Biebrzański Park Narodowy: Zwierzęta bawią się, kochają, flirtują i zdradzają

Julita Januszkiewicz [email protected]
Zabawne są młode liski. Przepychają się, naskakują na siebie, gryzą, urządzają gonitwy bądź zabawy w chowanego.
Zabawne są młode liski. Przepychają się, naskakują na siebie, gryzą, urządzają gonitwy bądź zabawy w chowanego. Piotr Tałałaj
Lekka zima sprawia, że przyroda wcześniej budzi się do życia. Zwierzęta już przygotowują się do zakładania rodzin. Samce flirtują, zdobywają partnerki, a potem je porzucają. Uwielbiają też figle. Naśladują dźwięki, ganiają się, przybierają różne dziwne i zabawne pozy.

Dwie zasiadki po jedenaście godzin w ciasnym szałasie nad Narwią opłaciły się. Piotr Tałałaj z Biebrzańskiego Parku Narodowego zrobił dużo zdjęć i filmów bielikom, krukom i srokom. I napatrzył się na zwyczaje zwierząt. A dzieje się teraz mnóstwo w tym ich świecie. Ptaki i ssaki właśnie szukają partnerów. I jak to w życiu bywa, są wybredne. Zalecają się, chcą zaimponować swoim wybrankom, robią wszystko, by ich zdobyć.

- Niektóre ptaki odbywają toki grupowe. Wtedy samica może wybierać sobie kandydatów. Tak jest u głuszców i cietrzewi - mówi dr Karol Zub z Instytutu Biologii Ssaków PAN w Białowieży. - Zbierają się i już przed świtem zaczynają koncerty. Puszą się i nadymają oraz rozpościerają ogony. Nieraz dochodzi nawet do walk. Nic dziwnego, samice wybierają najsilniejszych.

Bieliki, które teraz także przelatują w gromadzie, są wierne swoim ukochanym aż do śmierci. Ich loty to zapierający dech w piersi widok. Ptaki sczepiają się szponami, składają skrzydła i koziołkują w kierunku ziemi.

- A kruki dotykają się dziobami. Wydają przy tym subtelne i ciekawe dźwięki - potwierdza Piotr Tałałaj.
Stałe w uczuciach są żurawie, sowy czy łabędzie. W świecie ptaków to nie jest reguła. Wodniczkom (niewielkim ptaszkom) wystarczy chwila bliskości i szukają nowego partnera. Zadają się z kilkoma samcami naraz. Mogą złożyć pięć jaj i każde z innym tatusiem. Kochliwy jest też derkacz. Głośnym wołaniem przywabia w nocy partnerkę, ale jest z nią tylko do złożenia ostatniego jaja. Potem szuka nowego miejsca i nowej kochanki.

Wkrótce zaloty rozpoczną włochatka, uszatka, pójdźka i sóweczka. Do lęgów przygotowują się też puszczyki. Z tym, że samica sowy nie odda się swemu wybrankowi dopóki nie otrzyma od niego prezentu. Na przykład martwej myszy lub nornicy. Dzięki temu sowa może się dowiedzieć, czy kandydat nadaje się na głowę rodziny, a w przyszłości zadba o nią i potomstwo.

Kawki są mniej wybredne. Wiążą się raczej z rozsądku. Jednak samiec i samica muszą być w stadzie w tej samej hierarchii. Gdy dochodzi do zaręczyn, ptaki stukają się dziobami i subtelnie ze sobą się dogadują.

Za to muchołówka żałobna i trzciniak to prawdziwe Casanowy. Oszukują swoje partnerki. Zakładają z nimi gniazdo... i wabią kolejną samicę. Żadna z ptasich dam nie wie o wyskokach partnera, ale tylko jedna może liczyć na pomoc przy wychowie piskląt.

Łosie mają haremy, lisice uwodzą

Nie inaczej jest u ssaków. Chociaż przyrodnicy przyznają, że są one bardziej skryte. Swoje gody zakończyły już wilki. Zakochana para przez kilka dni wędrowała poza watahą, znakując terytorium. - Często na śniegu można zobaczyć ślady jej baraszkowania - przyznaje dr Karol Zub.

Lisy też mają zaloty za sobą. Samice to prawdziwe uwodzicielki. Zwabiają samców charakterystycznym szczekaniem. A ci jak zahipnotyzowani pędzą w poszukiwaniu partnerki.

