https://poranny.pl
reklama

Budka Suflera przypomniała czym jest rock (zdjęcia)

(dor)
Krzysztof Cugowski nadal ma rewelacyjny głos. Budka Suflera świetnie brzmiała na płycie lodowiska.
Krzysztof Cugowski nadal ma rewelacyjny głos. Budka Suflera świetnie brzmiała na płycie lodowiska.
Cień wielkiej góry - ta płyta zmieniła oblicze polskiego rocka. I 12 maja 2012 roku trzon Budki Suflera przypomniał, kto rządzi w polskiej muzyce.

[galeria_glowna]
Krzysztof Cugowski nie odpuszczał sobie nawet na sekundę. Bez zbędnych gestów, wyśpiewał płytę Cień wielkiej góry włącznie z cudownym zakończeniem "Z dalekich wypraw". Nie zabrakło też "Nocy nad Norwidem" i kilku kompozycji z późniejszego okresu grupy. Ale był to niemal wyłącznie rock.

- Znamy Budkę Suflera z płyt, ale nigdy nie spodziewaliśmy się, że na żywo zabrzmi aż tak potężnie - mówiło rozentuzjazmowane małżeństwo Doroty i Leszka Popławskich, którzy na sobotni koncert do białostockiej hali MOSiR przyjechali specjalnie z Moniek. Music Union Agency, która zorganizowała koncert, znakomicie poradziła sobie z nagłośnieniem lodowiska.

Zespół brzmiał, jakby czas stanął w miejscu. Prawdziwą przyjemność sprawiało obserwowanie Tomasza Zeliszewskiego, który z nieskrywaną radością z ogromną energią grał na perkusji. Łukasz Pilch bez problemu radził sobie legendarnymi solówkami gitary. Nic dziwnego, że refren piosenki "Jest taki samotny dom" zaśpiewała cała hala.

Budka Suflera zaskoczyła wszystkich przygotowując doskonale przyjęty set akustyczny z "Martwym morzem". Na bis zabrzmiała "Cisza" - tytułowy przebój z krążka, który przywrócił zespół do panteonu gwiazd na początku lat 90.

Zaplanuj wolny czas - koncerty, kluby, kino, wystawy, sport

Komentarze 2

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

J
Jurek

Wykonanie kocertu rzeczywiście niezłe, chociaż jeśli chodzi o perkusistę to "przeciętna weselna". Nagłośnienie (przygotowanie systemu nagłasniającego) rzeczywiście dobre, natomiast sama realizacja dźwięku w trakcie koncertu to jakaś pomyłka, żeby nie powiedzieć katastrofa. Przez większość koncertu głośna gitara, stopa perkusji i wokal "wbijający się w czoło" to stanowczo za mało jak na tak wysoką półkę.

k
kinga
Ja osobiście jestem nienasycona koncertem mimo, że na scenie królował gigant polskiego rocka i spiewał swoje najlepsze przeboje ... zabrakło mi kontaktu z publicznością i czułam się znudzona i zawiedziona, bo emocje ze sceny nie przechodziły na publicznośc ;/
Wróć na poranny.pl Kurier Poranny