Była naczelniczka urzędu skarbowego oskarżona. Miasto straciło 670 tys. zł

(ak)
Była naczelniczka urzędu skarbowego oskarżona. Miasto straciło 670 tys. zł
Była naczelniczka urzędu skarbowego oskarżona. Miasto straciło 670 tys. zł sxc.hu
Udostępnij:
Prokuratura Rejonowa Białystok-Północ oskarżyła Małgorzatę S.-K., byłą naczelnik I Urzędu Skarbowego w Białymstoku, o oszustwo na szkodę gminy Białystok.

Zdaniem śledczych, oskarżona niesłusznie otrzymała wyrównanie za zamianę swojej działki na inną, należącą do gminy. Wartość jej prywatnej nieruchomości miała być znaczne zawyżona - nawet o ponad 500 tys. złotych. Na takiej transakcji miasto miało stracić prawie 670 tys. złotych.

W tej sprawie na ławie oskarżonych zasiądą też rzeczoznawca oraz pracownica białostockiego magistratu. Pierwszej śledczy zarzucają poświadczenie nieprawdy w dokumentach, drugiej - niedopełnienie obowiązków.

Najsurowsza kara grozi Małgorzacie S.-K. i jej mężowi: do 10 lat więzienia. W tej sprawie nikt nie przyznaje się do zarzutów.

Czytaj e-wydanie »

Wideo

Komentarze 91

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

u
uks

Co tam dobrego u Gosi?  Dalej pomimo prokuratorskich zarzutów bierze dobrą pensję na stanowisku kierownika kontroli podatkowej w I USie?

m
marysia

Na jakie cele wywłaszczono działkę S-K,bo przecież nie na cele drogowe, drogi tam nie budują.

Czy była specjalna uchwała Rady Miasta żeby dla SK zamienić działki i wypłacić odszkodowanie w tej konkretnej sprawie?

u
ufna

Ja też mam trochę gruntu i domek na Wygodzie. Ludzie dają mi 300 tys. Poczytałam artykuł i mądre wpisy zdzisia na tym forum. Jutro złożę wniosek w UM i na pewno dostanę milion. W końcu NIE MOGŁO być tak, że Pani Naczelnik US była zwykłą złodziejką i używając stanowiska wymusiła na rzeczoznawcy zawyżoną wycenę a urzędniczka z UM to podpisała ...

s
sąsiad

Zdzichu, pardon, Gosia. to co piszesz jest coraz bardziej żenujące. Nie tylko ty pisałaś wniosek o odszkodowanie przy wywłaszczeniu na nowej Piastowskiej a tylko tobie wpłynęło na konto ekstra prawie 700.000 zł. Nie wal głupa i zwalniaj stołek kierowniczki kontroli na Świętojańskiej.

Swoją drogą 700.000 za twoją chatkę? Miałaś tam pozłacane kible i centrum sterowania satelitami?

 

f
fan

Niektórzy tu piszący uważają, że tak :).

z
zaniepokojona 38
No ale na miłość boską czy w urzędzie miejskim rzeczoznawca nie konsultuje dopłaty prawie 700 tys zł w dodatku z naczelnikiem US z przełozonymi a konkretnie conajmniej z zastępca prezydenta? Kpiny
f
fan
W dniu 06.01.2014 o 13:58, zdzisiek napisał:

Nie ma znaczenia kim jesteś, jakie przepisy znasz/nie znasz. Póki co możesz wnioskować o co chcesz. Tylko strona rozpatrująca wniosek, w takim wypadku UM, musi przestrzegać (czyli także znać) obowiązujących przepisów. Weź pod uwagę, że MSK to naczelnik US, a więc powinna znać prawo podatkowe (ogólnie ujmując). A przepisy dotyczące wywłaszczenia na potrzeby realizacji inwestycji drogowych do takiego się nie zaliczają. Nie musiała więc ich znać. I mogło jej, jak i każdemu innemu, się wydawać, że jej się coś należy. To akceptujący wniosek zobowiązany jest do zweryfikowania zasadności roszczenia. I skoro ktoś uznał, że się należy i wypłacił kasę... Zdroworozsądkowo - ja nie widzę winy wnioskodawcy. Jak już pisałem - idąc takim trybem jak tu, każdy pozew do sądu to zagrożenie zarzutami o usiłowanie wyłudzenia/wyłudzenie (jak Sąd Ci przyzna rację).

Jeśli sądzisz, że gdy w grę wchodzi taka kwota i dotyczy to osoby tak wysoko postawionej w urzędniczej hierarchii i osoba ta swoje wnioski z wygórowanymi żądaniami podpiera brakiem wiedzy, to jesteś chyba tak naiwny jak ona sądziła, że inni będą. Wydaje Ci się, że nie konsultuje się takich spraw z prawnikami i specjalistami, do których kto jak kto, ale ona ma dostęp większy niż każdy in ny przeciętniak? Zejdź na ziemię!

z
zdzisiek
W dniu 06.01.2014 o 11:42, Gość napisał:

Porównanie zwykłego pracownika w firmie i jego nieznajomości wielu spraw prawnych do naczelnik US jest moim zdaniem nieporozumieniem.Natomiast jeżeli tak jest, jak piszesz, że kobieta nie sprawdziła przepisów i złożyła wniosek tylko dlatego, że coś od kogoś usłyszała, to zastanawiam się jak mogła pełnić funkcję naczelnika US, a teraz kierownika? Jak tak niekompetetna osoba może pracować w US? Uważam, że w tym artykule nie ma wszystkiego.Nie wierzę, żeby nie wiedziała co robi.A urzędniczka w UM i rzeczoznawca też zostali oskarżeni.Mnie interesuje także, czy tylko ta czwórka (jest jeszcze mąż byłej naczelnik, o którym nie ma słowa jakie ma wykształcenie i co robi) jest w to zamieszana, czy obejmuje to więcej osób.Może czas pokaże. Artykuł nie podaje najważniejszych spraw, czyli od czego to się wszystko zaczęło i jak się rozwijało.

Nie ma znaczenia kim jesteś, jakie przepisy znasz/nie znasz. Póki co możesz wnioskować o co chcesz. Tylko strona rozpatrująca wniosek, w takim wypadku UM, musi przestrzegać (czyli także znać) obowiązujących przepisów. Weź pod uwagę, że MSK to naczelnik US, a więc powinna znać prawo podatkowe (ogólnie ujmując). A przepisy dotyczące wywłaszczenia na potrzeby realizacji inwestycji drogowych do takiego się nie zaliczają. Nie musiała więc ich znać. I mogło jej, jak i każdemu innemu, się wydawać, że jej się coś należy. To akceptujący wniosek zobowiązany jest do zweryfikowania zasadności roszczenia. I skoro ktoś uznał, że się należy i wypłacił kasę... Zdroworozsądkowo - ja nie widzę winy wnioskodawcy. Jak już pisałem - idąc takim trybem jak tu, każdy pozew do sądu to zagrożenie zarzutami o usiłowanie wyłudzenia/wyłudzenie (jak Sąd Ci przyzna rację).

G
Gość
W dniu 06.01.2014 o 09:45, zdzisiek napisał:

Z mojego doświadczenia wynika, że wystarczy, że ktoś, od kogoś, coś, ... I : mi się należy. Przerabiam takie sytuacje od strony pracodawcy. Ludzie piszą, bo im się wydaje. I nie to jest istotne. Ważne jest, że KTOŚ w UM ten wniosek rozpatrzył pozytywnie. To nie są decyzje jednoosobowe. To jest proces w którym dokumenty akceptowane są przez iles osób. I teraz tTy mi wytłumacz: jeśli nie Ty podjąłeś decyzje, to Ty powinieneś ponosić jej konsekwencje?Przykład: uważasz, że pracodawca powinien Ci zapłacić o 10.000.- PLN więcej. Piszesz do niego, on wypłaca. A później orientuje się, że nie musiał. I oskarża Cię o wyłudzenie. Widzisz to swoją winę? Ja nie. Jeśli nie ukradłeś tych pieniędzy (a w przypadku MSK - nie przelała ich np. fałszując podpisy), tylko oficjalnie wystąpiłeś, a druga strona to zaakceptowała i wypłaciła to NIE MOŻNA Cię za to karać. Chbe, że są okoliczności o których nie ma w artukule (np. MSK nakłaniała do zawyżenia operatu, wydania korzystnej decyzji). Ale z aktu oskarżenia to nie wynika (przynajmniej tego co jest w mediach).

 

Porównanie zwykłego pracownika w firmie i jego nieznajomości wielu spraw prawnych do naczelnik US jest moim zdaniem nieporozumieniem.

Natomiast jeżeli tak jest, jak piszesz, że kobieta nie sprawdziła przepisów i złożyła wniosek tylko dlatego, że coś od kogoś usłyszała, to zastanawiam się jak mogła pełnić funkcję naczelnika US, a teraz kierownika? Jak tak niekompetetna osoba może pracować w US?

 

Uważam, że w tym artykule nie ma wszystkiego.

Nie wierzę, żeby nie wiedziała co robi.

A urzędniczka w UM i rzeczoznawca też zostali oskarżeni.

Mnie interesuje także, czy tylko ta czwórka (jest jeszcze mąż byłej naczelnik, o którym nie ma słowa jakie ma wykształcenie i co robi) jest w to zamieszana, czy obejmuje to więcej osób.

Może czas pokaże.

 

Artykuł nie podaje najważniejszych spraw, czyli od czego to się wszystko zaczęło i jak się rozwijało.

z
zdzisiek
W dniu 05.01.2014 o 22:19, Gość napisał:

Czegoś nie rozumiem i może potrafisz to wyjaśnić.Jeżeli ja składam wniosek do urzędu, to najpierw w ogóle muszę wiedzieć, że taki wniosek istnieje.Jeżeli wiem, że jakiś wniosek mogę złożyć, to zapoznaję się jakie warunki muszę spełniać, żeby wniosek złożyć. Więc jaki konkretnie wniosek oskarżona złożyła?Skąd wiedziała, że taki wniosek może złożyć?I jakie warunki musiała spełnić, żeby taki wniosek złożyć?W końcu oskarżona nie jest emerytką po szkole podstawowej sprzedającą pietruszkę pod sklepem, żeby tłumaczyć się niezrozumieniem pisma czy jakiegoś przepisu.  

 

Z mojego doświadczenia wynika, że wystarczy, że ktoś, od kogoś, coś, ... I : mi się należy. Przerabiam takie sytuacje od strony pracodawcy. Ludzie piszą, bo im się wydaje. I nie to jest istotne. Ważne jest, że KTOŚ w UM ten wniosek rozpatrzył pozytywnie. To nie są decyzje jednoosobowe. To jest proces w którym dokumenty akceptowane są przez iles osób. I teraz tTy mi wytłumacz: jeśli nie Ty podjąłeś decyzje, to Ty powinieneś ponosić jej konsekwencje?

Przykład: uważasz, że pracodawca powinien Ci zapłacić o 10.000.- PLN więcej. Piszesz do niego, on wypłaca. A później orientuje się, że nie musiał. I oskarża Cię o wyłudzenie. Widzisz to swoją winę? Ja nie. Jeśli nie ukradłeś tych pieniędzy (a w przypadku MSK - nie przelała ich np. fałszując podpisy), tylko oficjalnie wystąpiłeś, a druga strona to zaakceptowała i wypłaciła to NIE MOŻNA Cię za to karać. Chbe, że są okoliczności o których nie ma w artukule (np. MSK nakłaniała do zawyżenia operatu, wydania korzystnej decyzji). Ale z aktu oskarżenia to nie wynika (przynajmniej tego co jest w mediach).

f
fan
W dniu 05.01.2014 o 22:19, Gość napisał:

Czegoś nie rozumiem i może potrafisz to wyjaśnić.Jeżeli ja składam wniosek do urzędu, to najpierw w ogóle muszę wiedzieć, że taki wniosek istnieje.Jeżeli wiem, że jakiś wniosek mogę złożyć, to zapoznaję się jakie warunki muszę spełniać, żeby wniosek złożyć. Więc jaki konkretnie wniosek oskarżona złożyła?Skąd wiedziała, że taki wniosek może złożyć?I jakie warunki musiała spełnić, żeby taki wniosek złożyć?W końcu oskarżona nie jest emerytką po szkole podstawowej sprzedającą pietruszkę pod sklepem, żeby tłumaczyć się niezrozumieniem pisma czy jakiegoś przepisu.

Tylko naiwny myśli, że stało się to wszystko przypadkiem :).

f
fan
W dniu 05.01.2014 o 22:16, Pawka Morozow napisał:

Jak uniewinnią Gosię, to znaczy, że 700.000 należy każdemu byłemu właścicielowi na przedłużeniu Piastowskiej z mocy (bez)praw(i)a ;)

Jest nadzieja, że ktoś beknie i że będzie to urzędnik. Jeśli stanie się inaczej tzn, że istnieje sprawny sposób na zarabianie kaski zgodnie z prawem.  

G
Gość
W dniu 05.01.2014 o 17:23, zdzisiek napisał:

Zgodnie z wcześniej wydanymi decyzjami oskarżona nie miała jednak prawa ubiegać się o zwrot nakładów, które poniosła na wyremontowanie swego domu.To zdanie z artykułu. Ale moim zdaniem wniosek mogła złożyć tyle, że powinien być odrzucony/rozpatrzony negatywnie. Ale to już w UM. I na to wpływu MSK nie miała.

 

Czegoś nie rozumiem i może potrafisz to wyjaśnić.

Jeżeli ja składam wniosek do urzędu, to najpierw w ogóle muszę wiedzieć, że taki wniosek istnieje.

Jeżeli wiem, że jakiś wniosek mogę złożyć, to zapoznaję się jakie warunki muszę spełniać, żeby wniosek złożyć.

 

Więc jaki konkretnie wniosek oskarżona złożyła?

Skąd wiedziała, że taki wniosek może złożyć?

I jakie warunki musiała spełnić, żeby taki wniosek złożyć?

W końcu oskarżona nie jest emerytką po szkole podstawowej sprzedającą pietruszkę pod sklepem, żeby tłumaczyć się niezrozumieniem pisma czy jakiegoś przepisu.

P
Pawka Morozow
W dniu 05.01.2014 o 22:13, fan napisał:

Żeby prokurator na nich siadł? 

 

Jak uniewinnią Gosię, to znaczy, że 700.000 należy każdemu byłemu właścicielowi na przedłużeniu Piastowskiej z mocy (bez)praw(i)a ;)

f
fan
W dniu 05.01.2014 o 22:03, Pawka Morozow napisał:

albo pierdel bez zawiasów dla Gosi, albo wypłacić wszystkim właścicielom wysiedlonych domów z okolicy dodatkowo po 700 kawałków 

Żeby prokurator na nich siadł? 

Dodaj ogłoszenie