Białystok. Pielęgniarki z podlaskich szpitali wyruszyły na protest do Warszawy. "Będziemy walczyć dla siebie i przyszłych pokoleń" (ZDJĘCIA)

Olga Goździewska-Marszałek
Olga Goździewska-Marszałek
Pielęgniarki wyruszyły na protest do Warszawy
Pielęgniarki wyruszyły na protest do Warszawy Wojciech Wojtkielewicz
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
Już dziś (11 września) w Warszawie rozpoczyna się wielki protest pracowników służby zdrowia. Ulice mają zostać zablokowane, a przed Sejmem stanie tzw. białe miasteczko. Na manifestację wyruszyli przedstawiciele personelu medycznego z całego woj. podlaskiego. Pojechała grupa około 200 pielęgniarek, radiolodzy, ratownicy medyczni.

O 8 rano spod białostockiej filharmonii na protest wyruszyły m. in. pielęgniarki z Białegostoku. To pracownice Śniadecji, BCO, MSWiA, USK, DSK i szpitala w Choroszczy. Dołączą do nich koleżanki z Wysokiego Mazowieckiego, Zambrowa, Hajnówki i Bielska Podlaskiego. Takiej mobilizacji jeszcze nie było.

- Jedziemy do Warszawy, żeby zawalczyć o zmianę niekorzystnej ustawy o minimalnym wynagrodzeniu pracowników medycznych. Wprowadziła ona duże zróżnicowanie w grupie zawodowej pielęgniarek i podzieliła środowisko. Obecnie w zarobkach zostały zrównane pielęgniarki z dwudziestoletnim stażem i rejestratorki medyczne czy opiekunki - tłumaczyła tuż przed wyjazdem na protest Agnieszka Olchin, przewodnicząca podlaskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych.

Zobacz też:W stolicy powstanie białe miasteczko. Ponad 200 pielęgniarek z Białegostoku i regionu dołączy do protestu w Warszawie

Pielęgniarki chcą być równo i godnie traktowane. Ich zdaniem nowa ustawa tego nie zapewnia.

- Nie można robić nowelizacji ustawy, która wręcz pogarsza sytuację pracowników służby zdrowia! Która zamiast zapewnienia równego traktowania, pozwala na dyskryminację płacową. Wykonujemy dokładnie te same obowiązki, pielęgniarki z wykształceniem średnim uczą absolwentki szkół, które wchodzą do zawodu. I przy tym te pielęgniarki z długim stażem zarabiają mniej niż osoby na początku drogi zawodowej. To gdzie jest sprawiedliwość? - pyta retorycznie Beata Kamińska, przewodnicząca zakładowych organizacji związkowych przy Szpitalu Psychiatrycznym w Choroszczy. - Jedziemy protestować przeciwko niesprawiedliwej ustawie, ale nie tylko. Znane są nasze postulaty. Jeśli nic się nie zmieni, może dojść do tragedii. Przyszłość naszego zawodu stoi pod znakiem zapytania. Pielęgniarki są już zmęczone ciągłą walką. A z drugiej strony nie chcemy się poddać. Walczymy dla siebie, ale przede wszystkim dla przyszłych pokoleń pielęgniarek, wszystkich osób które podejmą się tego trudnego i odpowiedzialnego zawodu - podkreśla Kamińska.

Pielęgniarka ze "Śniadecji" uważa, że rozsądna reforma służby zdrowia jest konieczna. I rząd nie powinien z tym zwlekać.

- W służbie zdrowia nie powinno być podziałów. Kończyłam liceum medyczne w 1996 roku. W tej chwili mam licencjat. Ale pomiędzy licencjatem a magistrem ze specjalizacją jest ogromna rozbieżność w zarobkach. Koleżanki z dawnych lat, które nie maja licencjatu, są poszkodowane i zarabiają tyle co sekretarka. Tak nie może być. Mam nadzieję, że protest coś zmieni - mówi Agnieszka Litwińczuk, pielęgniarka z białostockiej "Śniadecji". - Wierzę, że protest coś zmieni. Wiele osób się zmobilizowało - dodaje.

W drogę z pielęgniarkami wyruszyli również radiolodzy.

- Jedziemy razem z pielęgniarkami, ale walczymy o swoje postulaty. Nie chcemy być dłużej traktowani jak personel pomocniczy. Jesteśmy opłacani nieadekwatnie do naszej pracy. Pełnimy odpowiedzialną funkcję, obsługujemy maszyny warte miliony złotych. Radiologia nigdy nie była doceniana i to powinno się zmienić. Walczymy o ustawę o naszym zawodzie, która będzie nam zapewniać godne warunki - mówi Aleksander Sakowicz, radiolog z DSK.

Przypomnijmy, że komitet strajkowy jeszcze przed manifestacją przedstawił pięć kluczowych postulatów. Pracownicy ochrony zdrowia żądają m. in. wzrostu nakładów na system opieki zdrowotnej w Polsce do 8 proc. PKB, zwiększenia zarobków dla każdej protestującej grupy zawodowej i liczby świadczeń dla pacjentów. Zdaniem medyków niezbędne jest również zwiększenie liczby pracowników w systemie ochrony zdrowia do poziomów średnich w krajach OECD i UE.

Mięsożerni mężczyźni bardziej szkodliwi

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
11 września, 11:36, Gość:

jedzcie jedzcie , Kopaczowa wam przyniesie herbatki w termosie.

A Szydło jajek z własnego chowu idioto

G
Gość
jedzcie jedzcie , Kopaczowa wam przyniesie herbatki w termosie.
P
Polak Katolik
Wczoraj jedna z ratowniczek medycznych właśnie opowiedziała o zarobkach. Żeby było ciekawiej materiał wyemitowały Fakty w TVN, co o zgrozo uświadamia nas o tym,że nie był o dziwo zakłamany, co powinny raczej w tym przypadku zrobić atakując rząd PiS. A więc ów pani oświadczyła,że jak ratownicy pracują te 300 godzin na miesiąc to będąc na własnej działalności zarabiają 10.000 zł miesięcznie co uważają za śmieszne kwoty. Po chwili redaktor z TVN potwierdził jej słowa z politowaniem dla tych zarobków.

Jaja jakieś 10.000 miesięcznie i mało....
Dodaj ogłoszenie