reklama

Borys Lankosz – Ciemno, prawie noc. Kotojady są wśród nas (zdjęcia, wideo)

Jerzy Doroszkiewicz
Jerzy Doroszkiewicz
Zaktualizowano 
Kadr z filmu "Ciemno, prawie noc" Adam Golec/Aurum Film
„Ciemno, prawie noc” Borysa Lankosza to film, którego twarzą jest Magdalena Cielecka. Nagrodzona Nike książka Joanny Bator, z miejsca została okrzyczana niefilmowalną. I rzeczywiście – adaptację ogląda się z zaciśniętymi zębami.

Z paru powodów. „Ciemno, prawie noc” nie wiedzieć czemu reklamuje się jako thriller. Ale oczekujący napięcia porzućcie wszelkie nadzieje. Choć pojawią się nawet elementy horroru – znane z trailera porzucone laleczki, tajemnicze postaci, ciemne zakamarki, mroczny kalejdoskop nie układa się w jeden spójny obraz.

Żyjemy w kulturze nadmiaru i w tym filmie wszystkiego jest za dużo.

W prozie wątki i wtrącenia ubarwiają dziejącą się akcję, świadczą o wyobraźni autora. W „Ciemno, prawie noc” przyrównywanym już do „Twin Peaks” nagromadzenie niezwykłości, a później okropności robi wrażenie, ale w połowie seansu już stawia się pytanie – czemu to służy? Bo z narracją filmową jest krucho.

Jest wspaniała, zimna, Magdalena Cielecka, która jako reporterka przyjeżdża do rodzinnego Wałbrzycha pisać reportaż o zaginionych dzieciach. Sama miasta się wyparła, ale otoczenie ją wchłonie. Pojawiają się koszmarne sny, sąsiedzi ujawnią przed nią szokujące prawdy z dzieciństwa. Prawdy z życia ujawni demoniczny Piotr Fronczewski, tu dyrektor domu dziecka. Jego historie, z retrospekcjami filmowymi, rzecz jasna w oryginale stworzone przez Joannę Bator, porażają wątkami nieletnich morderców, kazirodztwa, samookaleczenia.

Magdalena Cielecka o roli, która była dla niej wyzwaniem

Źródło:Agencja TVN

Ale okaleczać może i życie w Wałbrzychu. Wypadki w kopalni, zrujnowane mieszkania, z patologiczną biedą i bezradnymi matkami. Kiedy reporterka wejdzie do mieszkania takiej pogubionej matki, z świetnym epizodem Romy Gąsiorowskiej, zobaczy przykład rodziny, jaka ma pieniądze, ale nikt nie jest w stanie jej pomóc.

Galeria postaci, wątków sięgających II wojny światowej, rozrasta się w miarę trwania filmu.

Dziennikarskie śledztwo wlecze się, pojawiają się postaci miejscowych jurodiwych – znanych ze wschodu boskich pomyleńców, ale tu nie ma co się dziwić – przecież to tak zwane Ziemie Odzyskane. Ziemie obce. Może stąd tak zniszczone, nieremontowane poniemieckie budynki?

Jagoda Szelc, autorka „Monumentu”, w Białymstoku powiedziała nie tylko, że każdy ogląda swój film, ale też przypomniała, że wciąż nie mamy za sobą przepracowanych traum wojennych. Zagłady Romów, sowieckich gwałtów. Zatem dla mnie „Ciemno, prawie noc” ujawniające też skomplikowaną przeszłość filmowej Alicji- reporterki, to nie „Twin Peaks”, ani „Alicja po drugiej stronie lustra” tylko kolejne rozliczenie z wojną. I może nawiązanie, że dziś z taką samą zajadłością walczyć trzeba z pedofilią i przemocą wobec dzieci. Bo jakaś wojna ciągle trwa. W nas i obok nas.

„Ciemno, prawie noc” gromadzi plejadę gwiazd, niestety większość z nich nie ma szansy na budowanie swoich postaci. Nie pomagają świetne zdjęcia Marcina Koszałki, cudowne lokacje i muzyka Marcina Stańczyka. Nieprzepracowane traumy bolą, ale z kina wychodzi się z zaciśniętymi zębami. Wielkie oczekiwania wypączkowały historie, które bolą, ale nie porywają. A kim są kotojady? Jednak trzeba pójść do kina, nawet zaciskając szczęki.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 2

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

A
Ania

Nie, nie. Odradzam. Lepiej było pozostać przy "niefilmowalnym". Okropne to było. Okropne. Tyle patologii, brudu, syfu i zboczenia w jednym filmie nie da się przejeść. Tak, wiem. Świat taki jest, ale dobrze było by mieć na samym początku informację, że ten film jest beznadziejnie tym przesiąknięty, aby móc świadomie zdecydować czy chce się to widzieć. Sceny ruskich z małą dziewczynką, matki z własną córką czy brata z siostrą, matki karmiącej piersią dorosłego syna... .nie da się zrozumieć po co? Komu to ma służyć?To nie kryminał. To jakiś nowy gatunek,który wykręca twarz i oczodoły w drugą stronę. Może ktoś lubi takie filmy, może ktoś inny uważa za sensowne pokazywanie tego w TAKI SPOSÓB. Ja żałuję, że to widziałam.

O
OTUA bolek

cielęcka to istotnie patologia.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3