Białystok. Ratownicy spotkali się z dyrekcją pogotowia. Bogdan Kalicki: "Staramy się wypracować kompromis. Jestem dobrej myśli"

Olga Goździewska-Marszałek
Olga Goździewska-Marszałek
Ratownicy spotkali się z dyrekcją pogotowia
Ratownicy spotkali się z dyrekcją pogotowia Wojciech Wojtkielewicz
Mijają trzy tygodnie odkąd pracownicy Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego złożyli wypowiedzenia umów. Walczą o zmianę warunków zatrudnienia i podwyżkę. W piątek (20 sierpnia) spotkali się z dyrektorem jednostki - Bogdanem Kalickim. Czy tym razem ratownicy przystaną na jego propozycje?

W lipcu ponad 130 ratowników i pielęgniarek kontraktowych wypowiedziało umowy z Wojewódzką Stacją Pogotowia Ratunkowego w Białymstoku. Pracują do końca sierpnia. Dyrekcja ogłosiła dwa nabory na ich stanowiska. W pierwszym zgłosiło się 14 osób, które nie przystąpiły do protestu. Drugi konkurs zakończył się 19 sierpnia. Nie wpłynęła ani jedna oferta. W piątek ratownicy i dyrektor stacji pogotowia spotkali się, by wypracować warunki porozumienia.

- Ustaliliśmy kilka zmian w zapisach umów. W niektórych kwestiach przyznałem pracownikom rację. Starałem się również wyjaśnić zapisy, kwestionowane przez osoby związane umowami cywilnoprawnymi - mówi Bogdan Kalicki, dyrektor Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Białymstoku. - Niektórzy sądzili, że pewne zapisy działają na ich niekorzyść. Starałem się przedstawić ich inne rozumienie. Chodzi np. o minimalną liczbę godzin pracy. Niektórzy oczekiwali, by ustalono również maksymalny wymiar pracy. Doszliśmy w tej kwestii do porozumienia. To był jeden z głównych punktów spornych - tłumaczy dyrektor.

W ramach porozumienia zgodzi się również na skrócenie czasu, na jaki zawierane będą umowy.

- Pierwotnie chcieliśmy podpisywać umowy na ponad dwa lata. Natomiast ratownicy stwierdzili, że wiązanie się jednoznacznie daną kwotą na ponad dwa lata, mogłoby skutkować kolejnymi konfliktami w przyszłości. Doszliśmy do wniosku, że umowy będą zawierane na krótszy okres - mówi Kalicki.

Zobacz też:Pracownicy Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego zbuntowali się. Nie składają ofert w konkursie ogłoszonym przez dyrektora

W konflikcie między ratownikami a pracodawcą chodziło również o rozdzielenie umów na transporty sanitarne z umowami systemowymi. Dyrektor zamierza do transportu sanitarnego zatrudnić osoby, które są ratownikami, ale nie ratownikami medycznymi. To pozwoli ograniczyć liczbę godzin dyżurowania w zespołach.

- Zostało to przyjęte ze zrozumieniem. Jeśli chodzi o zapisy umowne doszliśmy do porozumienia i były to prawdziwe negocjacje. Zarówno ja trochę ustąpiłem, jak też druga strona. Mamy wspólne stanowisko - zapewnia dyrektor.

Kwestią sporną nadal pozostają wysokości stawek. Szczegółowych ustaleń nie ma. Dyrektor przedstawił jedynie pracownikom możliwości i poziom finansowania jednostki.

- Spełniłem postulat ratowników jeśli chodzi o stawki, że będą one zrównane w oddziałach terenowych z zakładem pomocy doraźnej w Białymstoku. Jedynym parametrem, który będzie różnicował stawki to poziom wykształcenia. Wysokość tych stawek to nadal otwarty temat - podkreśla dyrektor pogotowia.

Zobowiązał się opracować nowe warunki konkursu. Zamierza ogłosić kolejny nabór do pracy w poniedziałek lub wtorek. Liczy, że ratownicy złożą oferty.

- Jest wola porozumienia z obu stron. Negocjacje jeszcze się nie zakończyły, po spotkaniu z panem dyrektorem musimy się zastanowić. Mamy na to kilka dni - komentuje krótko Paweł Zaworski, ratownik kontraktowy z białostockiego pogotowia, który wypowiedział umowę w ramach protestu.

Obecnie stawka godzinowa w Białymstoku wynosi ok. 35 zł brutto. Ratownicy podkreślają, że po odliczeniu wszystkich kosztów, m.in. składki ZUS, ubezpieczenia wychodzi im 19 zł netto za godzinę. Twierdzą, że dyrektor ogłaszając dwa ostatnie konkursy, zaproponował podwyżkę o kilkanaście procent. To według pracowników za mało.

Przypomnijmy, że w Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Białymstoku na kontraktach zatrudnionych jest ponad 130 ratowników, zaś na etatach prawie 200. Jeśli negocjacje zakończą się fiaskiem, we wrześniu karetki nie wyjadą do potrzebujących pacjentów.

Czwarta fala COVID-19 w natarciu

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie