- Usłyszałem huk i potem zobaczyłem rozbijające się o sygnalizację auto - mówi nasz Czytelnik. - Pierwszy raz w życiu cieszę się, że musiałem czekać na czerwonym świetle.
W niedzielę (22.11.2020) tuż przed godz. 17 stał na skrzyżowaniu ulic ks. Abramowicza i al. Piłsudskiego w kierunku Dąbrowskiego. Czekał na zmianę świateł. Gdyby miał zielone, bardzo prawdopodobne, że pędzący z wiaduktu Dąbrowskiego volkswagen, uderzyłby właśnie w niego. Wszystko nagrał rejestrator zamontowany w jego aucie.
Na nagraniu widać jak jadące z dużą prędkością auto wybija się na krawężniku i przelatuje już bez świateł i zderzaka nad trawnikiem placu Niepodległości, następnie sunie po asfalcie wzniecając iskry i z olbrzymią siłą uderza prawym bokiem w sygnalizator świetlny. Z auta wypadł silnik, a akumulator poleciał kilkanaście metrów dalej. To cud, że nikogo nie zabił.
Więcej z Twojej okolicy

Toyota staranowała przystanek obok kościoła!
O włos od tragedii na Popiełuszki w Białymstoku. Rozpędzona toyota staranowała przystanek obok kościoła. Na szczęście nikogo nie potrąciła.
- Wysiadłem sprawdzić w jakim stanie jest kierowca i czy ktoś jeszcze potrzebuje pomocy - mówi nasz Czytelnik. - O dziwo kierowca wyszedł o własnych silach. Pomogłem mu dojść na trawnik i usiąść. W międzyczasie ktoś dzwonił na pogotowie.
Kierowca kulał, więc jednak zderzenie miało wpływ na jego zdrowie. Służby pojawiły się w ciągu pięciu minut.
- Kierowca to 40-letni białostoczanin, który już wcześniej miał cofnięte uprawnienia do kierowania pojazdami mechanicznymi - mówi Tomasz Krupa, rzecznik podlaskiej policji. - Ponadto wstępne badanie wykazało, że znajdował się pod wpływem środków odurzających.
Z relacji świadków wynika, że mężczyzna był agresywny, gdy udzielano mu pierwszej pomocy.
Przeczytaj także: Wypadek na alei Piłsudskiego przy zjeździe z wiaduktu Dąbrowskiego. Kierowca trafił do szpitala (zdjęcia)
Zobacz nagranie z wypadku przy kościele św. Roch w Białymstoku:




