Białystok. W piątek 17 września otwarcie Muzeum Pamięci Sybiru. Kosztowało 57 mln zł. Czy wystawa stała zaskoczy zwiedzających?

OPRAC.: wal
Otwarcie Muzeum Pamięci Sybiru i wystawy stałej 17 września
Otwarcie Muzeum Pamięci Sybiru i wystawy stałej 17 września Piotr Łozowik
Mrok odzwierciedlający utracone miejsca i gehennę deportacji na Wschód oraz biel ukazująca surowość życia na zesłaniu. Na tych dwóch kontrastach opiera się wystawa stała Muzeum Pamięci Sybiru. Oddzielną częścią ekspozycji jest Memoriał Katyński. Otwarcie najmłodszej placówki kulturalnej Białegostoku w 82. rocznicę sowieckiej agresji na Polską.

Umiejscowione jest w pobliżu dworca Białystok Fabryczny, dawniej Poleskiego.

To autentyczne miejsce pamięci. Stąd Sowieci wysyłali transporty deportacyjne na Wschód - mówi Piotr Popławski, kierownik projektów kulturalnych Muzeum Pamięci Sybiru.

Wagon z takiego transportu, tzw. tiepłuszka, to swoista brama prowadząca na wystawę czasową. Po jej przekroczeniu trafiamy do wnętrza, w którym dominuje mrok. Nie jest to przypadek, ponieważ stylistyka już na wstępie ma nawiązywać do tragicznych wspomnień i doświadczeń. Na podłodze wyświetlane są dwie grupy napisów.

- Pierwsza nawiązuje do wątków geograficznych czy klimatycznych. Druga odzwierciedla emocje towarzyszące deportowanym: głód, strach, terror, cierpienie - dodaje Piotr Popławski.

Tak samo jak napis Sybir, który ustawiony jest z porozrywanych liter.

- W języku polskim ma ono znacznie głębsze, emocjonalne znaczenie bardziej niż w rosyjskim, w którym oznacza Syberię - krainę geograficzną, nic więcej - tłumaczy przewodnik.

Wystawa jest opowieścią narracyjną. Między innymi dlatego możemy usłyszeć w trakcie jej zwiedzania nagrane wspomnienia samych Sybiraków. I multimedialną. Już na wstępie wyeksponowany jest kalejdoskop postaci, w którym pokazane są zdjęcia dzieci, starszych, kobiet, mężczyzn. Wszystkich łączy to, że są uśmiechnięci. Na końcu wystawy spotkamy ich jeszcze raz, ale już bez tego radosnego wyrazu twarzy. Zamiast tego widzimy oblicza naznaczone piętnem zsyłki i przejścia przez piekło Sybiru, łagru czy stepów Kazachstanu.

Takich porównań jest znacznie więcej. Charakterystyczna jest panorama przedwojennego Białegostoku z ówczesnymi budynkami w centrum, dziś już nieistniejącymi. Na końcu zwiedzania zobaczymy jeszcze raz zdjęcie centrum zniszczonego miasta tuż po zakończeniu działań wojennych.

Innym kontrastem jest bruk charakterystyczny dla przedwojennych miasteczek, z drugiej strony stąpanie po pływającej nawierzchni, która odzwierciedlać ma grząski grunt, po którym stąpali powracający z zesłania czy repatrianci po zakończeniu II wojny światowej.

Czytaj też: 10 lutego Polska powinna z Białegostoku solidarnie przypomnieć Rosji, kto i kiedy pomagał Hitlerowi. A światu prawdę o białych krematoriach

W pierwszej części wystawy ukazane jest tło życia międzywojennego w niepodległej Polsce na wsiach, dworach, czy miasteczkach wschodnich ziem II RP. Osobny fragment poświęcony jest wybuchowi II wojny światowej, gdzie uwypuklone są trzy daty: 23 sierpnia, 1 września i 17 września. Wspólnym mianownikiem jest podział Polski przez Niemcy hitlerowskie i Rosję sowiecką. Oddzielna część poświęcona jest naturze zbrodniczego systemu komunistycznego i propagandzie, która pozwalała mu trwać przez dekady. Charakterystyczny jest wyświetlany na monitorze obraz Stalina trzymającego ster władzy ZSRR. Jeśli jednak przesuniemy się do przodu, to obraz ten zniknie i pojawią się twarze zniewolonych przez reżim, na których cierpieniach opierał się triumfalizm Kraju Rad.

