Buszujesz w sieci? Włącz myślenie!

Rozmawiała Renata Kudeł
- Edukację medialną najchętniej zastępuje się edukacją informatyczną, która jest instrukcją obsługi coraz to nowszych technologii, ale w której nie ma miejsca na wychowanie.
- Edukację medialną najchętniej zastępuje się edukacją informatyczną, która jest instrukcją obsługi coraz to nowszych technologii, ale w której nie ma miejsca na wychowanie. Fot. Wojciech Alabrudziński
Rozmowa z prof. Bronisławem Siemienieckim kierownikiem Katedry Dydaktyki i Mediów w Edukacji UMK w Toruniu.

Internet jest dla młodych ludzi oknem na świat, kopalnią wiedzy, szansą na kontakt z rówieśnikami na całym globie. Tym oczywistym opiniom coraz częściej towarzyszy przekonanie, że sieć niesie również ze sobą wiele rzeczywistych zagrożeń.

- Internet jest obietnicą nowego, wspaniałego świata. Zapewnia nieograniczony dostęp do informacji, kontakt z członkami wirtualnej społeczności, wolność głoszenia poglądów i gigantyczny obszar zabawy. To są niezaprzeczalne korzyści, ale jest też drugie oblicze internetu, związane z zanikiem wartości humanistycznych, z technokratycznym sposobem widzenia świata, a także z manipulacją i sterowaniem świadomością ludzi. Są w nim obecne zjawiska patologiczne, takie jak agresja, pornografia, piractwo i hakerstwo. Przemoc w internecie, nazywana też cyberbullyingiem, godzi w wolność osobistą człowieka poprzez manipulację obrazem i dźwiękiem.

To brzmi groźnie, ale dla wielu użytkowników internetu przemoc jest pociągająca. Oglądają sceny zabijania, katowania ludzi, wybierają krwawe gry, których bohaterowie specjalizują się w pozbawianiu życia innych. Dlaczego?

- Powodów może być wiele. Z jednej strony może to być wysoki poziom agresji, który tkwi w człowieku, z drugiej - chęć zaimponowania środowisku, chęć bycia na topie, poddanie się wpływom reklam czy wreszcie ucieczka od świata rzeczywistego.

Ucieczka w zabijanie?

- To swego rodzaju odreagowanie, wyładowanie agresji na fikcyjnym przeciwniku. Głośny przypadek cyberprzemocy to historia studentki z Południowej Korei. Jej malutki pies wypróżnił się w wagoniku metra, a ona odmówiła posprzątania po nim. Jeden z podróżnych zrobił zdjęcie młodej kobiecie i opublikował je w internecie.

Użytkownicy sieci nazwali ją "Dziewczyną od psiej kupy" i wkrótce rozpętała się na nią nagonka. Wytropiono ją, zdobyto informacje o rodzinie. Publicznie upokarzano, co doprowadziło ponoć do jej odejścia z uczelni. Mało znaczące zdjęcie spowodowało lawinę nienawiści.

A na polskim gruncie?

- Moim zdaniem, niestety, przysłużyli się nam w tej kwestii politycy. Kiedy wybuchła afera ze sfilmowaniem i upublicznieniem rozmowy, jaka miała miejsce w hotelu sejmowym, a w której uczestniczyła między innymi Renata Beger, okazało się, że wszystko można robić - nagrywać, filmować, rozpowszechniać. Rzecz nie w tym, aby utajniać korupcyjne zapędy polityków, bo można je oceniać wyłącznie negatywnie.

Politycy nie wypowiedzieli się jednak co do moralnej oceny takich zjawisk. Sądzę, że młodzież odczytała ten incydent jako przyzwolenie na podobne zachowania.

Przemoc w internecie, nazywana też cyberbullyingiem, godzi w wolność osobistą człowieka poprzez manipulację obrazem i dźwiękiem.

Jaka jest szansa, aby młodzi ludzie nauczyli się odróżniać internetowe dobro od zła?

- Od wielu lat zajmuję się edukacją medialną i obserwuję, że deprecjonuje się jej znaczenie. Edukację medialną najchętniej zastępuje się edukacją informatyczną, która jest instrukcją obsługi coraz to nowszych technologii, ale w której nie ma miejsca na wychowanie. Młody człowiek uczy się obsługiwać komputer, ale nie uczy się myśleć. To bardzo krótkowzroczne, brzemienne w skutkach podejście.

Niebezpiecznie w sieci

Z okazji międzynarodowego Dnia Bezpiecznego Internetu opublikowano wyniki badań tego zjawiska wśród młodych Polaków, w wieku od 12 do 17 lat. To pierwsze takie badania w Polsce. Przeprowadziła je w styczniu firma "Gemius" dla fundacji "Dzieci Niczyje". Wynika z nich, że co drugi z badanych (52 proc.) miał do czynienia z jakimś rodzajem werbalnej przemocy w internecie lub poprzez telefon komórkowy. Najczęściej młodzież skarżyła się na wulgarne wyzwiska (47 proc. respondentów). Co piąty badany (21 proc.) był w internecie ośmieszany, poniżany lub upokarzany. Niekiedy zdarzały się nawet straszenie i szantaż, którego doświadczyło 16 proc. Z kolei aż 57 proc. badanych skarżyło się także na zdjęcia i filmy robione im wbrew ich woli.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie