Białystok. Trutki na szczury w rejonie Stawów Marczukowskich. "Nie ma zagrożenia dla innych zwierząt" - miasto odpiera zarzuty (zdjęcia)

Izabela Krzewska
Izabela Krzewska
Środek użyty w pułapce zawiera czynnik zniechęcający do przypadkowego spożycia oraz barwnik - co odstrasza inne zwierzęta przed zjedzeniem trutki. Ma wabić szczury - wyjaśnia urząd miejski, który zlecił deratyzację.

Wracamy do tematu. O pułapkach na szczury, jakie pojawiły się w rejonie Stawów Marczukowskich, poinformował nas Czytelnik. Jest zaniepokojony faktem, że w miejscu dzikiej przyrody, w ten sposób walczy się z gryzoniami.

- Równocześnie ze szczurami będą trute objęte ścisłą ochroną zwierzęta drapieżne żywiące się tymi ssakami, takie jak sowy, myszołowy, jastrzębie, krogulce, łasice, gronostaje i inne - obawia się Krzysztof Pawłowski. Na dowód przesłał zdjęcia uszkodzonych karmników deratyzacyjnych, do których łatwy dostęp mają też inne gatunki. Także do trutki.

Magistrat (to on zlecił "odszczurzenie") tłumaczy, że deratyzacja została wykonana za pomocą karmników deratyzacyjnych wypełnionych rodentycydami. Te posiadają pozwolenie Prezesa Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych na udostępnienie na rynku i stosowanie produktu biobójczego.

Czytaj też: Szczury w Białymstoku to prawdziwa plaga. Na których osiedlach w Białymstoku są szczury? OPINIE MIESZKAŃCÓW

- Dzięki specjalnej konstrukcji wykluczono kontakt z trutką przez niepowołane osoby oraz możliwość przypadkowego spożycia trutki przez zwierzęta - informuje Anna Kowalska z Urzędu Miejskiego w Białymstoku. - Zastosowane w karmnikach deratyzacyjnych rodentycydy zawierają w sobie czynnik zniechęcający do przypadkowego spożycia oraz barwnik, co odstrasza inne zwierzęta przed spożyciem trutki. Zastosowane rodentycydy są tak dobrane, że przyciągają do trutki bytujące w okolicy szczury.

Dodaje, że dostęp do środka karmnika możliwy jest tylko przy użyciu standardowego klucza serii AF. Bez klucza nie da się otworzyć karmnika deratyzacyjnego. Stacje są też odporne na manipulacje.

Dowiedzieliśmy się, że deratyzacja na stawach przy ul. Marczukowskiej została wykonana dwukrotnie: w październiku i listopadzie. Powód? Liczne zgłoszenia od mieszkańców i strażników miejskich. Ci od września skarżyli się na dużą populację szczurów, co stwarza zagrożenie sanitarne - są nosicielami i mogą przenosić choroby zakaźne.

- Zaniepokojeni mieszkańcy informowali Departament Gospodarki Komunalnej Urzędu Miejskiego w Białymstoku, że gryzonie podchodzą bardzo blisko ludzi i nie boją się ich - relacjonuje pracownica białostockiego magistratu.

Zobacz także: Szczur w Biedronce. Klient nagrał szczura biegającego wśród wędlin [wideo]

W tym rejonie zostało rozstawionych w sumie 35 karmników deratyzacyjnych w różnych lokalizacjach: głównie w okolicy mostu, gdzie gromadzi się najwięcej gryzoni.

- Nie ma zagrożenia dla innych zwierząt i ludzi, padłe gryzonie na bieżąco są usuwane i utylizowane - podsumowuje Anna Kowalska.

- Dlaczego w tym miejscu nie zastosowano pułapek, ale tylko trucizny? - wciąż zastanawia się Krzysztof Pawłowski. - Przecież to koliduje z Ustawą o ochronie zwierząt.

W tej sprawie wysłał pismo do Regionalnej Dyrekcją Ochrony Środowiska w Białymstoku. Instytucja obiecała, że zwróci się do Miasta z prośbą o wyjaśnienie.

Czy wzrośnie opłata za ZUS?

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

W dalszym ciągu nie ma podstawowej informacji - ile szczurów dało się złapać a ile pęka ze śmiechu na okolicznych nieurzytkach, gdzie jest ich multum.

Dodaj ogłoszenie