Łoś to samotnik, ale za to jaki kochliwy. Spotyka się zazwyczaj z kilkoma partnerkami. Wszystko w jednym celu. Chce zapłodnić jak najwięcej klemp. A te biją się o niego, przeganiając rywalki.

Panowie łosie też próbują się przypodobać się partnerkom. Piotr Tatałaj opowiedział nam o byku, który robił z siebie błazna, wykonując tzw. flemen.
- Rozkosznie wyciągał do nieba łeb, odsłaniając dziąsła, po czym kręcił nim w różne strony, jakby chciał wszystkich dookoła rozśmieszyć. Tyle, że obok nikogo nie było. Po prostu byk szukał zapachu klempy - mówi Piotr Tałałaj.

Wkrótce rozpoczną się gody rysiów. Wyruszą w poszukiwaniu ukochanych. Będą to jednak przelotne związki. Samice wychowują kocięta samotnie. Tak jak łasice, one też muszą radzić sobie same. Gdy są w ciąży, samce randkują już z innymi. Taka jest rysia moralność.

Szpak - ptasi poliglota

Piotr Tałałaj wiosną lubi obserwować zabawy młodych zwierząt. Zazwyczaj z aparatem w ręku zaczaja się niedaleko rzeki. I przygląda się małym liskom. Niedoświadczone, nie kojarzą jeszcze człowieka z niebezpieczeństwem. Zaciekawione wychodzą przed nory, naskakują na siebie, ganiają się. Są przy tym takie ufne. Maluchy bawiąc się, wyrabiają sprawność, refleks czy przebiegłość. Rozbrykane są również koźlęta saren, łoszaki, warchlaki dzików.

Dorosłe osobniki nie są już tak chętne do rozrywki. Ale to nie reguła. Wesołe są chociażby wydry i borsuki. I tak, bardzo zwinne z natury wydry czasami urządzają wręcz gonitwy pod wodą. Natomiast borsuki, choć pogodne, mają misiowate usposobienie. Zabawnie wyglądają podczas swoich częstych zabiegów higienicznych. Wykręcają się wtedy, przybierając różne dziwaczne pozy. Są tak tym zajęte, że tracą równowagę, chwieją się, a nawet się przewracają.

Z większą gracją czyszczą swoje futra bobry. Powoli drapią się przednimi łapkami lub tylną łapką po bokach i brzuchu, jakby robiły sobie masaż. Często przy tym rozkosznie mrużą swoje małe oczy.

Z kolei łosie uchodzą za nudziarzy. Ale nie wszystkie. - Obserwowałem kiedyś nad Biebrzą klempę, która - jakby wiedząc, że ją fotografuję - wygłupiała się przed obiektywem - mówi Piotr Tałałaj.

Ptaki też potrafią być zabawne. Dziwaczne pozy przybierają podczas czyszczenia piór. Wykręcają niewiarygodnie szyję i głowę, stroszą piórka i rozkładają ogony na różne sposoby.

Co ciekawe, ptaki cieszą się swoim śpiewem. Na przykład naśladują różne zasłyszane przypadkowo dźwięki i głosy. Mistrzami w przedrzeźnianiu innych ptaków są szpaki. Piotr Tałałaj opowiada, że kiedyś w leśnej głuszy usłyszał pianie koguta. Zdziwił się, bo do zabudowań było daleko. Ale ów kogut wzbogacił swą pieśń o dźwięki typowe dla szpaka. Było jasne, że był to ten ptasi poliglota.

To nie jedyny przypadek. Różne dźwięki udają też sroki. Ale wykazują się swoistym sprytem. Otóż, zimą bez żadnych obaw i skrupułów potrafią konkurować o padlinę ze znacznie większym krukiem lub myszołowem. By zniechęcić rywala do jedzenia, podkradają się od tyłu i podszczypują go dziobem za ogon. Bawiąc się przy tym świetnie.

Jednak to, co nam wydaje się zabawą u zwierząt, wcale nie musi nią być. Ptaki, które nie chcą, by zbliżać się do ich gniazda z pisklętami, często udają rannych. Tak zwracają na siebie uwagę, odciągając wroga. Potrafią się też maskować. Młode bąki (czaple) wyciągają w górę szyje i dzioby. Chcą wtopić się w otoczenie wysokich trzcin.

Zabawne sceny z życia płazów widuje się wiosną podczas składania skrzeku. Spotyka się wtedy nawet kilka samców żab przyczepionych kurczowo do jednej samicy. Przyroda bywa tajemnicza, ale też zabawna.

Czytaj e-wydanie »

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie