Budowa węzła Porosły doprowadziła do pęknięcia domu? Właściciel posesji przy Esperantystów powalczy o odszkodowanie

Tomasz Maleta
Tomasz Maleta
Łukasz Moczulski uważa, że uszkodzenia na jego domu to skutek zwiększonego ruchu na ulicy, które było pokłosiem budowy węzła Porosły Wojciech Wojtkielewicz
Mam już dość, będę walczył o odszkodowanie, nawet przed sądem – zapowiada Łukasz Moczulski. - Miasto zrealizowało węzeł Porosły za 270 mln, wykonawca zainkasował co swoje, a ja borykam się ze skutkami ubocznymi inwestycji. Chciałem załatwić sprawę polubownie, ale druga strona nie poczuwa się do winy.

W kwietniu 2019 roku kupił dom w stanie deweloperskim przy ul. Esperantystów w Białymstoku. I zaczął go wykańczać. Kłopoty zaczęły się, gdy ruszyła też budowa węzła Porosły. Z ul. Esperantystów zrobiła się objazdówka.

Nastąpiło znaczne zwiększenie natężenia ruchu przez pojazdy.

- Wcześniej samochody mogły tędy jeździć bez przeszkód, bo nie było żadnego znaku zakazu – twierdzi pan Łukasz.

Czytaj też: Porosły, obwodnice S19, Rail Baltika. Inwestycje, na które od lat czeka Białystok. Przez ten czas stał się miastem zakładników

W miarę jak prace przy budowie węzła nabierały tempa, z każdym dniem przybywało też ciężkich pojazdów. Łukasz Moczulski zwrócił się do miasta o ograniczenie prędkości na ulicy Esperantystów.

- Wniosek został odrzucony. Wyliczyli, że przy 1500 pojazdów dziennie poruszających się z prędkością 50 km/h, droga nie kwalifikuje się do ograniczenia prędkości – wspomina.

Nie dał jednak za wygraną. Napisał pismo w sprawie zakazu ruchu pojazdów powyżej 3,5 tony.

- Nieraz było tak, że koło domu zawracały trzy tiry i się zakopywały – dodaje pan Łukasz. - Gdy nagrania zobaczył urzędnik z referatu dróg od razu nakazał ustawić znak. Tylko co z tego, jak kierowcy łamali zakaz. Co prawda pojawiła się policja, ale nie dość, że przyjechał o dziwnej porze , to stała tylko przez godzinę. Stwierdzili, że nie mogą tkwić tu cały dzień, by złapać kogoś za rękę.

Czytaj też: Czytelnik: Z Porosłów nie można wjechać na S8, by skręcić w ul. Kleeberga. Burmistrz: Serwisówką jest bezpieczniej (zdjęcia)

Pamięta też inny patrol, który pojawił się na Esperantystów bardziej z przypadku.

- Wymusiłem na nim by się zatrzymał, bo akurat kierowcy, którzy złamali znak zakazu, zablokowali ulicę koparkami. Ale też nic policjanci nie wskórali. Zresztą okazało się, że jechali na interwencję związaną z kwarantanną.

Pan Łukasz uważa, że przez poruszanie się niedozwolonych pojazdów ul. Esperantystów podczas budowy węzła Porosły poniósł wymierna stratę. Chodzi o uszkodzenia powstałe na jego domu. Potwierdza to ekspertyza przygotowana przez inspektora nadzoru budowlanego. Sama naprawę rys i pęknięć oszacował na 15 tys.

- Do tego dochodzą inne uszkodzenia, więc kwota szkody jest znacznie większa – mówi pan Łukasz.

O ich usunięcie zwrócił się do Zarządu Dróg Miejskich jak administratora drogi. Do wniosku dołączył także dokumentację zdjęciową i wideo. Najpierw nagrywał komórką, potem korzystał z nagrań monitoringu, który zainstalował na posesji.

