BTL. Metamorfozy Lalek 2019. Yael Rasooly and Yaara Goldring - Dom nad jeziorem (zdjęcia, wideo)

Jerzy Doroszkiewicz
Jerzy Doroszkiewicz

Wideo

Zobacz galerię (31 zdjęć)
Yael Rasooly & Yaara Goldring swój "Dom nad jeziorem" zaczynają jak baśń braci Grimm, a kończą wzbudzeniem u widzów poczucia winy, choć nie dają im szansy by mogli wyrazić jakikolwiek sprzeciw. Festiwal Metamorfozy Lalek zaprezentował teatr z Izraela.

Gdyby nie niepokojący widok w smudze światła, zdawać by się mogło, że oto widzowie trafili do kabaretu.

Zresztą aktorzy witający się z publicznością w różnych językach, celowo kaleczący niemiecki, jako żywo przypominają sławne sceny z filmu "Kabaret". A że film ów mówił o narodzinach niemieckiego faszyzmu, podświadomie można zacząć odczuwać niepokój. Szczególnie, kiedy okazuje się, że to historia trzech sióstr, pozostawionych przez mamę w złotej klatce - w domu, z którego pod żadnym pozorem nie powinny wychodzić.

Dom to z pewnością bogaty i wykształcony. Dziewczyny uczą się muzyki, języków obcych, a nawet zachowania przy stole. I to właśnie ono w pewnym momencie będzie kolejnym sygnałem, że nie o baśń tu chodzi. Ale zanim to nastąpi, trzy obywatelki państwa Izrael, śpiewają, wygłupiają się, animują lalkami. A gdzieś za oknem ich domu nad jeziorem przewala się historia. Słychać marsze, później zaczną strzelać. Polski widz, znając kraj pochodzenia aktorek, jest na takie sygnały szczególnie wyczulony. A dziewczynki wyobrażane przez lalki, a to tracą ręce, a to nogi, w końcu i głowy. Formalnie służy to ukazaniu maestrii w ożywianiu formy, ale gdzieś z tyłu głowy można mieć dużo bardziej ponure skojarzenia.

I wreszcie nadchodzi ponury finał. Najpierw okaże się, że do zaspokojenia głodu nie potrzeba talerzy, zjeść można i z podłogi. Za chwilę siostry stają się już li tylko instrumentami, tyle że grającymi fałszywie, a w kolejnej scenie, dwie siostry znajdą się w jakimś zatłoczonym pociągu, ta trzecia schowa się pod podłogą. I znów skojarzenie z filmem - choćby z "W ciemności" Holland nasuwa się samo. Szczególnie kiedy słyszymy, że przeżyła tylko jedna z nich, a wcześniej spotkały się z ciałem astralnym mamy. Czyżby mama wyszła z domu i nigdy już do niego nie wróciła? Widz wychodzi z teatru z wywołanym poczuciem winy i świadomością, że nijak nie miał szansy zapobiec teatralnemu przeznaczeniu. Czy o to chodziło twórcom "Domu nad jeziorem"?

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

E
Ela

Świetny spektakl!

Dodaj ogłoszenie