Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Budżet Białegostoku na 2020 rok. Najtrudniejsza edukacja, o 150 mln zł mniej na inwestycje. Będzie za to galeria sportu

Marta Gawina
Prezydent prezentuje plan finansowy miasta na 2020 rok
Prezydent prezentuje plan finansowy miasta na 2020 rok Piotr Sawczuk
Na edukację pójdzie więcej, niż na inwestycje, bo przez zmiany w podatkach w miejskiej kasie zabraknie 150 mln zł. W planach jest za to galeria białostockiego sportu i remont pałacowego ogrodzenia. Prezydent przedstawił właśnie projekt budżetu miasta na 2020 rok. Dochody mają wynieść 2,187 mld zł, wydatki - 2,360 mld zł, a deficyt - 172 mln zł.

W porównaniu z 2019 rokiem dochody mają być wyższe o 65 mln zł. Jednak prezydent miasta Tadeusz Truskolaski studzi entuzjazm. O budżecie inwestycyjnym na 2020 rok nie ma mowy. Wzrost dochodów miasta to przede wszystkim dotacja na wypłatę 500 plus na pierwsze dziecko.

- To budżet bardzo trudny, budżet przeżycia, wielkich liczb i małych możliwości, budżet nie marzeń, a konieczności - podkreśla prezydent Tadeusz Truskolaski.

Dochody na przyszły rok mają wynieść 2,187 mld zł. Z tego 446,3 mln zł to podatek PIT, 503 mln zł to subwencje, 422 mln zł - dotacje z budżetu państwa (m.in. na 500 plus), 261 mln zł - podatki i opłaty. Kolejne 164 mln zł miasto chce uzyskać z podatku od nieruchomości, który w przyszłym roku wzrośnie o 3,5 proc. Białystok ma też otrzymać 207,8 mln zł z Unii na inwestycje oraz 3,8 mln zł z dotacji od wojewody na budowę żłobka.

Wyższe od dochodów mają być wydatki. W 2020 roku miasto planuje wydać 2,360 mld zł. Najwięcej pochłoną wynagrodzenia i pochodne - ponad 820 mln zł, czego: 594,8 mln zł to pensje w oświacie i wychowaniu.

- Natomiast subwencja na ten cel z budżetu państwa 505 mln zł. Czyli tylko do wynagrodzeń w oświacie dokładamy 90 mln zł. To jest sytuacja kuriozalna. Bo zadania oświatowe, to są zadania, które wykonujemy w imieniu Skarbu Państwa - podkreśla Tadeusz Truskolaski, przyznając, że edukacja jest dla miejskiej kasy najtrudniejsza.

W sumie w przyszłym roku miasto wyda na nią ponad 800 mln zł. Ponad 63 mln zł pójdzie na szkolne inwestycje. Zaplanowane są m.in. budowa ośrodka kształcenia zawodowego i egzaminowania przy Zespole Szkół Elektrycznych – 5 mln zł, czy przebudowa bazy kształcenia branży drzewnej Zespołu Szkół Technicznych – 12,4 mln zł.

Na wszystkie przyszłoroczne inwestycje miasto chce wydać 374 mln zł. to o 150 mln zł mniej niż w tym roku. Powodem są m.in. rządowe zmiany w podatkach, a co za tym idzie niższe wpływy do kas samorządowych. Mimo to zaplanowanych jest 125 zadań inwestycyjnych, w tym 20 dotyczących dróg i infrastruktury.

i tak 94 mln zł pójdzie na dokończenie budowy węzła Porosły. Kolejne ponad 30 mln zł miasto chce przeznaczyć na przebudowę fragmentów ul. Branickiego, Produkcyjnej, dojazd do Elewatorskiej, A. Mickiewicza, wlot drogi do Hryniewicz, Klepacka. Ponad 10 mln zł ma pójść na budowę 4,2 km dróg rowerowych i ciągów pieszo-rowerowych.

Planowane są też inwestycje w sport i kulturę. Kibice mają w końcu doczekać się galerii białostockiego sportu na stadionie miejskim. Miasto na ten cel chce wydać 5 mln zł. Będą też pieniądze na remont ogrodzenia Pałacu Branickich - 3,9 mln zł.

Prezydent chce podwyższyć podatki od nieruchomości i od środków transportu. Ma to dać 5 mln zł dodatkowego wpływu do budżetu

Planowany jest również zakup 15 autobusów w ramach projektu „Rozwój niskoemisyjnego transportu zbiorowego i rowerowego w BOF” na kwotę 25,3 mln zł (w tym środki europejskie 17 mln zł)

W sumie na transport miasto chce wydać 145 mln zł. To o 3 proc. więcej niż w tym roku. Mniej pójdzie za to na kulturę i ochronę dziedzictwa - w 2020 roku ma być to 35,8 mln zł, w tym było - 37,4 mln zł.

- O 60 proc. zmniejszyły się wydatki na promocję i inne wydatki związane m.in. z organizacją uroczystości miejskich - dodaje prezydent Białegostoku.

Raz jeszcze dodaje, że zderzamy się z twardą rzeczywistością, a przyszłe lata mogą być jeszcze trudniejsze. - Nie ma w ekonomii pojęcia obiad za darmo. Jeżeli się coś rozdało, to musi to odbyć się czyimś kosztem. Ja nie krytykuję polityki rządu. Ta polityka została zweryfikowana w wyborach. Ponad 43 proc. mieszkańców ją zaakceptowało dlatego, że korzysta z tych środków przekazywanych z budżetu państwa. Na pewno ludzie potrzebują tych pieniędzy. To nie ulega wątpliwości. Ale wzrost dochodów powinien wynikać ze wzrostu produkcyjności pracy. Wtedy byłby na twardych podstawach - dodaje Tadeusz Truskolaski.

Zobacz także:
Miejsce piknikowe i street workout w Białymstoku. Zobacz, gdzie powstaną [foto]

Trwa budowa węzła Porosły

Węzeł Porosły w budowie. Zobacz inwestycję na wyjeździe do W...

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Strefa Biznesu: „Wojna cenowa” sklepów. Ile sklepy na tym zarabiają?

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na poranny.pl Kurier Poranny