- Roszczenie dotyczące wniosku o odszkodowanie za zniszczenia powstałe na nieruchomości podczas poruszania się pojazdów ulicą Esperantystów w trakcie budowy węzła drogowego w Porosłach zostało przekazane wykonawcy robót do rozpatrzenia – informuje Anna Kowalska z departamentu komunikacji społecznej Urzędu Miejskiego w Białymstoku.

Czytaj też: Węzeł miasta poza miastem

Wojciech Jarmołowicz, rzecznik prasowy firmy Unibep, potwierdza, że do konsorcjum firm, wykonujących węzeł Porosły, trafiło pismo dotyczące skargi Łukasza Moczulskiego.

- Przed rozpoczęciem prac budowlanych została przeprowadzona inwentaryzacja stanu dróg znajdujących się w sąsiedztwie budowy. Ul. Esperantystów w chwili rozpoczęcia inwestycji nie posiadała oznakowania informującego o zakazie ruchu samochodów ciężarowych – tłumaczy rzecznik,

Dodaje, że do firmy, która świadczy usługi naprawy pojazdów ciężarowych, ulicą Esperantystów dojeżdżają samochody ciężarowe m. in. marek IVECO, DAF, MAN, co może mieć wpływ na zaistniałą sytuację.

Wojciech Jarmołowicz twierdzi, że w bezpośrednim sąsiedztwie posesji Łukasza Moczulskiego trwały prace budowlane zarówno przy ul. Esperantystów, jak też przy ulicach przyległych.

- Regularnie jeździły tam samochody ciężarowe wożące m. in. materiały budowlane – mówi rzecznik Unibepu. - Należy dodać, że odległość budynku mieszkalnego pana Łukasza Moczulskiego od drogi jest minimalna, co także może mieć wpływ na zaistniałą sytuację.

Wykonawca uważa, że brak jest jakiegokolwiek związku przyczynowego pomiędzy spękaniem w budynku, które jak mówi rzecznik Unibepu mogą one stanowić również proces związany z normalnym jego osiadaniem w gruncie, a faktem wykonywania robót związanych z budową węzła.

- W związku z tym nie ponosimy odpowiedzialności za powstałe zdarzenia – podkreśla Wojciech Jarmołowicz.

Mieszkańca ulicy Esperantystów te argumenty nie przekonują.

- Zarządca przekazał sprawę do wykonawcy, a Unibep nie czuje się winny. Doprawdy chciałem załatwić sprawę polubownie, ale okazuje się, że inaczej się nie da jak na drodze sądowej – mówi Łukasz Moczulski.

Na razie próbuje uzyskać odszkodowanie przy pomocy swojego ubezpieczyciela, który wystąpi o nie do wykonawcy.

Czytaj też: Po oddaniu węzła Porosły Białystok utracił kawałek powierzchni na rzecz gminy Choroszcz? Miasto zaprzecza

Węzeł Porosły i Rondo Jagiellonii to jedne z najważniejszych...

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Parę lat temu 10 metrów od mojego domu remontowano drogę wojewódzką . Przez prawie dwa lata 24h/d hulały jak szalone ciężarówki pomimo rozebranej nawierzchni. Tygodniami tuż pod domem jeździły walce wibracyjne.

Na moim domu , jak i na domach sąsiadów nie ma nawet jednej ryski.

G
Gość

Nie musi być bubel dewelopera. Z tego co wiem są to nowe bliźniaki/szeregówki, więc deweloper musi dać 5 lat gwarancji na takie usterki. Przed końcem okresu gwarancji zgłasza się wszystkie usterki w celu naprawy. Po co szukać winnych w unibepie.

G
Gość

Unibep nic nie zapłaci! Wiecie czemu? |Bo pracuje tam kolega TT Poliński. Jak wchdozi do UM to urzędnicy już się boją. Dodatkowo dla unibepu nie naliczyli kar umownych za poślizg oraz wzięli dofinansowanie ponad 3,2 mln zł!!

G
Gość

Sąsem? To niech idzie do sąsu

G
Gość

Kupił bubel od developera a teraz szuka winnych...

Dodaj ogłoszenie