Białystok > Lokator przegrał wieloletni proces z SM "Słoneczny Stok"

(if)
Stanisław Bartnik, członek rady nadzorczej spółdzielni "Słoneczny Stok" i szef stowarzyszenia "Nasze Osiedle", przegrał wieloletnią sprawę z prezesami swojej spółdzielni. Wczoraj sąd zasądził mu karę grzywny w wysokości 1000 zł, a także zwrot kosztów postępowania obydwu prezesom. Każdemu po 2000 zł. A to właśnie Włodzimierz Abramowicz i Sergiusz Plewa wystąpili do sądu przeciwko swojemu lokatorowi. Zarzucali mu umieszczanie nieprawdziwych informacji na stronie internetowej i pomówienia. Już sąd I instancji uznał Bartnika winnym, ale nie wymierzył mu żadnej kary. Prezesi odwołali się do sądu apelacyjnego. Ten wczoraj ukarał lokatora.

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gocha

Strasznie mi smutno, że sąd poszedł w sukurs za stroną silnieszą, a przecież wie doskonale jak działają władze spółdzielni.
Sami piszą nieprawdziwe informacje dla spółdzielców i ch pomawiają i nigdy dobrej woli nie mają dlanich. Czy to jest
sankcja karna za to, że spółdzielca docieka prawdy, wszystkie przekręty zaistniałe w spółdzielni pokazajuje na światło dzienne?
Działa w swoim interesie i innych spółdzielców, a tu sąd staje się przeszkodą i daje pracownikom spółdzielni wolną rękę aby
nadal działali na szkodę spółdzielni i ich członków. Smutne to, że niezawisłość sędziowska okazała się taka, a nie inna.
Czy w rachubę może weszła korupcja? Spółdzielnia Słoneczny Stok jest ogromna, a i wpływy od spółdzielców są zadawalające.
Teraz wszystkie zarządy spółdzielni mają pole do popisu i będą szmacić spóldzielców

P
Pelargonia

Przypomniała mi się pointa pewnego starego dowcipu: Tu nie ma żadnej sprawiedliwości, tu jest sąd!

J
Joanna K.

ŻADNEGO nieprawdziwego faktu nie było. Nie było oszczerstwa. Sąd białostocki po prostu zastosował najstarszy na świecie chwyt, żeby ZAMKNAC BUZIE ewentualnym następnym spółdzielcom, którzy powiedzieli by cokolwiek niekorzystnego o prezesach Spółdzielni. Gratulujemy białostockiemu wymiarowi sprawiedliwości. Pełna Ćwiąkuratura.
A ja pamiętam czasy, kiedy osądzano "zaplutych karłów reakcji", "bandytów z AK" , pamiętam wyrok śmierci w "aferze mięsnej" - komuna ma się coraz lepiej, przedwczoraj TK orzekł, że niezweryfikowani oficerowie WSI mogą wrócić do pracy.

s
skey

Człowiek który chciał pokonać układ przegrał z układem,widać jak na dłoni że ktoś kto pragnął wyjaśnień był dociekliwy przegrał, dlaczego? dlatego że aparat postpezetperowski ma w dalszym ciągu nieograniczoną władzę,to oni zatrudniają prawników za pieniądze spółdzielców,a ci są bez szans,to lokatorzy powinni stanąć murem za Stanisławem Bartnikiem,jeżeli on przestanie walczyć to wówczas zarząd zrobi co tylko zechce,smutno że tak wygląda sprawiedliwość.

s
spółdzielca

Uważam, że na stronie internetowej nie może być mowy o informacjach nieprawdziwych.
Ciekawi mnie jakie to informacje były godne ukarania człowieka. Przecież wiadomo jakie
przekręty istnieją w spółdzielni. Strasznie to trochę niejasne. Fakt faktem sad sadowi nierówny.

Dodaj ogłoszenie