Najważniejszym elementem wystawy w "mrocznej" części są deportacje. Widzimy tutaj przedmioty dnia codziennego, które w pośpiechu zabierali zsyłani. Ale też tak osobiste pamiątki jak zdjęcia, które starali się przechować za wszelką cenę. Nie brakuje też wyjątkowych eksponatów jak autentyczne cztery walizki, skrzypce, maszyna do szycia, czy torba z wypisanym adresem Białystok, ul. Mickiewicza 19. Ukazano też wnętrze samego wagonu deportacyjnego czy klasy, w której na zesłaniu indoktrynowane były polskie dzieci.

Białystok. Wiceprezydent Rafał Rudnicki przeprasza za słowa o białych ludziach. Padły podczas wizyty ministra kultury w Muzeum Sybiru

I właśnie kres torów jest symbolicznym przejściem do drugiej, białej części wystawy. Kolorystyka nawiązuje do śnieżnych, ciężkich warunków życia na Sybirze. Pokazuje czym różniło się zesłanie do tajgi od tego do Kazachstanu czy łagru. Ukazuje też losy Polaków (także tych, którzy zasłużyli się dla geografii czy etnografii jak Bronisław Piłsudski) na Syberii od końca XVI do końca drugiej wojny światowej, a nawet kolejnych lat, bo zsyłki Polaków trwały nawet w pierwszej połowie lat 50 XX wieku. Ponadto obrazuje też drogi powrotu do Polski Sybiraków (m. in. z armią Andersa czy żołnierzy armii Berlinga). Wielu do niej nie dotarło zostając poza granicami powojennej PORL-u. Dziś diaspora Sybiraków jest niemal na każdym kontynencie. Zwieńczeniem wystawy są współczesne zdjęcia Zapamiętanych - Sybiraków i ich potomków.

Z wystawą powiązany jest mieszczący się w piwnicy Memoriał Katyński. Co prawda w kraju jest już Muzeum Katyńskie, ale nie sposób sobie wyobrazić, by ten wątek nie znalazł odzwierciedlenia w opowieści o Golgocie Wschodu.

- Tym bardziej, że ofiarami drugiej deportacji były rodziny ofiar zbrodni katyńskiej - przypomina Piotr Popławski. - Gdy byli rozstrzeliwani, ich bliskich wywożono na Sybir.

Zobacz:#Zapamiętani

W Memoriale Katyńskim zobaczymy imiona, nazwiska i stopnie wojskowe 17 900 tysięcy ofiar NKWD-wskich siepaczy. Czytając kolejne w tle słyszymy charakterystyczny świst kuli.

- Jedna ściana pozostała pusta. Czeka na wypełnienie kolejnymi nazwiskami. Bo 4 tys. zamordowanych nie zostało jeszcze zidentyfikowanych - przypomina Piotr Popławski.

Powierzchnia wystawy liczy 2,5 tys. metrów kwadratowych. W placówce zgromadzono ok. 6 tys. eksponatów. Otwarcie Muzeum Pamięci Sybiru 17 września.

- W sumie kosztowało 57 mln zł - mówi Wojciech Śleszyński, dyrektor Muzeum. - W tym środki miasta Białystok – 41 mln zł, UE oraz Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego - 16 mln zł

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
Ile osób wywieziono na roboty przymusowe do Niemiec?

Ile osób rozstrzelano w publicznych egzekucjach wykonywanych przez Niemców?

Takich ile można mnożyć ale płacą Niemcy i cisza.
Dodaj ogłoszenie