Białystok. Opiekunka skazana za poturbowanie 79-latki ma pójść za kraty. Rodzina ofiary, chce by zapłaciła więcej za wyrządzone krzywdy

Izabela Krzewska
Izabela Krzewska
Wyrok bezwzględnego więzienia miał być przestrogą dla osób sprawujących opiekę, które ważą się podnieść ręce na bezbronnych - tłumaczył sąd I instancji. Orzeczenie sądu odwoławczego w zakresie rekompensaty zostanie ogłoszony za dwa tygodnie
Wyrok bezwzględnego więzienia miał być przestrogą dla osób sprawujących opiekę, które ważą się podnieść ręce na bezbronnych - tłumaczył sąd I instancji. Orzeczenie sądu odwoławczego w zakresie rekompensaty zostanie ogłoszony za dwa tygodnie Izabela Krzewska/ Polska Press
Urządzała w mieszkaniu libacje alkoholowe, uderzała podopieczną, rzucała na podłogę, kuła ostrym narzędziem, szarpała tak, że złamała rękę w dwóch miejscach. Za uszkodzenie ciała sąd skazał Edytę M. na 8 miesięcy więzienia. Orzekł też 10 tys. zł nawiązki na rzecz pokrzywdzonej. Jej pełnomocnik domaga się jej podwyższenia.

Nie jest to nawiązka adekwatna do strat materialnych, a także cierpień fizycznych i psychicznych, jakich doznała pokrzywdzona - uważa pełnomocnik oskarżycielki posiłkowej, która złożyła w tej sprawie apelację do Sądu Okręgowego w Białymstoku. W piątek 9 lipca ruszył proces odwoławczy.

- Oskarżona miała się opiekować jak swoją babcią. Tak też traktowała ją w pierwszych dniach swojej opieki. Po paru dniach zachowywała się w sposób skandaliczny. Wyzywała, biła, spychała z łóżka, nie ułatwiała jej pójścia do toalety. Mało tego, pani Joanna doznała złamania ręki, w dwóch miejscach - wymieniała w mowie końcowej adw. Barbara Piłaszewicz.

Czytaj też: Zapadł wyrok w głośnej sprawie nauczycielki z SP nr 2 w Łapach. Klaps był, ale kary nie ma

Podkreśla, że orzeczona nawiązka nie uwzględnia też strat materialnych, jak skradziona pościel, zniszczona odzież, czy łóżko. Adwokat wnosi o zmianę wyroku i podwyższenia rekompensaty do kwoty 50 tys. zł.

Wniosek ten poparł prokurator.

- Starsza osoba, która znajdowała się na ostatnim etapie swojego życia, doznała przeogromnego cierpienia, ogromnej traumy, która - niewykluczone - przyczyniła się również do pogorszenia jej stanu zdrowia, a co za tym idzie i śmierci - sugerował prokurator

Pani Joanna niestety nie dożyła prawomocnego wyroku. Zmarła 3 miesiące temu. Z relacji jej rodziny wynikało, że długo nie mogła się otrząsnąć po wydarzeniach z lipca 2019 r. To wtedy jej bliscy zatrudnili oskarżoną Edytę M. Kobieta odpowiedziała na internetowe ogłoszenie. Miała być raz na dwa tygodnie zmienniczką drugiej opiekunki seniorki, która wymagała całodobowej pomocy.

Edyta M. miała wtedy 29 lat. Rozwódka z 6-letnim dzieckiem na utrzymaniu, niekarana. Robiła bardzo dobre wrażenie.

- Nie mogłam się nadziwić, ile w niej empatii, ile serdeczności, cierpliwości dla starszej kobiety. Dosłownie anioł - opowiadała nam pani Agnieszka, córka staruszki. Przez prawie tydzień obserwowała pracę nowej opiekunki. Miała zaplanowany wyjazd służbowy, a jej brat wakacyjny wyjazd. Po pozytywnym okresie próbnym, postanowili zostawić mamę z 29-latką. Zaopatrzyli lodówkę w jedzenie na dwa tygodnie, dali opiekunce pieniądze na bieżące zakupy.

W Białymstoku został jeszcze syn pani Joanny. Co jakiś czas zaglądał do mamy. Wszystko było w porządku. W poniedziałek, 29 lipca dwa lata temu, również był w mieszkaniu. Dwa razy. I znów wszystko bez zarzutu.

Zobacz także: Białystok. Brak dostępu do opieki zdrowotnej, rehabilitacji i samotność. To najważniejsze problemy, z którymi borykają się seniorzy. RAPORT

Dwa dni później rodzinę zaalarmował telefon od drugiej opiekunki, która przyszła na swoją zmianę. Okazało się, że drzwi od mieszkania nie były zamknięte na klucz. W środku zastała samotną zapłakaną panią Joannę. Leżała na własnym moczu. Głodna. Zostawiona na noc bez kolacji i leków. Miała siniaki, a na ręce i nodze miała ślady po ukłuciu jakimś ostrym narzędziem. W szpitalu stwierdzono złamanie kości lewego ramienia. Seniorka wskazała sprawczynię, która miała ją krzywdzić, m.in. pod wpływem alkoholu.

Zatrzymana Edyta M. nie przyznała się do winy. Twierdziła, że obrażenia staruszki mogły być efekt nieszczęśliwego wypadku, ale ona sama obrażeń nie widziała. W procesie odpowiadała z wolnej stopy. Na żadnym etapie postępowania nie stawiła się w sądzie. Ani ona, ani oskarżyciele nie kwestionowali orzeczonej kary 8 miesięcy więzienia. w kwestii nawiązki sąd odwoławczy wyrok ogłosi 23 lipca.

Sklepowy patriotyzm, to polska specjalność.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie