakle, przy praktycznie pełnym obłożeniu sali na każdym z nich. Świetnie patrzyło się na interakcję z widzami i na to, jak wielki luz mają w sobie aktorzy i jak dużo przyjemności sprawia im obecność na scenie.

Główną ideą jest to, żeby dać naszym dzieciom przykład, że warto jest się angażować w życie społeczne - mówi Robert. - Warto jest robić dobre rzeczy, współpracować ze sobą i mimo tego, że kosztuje to niemało, bo próby przeprowadzamy już od 3 miesięcy i przynajmniej dwa wieczory w tygodniu są zajęte do późnych godzin wieczornych, to po prostu warto jest to robić. To co powstaje na końcu jest bowiem warte naśladowania.

Spektakle z przekazem. W tym roku artyści postawili na spełnianie marzeń

Tarantowicz dodaje, że spektakle są tak dobierane, żeby miały przekaz. Tegoroczna "Calineczka" pokazuje, że warto mieć marzenia i te marzenia mogą się kiedyś spełnić. A właściwie to możemy spełnić je sami, wystarczy tylko mieć troszeczkę cierpliwości. Niezależnie od tego, skąd pochodzimy, jak nam się w życiu układa - tak jak to jest w życiu głównej bohaterki, Calineczki.

- To historia o marzeniach - zapewnia Robert. - Patrząc na to, co się dzieje dookoła na świecie, czy w naszym kraju, albo w regionie, to marzenia bardzo często mogą być dziś zaburzone. Z różnych powodów mogą pojawić się w nas jakieś lęki. I Calineczka daje taką nadzieję, świadomość, że te marzenia, niezależnie od okoliczności, trzeba mieć, że je warto mieć.

Zaproszenie na widownię oprócz przedszkolaków czy rodzin artystów otrzymali m.in. podopieczni Caritasu, Drogi, przedszkoli specjalnych i domów seniora czy Domu Pomocy Społecznej.

W tym roku postanowiliśmy, żeby charytatywność naszego spektaklu i jego przesłanie dotarło do większej grupy osób i żeby rzeczywiście te spełnianie marzeń dotarło do ludzi, którzy być może w swoim życiu mają troszeczkę trudniej - podsumowuje Robert Tarantowicz. - Postanowiliśmy zaprosić tych, których marzenia czasami trudniej się budzą, albo mają trudności z wychodzeniem do społeczeństwa ze względu na jakieś własne bariery. I tak zaprosiliśmy tych ludzi, który powinni zobaczyć spektakl o marzeniach, tak aby ta wieść możliwie najszerzej się niosła. Może to właśnie będzie w ich życiu światły punkt, o którym będą długo wspominać.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Jerzy Stuhr nie żyje. Aktor zmarł w wieku 77 lat

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na poranny.pl Kurier Poranny