Białystok - jakiego chcemy

Tomasz Mikulicz [email protected] tel. 85 748 74 25
Prezydent Tadeusz Truskolaski na początku debaty chwalił się swoimi osiągnięciami
Prezydent Tadeusz Truskolaski na początku debaty chwalił się swoimi osiągnięciami Andrzej Zgiet
Dalej budować drogi, czy może postawić na kulturę? Co zrobić, by młodzi nie wyjeżdżali za granicę? Każdy z nas może pomóc władzom miasta w stworzeniu wizji rozwoju na przyszłe siedem lat. Dyskusję rozpoczęła debata prezydenta z mieszkańcami.

Błagam, rozwińcie najpierw rynek pracy - chociażby jakaś fabryka, zakład. Byle nie kolejne centrum handlowe lub kościół. Wytwarzajmy coś, co jest unikowe i na czym nasz region zarobi. Taki wpis pojawił się na stronie internetowej: twojbialystok2020.pl. Każdy może tam podpowiedzieć władzom miasta jaki powinien być Białystok za siedem lat.

By poznać odpowiedź na to pytanie prezydent Tadeusz Truskolaski zorganizował w ubiegłym tygodniu debatę z mieszkańcami. Na debatę zaprosił gości z zewnątrz, o znanych nazwiskach. Ale co charakterystyczne, wszyscy oprócz Piotra Ciury z PB, współwórcy łazika marsjańskiego dawno już opuścili Białystok, by robić kariery gdzie indziej. Jak zatem zatrzymać tu młodych, zdolnych? - ten temat zdominował debatę. Tym bardziej, że również Piotr Ciura przyznał, że zamierza stąd wyjechać. - Aby ludzie mogli się rozwijać, Białystok musi postawić na jakąś niszę - mówił. - Na ścianie wschodniej najlepiej poradził sobie z tym Rzeszów, gdzie powstała dolina lotnicza. W Białymstoku nie ma klimatu, aby tu zostać.

Chociaż złośliwi mogą powiedzieć, że właśnie w ten sposób rozpoczęła się kampania wyborcza, to inicjatywę prezydenta trzeba pochwalić. Nawet pomimo tego, że w auli wydziału architektury Politechniki Białostockiej aż roiło się od różnej maści urzędników i oficjeli. Prowadzący debatę Bogdan Sawicki z TVP trochę z prezydenta pokpiwał, że ten ponoć "listy pisze" (wysłano 100 tys. kartek do białostoczan z zaproszeniem na debatę). Prezydent próbował żartować: - Słuchałem piosenki Skaldów "Ludzie listy piszą". Daliśmy zarobić listonoszom.

- Rozesłano 100 tysięcy kartek, a ile jest pustych miejsc w sali? - skwitował Grzegorz Należyty, dyrektor generalny Power Generation Siemens.

Dobra droga do Warszawy

Szymon Hołownia, publicysta stwierdził, że chętnie pracowałby w Warszawie, a Białystok traktował jako ekskluzywną sypialnię, ale nie ma do tego warunków. - Mógłbym tak ustawić swój kalendarz, że w Białymstoku spędzałbym nawet trzy-cztery dni w tygodniu. Musiałbym jednak mieć do dyspozycji dobrą drogę albo szybki pociąg - mówił.

Tomasz Bagiński, reżyser, przypominał, że 17 lat temu pociąg do Warszawy jechał trzy godziny. - I dzisiaj też jedzie tyle samo. Zdaję sobie sprawę, że nie jest to zależne od władz miasta, ale coś chyba trzeba z tym zrobić - zauważał.

Natomiast Jarosław Mojsiejuk, dyrektor ds. bezpieczeństwa w Cyfrowym Polsacie, podkreślał, że aby młodzi ludzie chcieli tu zostawać, trzeba stawiać nie tylko na inwestorów, z zewnątrz, ale również znaleźć coś co wyzwoli wewnętrzną energię tego miasta.

- Potrzebne jest wsparcie władz samorządowych i biznesu. Infrastruktura już jest - Park Naukowo-Technologiczny, strefa ekonomiczna, itd. Muszą powstać jeszcze mechanizmy, które pozwolą zespolić biznes z nauką i zmaterializować różnego rodzaju idee.

Białystok oddaje i przyjmuje

Prezydent mówił, że co prawda wielu mieszkańców wyjeżdża np. do Warszawy, ale też Białystok wielu przyjmuje. - Jesteśmy pompą, która zasysa młodych ludzi z okolicznych miast i wsi. Wybierają oni Białystok dlatego, że życie tu jest tańsze niż w stolicy. A jeżeli narzekamy na niskie zarobki, musimy pamiętać że w Bielsku Podlaskim, czy Siemiatyczach zarabia się jeszcze mniej - podkreślał.

Jako komentarz do takiego podejścia do sprawy, Szymon Hołownia przywołał dowcip o Jasiu, który pochwalił się tacie, że zaoszczędził 5 zł, bo biegł za autobusem zamiast do niego wsiąść. - Ojciec zamiast pochwalić, skrzyczał go i powiedział, że powinien biec za taksówką, bo wtedy zaoszczędziłby znacznie więcej - opowiadał.

Uczestnicy debaty zastanawiali się też co zrobić, by Białystok był w Polsce bardziej zauważany. - Niektórzy widzą miasto przez pryzmat spektakularnych wybuchów ksenofobii. To niesprawiedliwe, bo przypadki te są marginalne. W imię dobra wspólnego trzeba coś z tym zrobić, bo Białystok będzie miał złą opinię - mówił Szymon Hołownia.

Według niego miasto, powinno z czymś się kojarzyć. - Wielu ludzi myśli, że Białystok jest po prostu ładny i sympatyczny. To jednak za mało. Niektóre miasta w Polsce mają taką identyfikację, że ludzie są w stanie w jednym zdaniu powiedzieć: co to jest Kraków?, z czego słynie Wrocław?, jakie są atrakcje Warszawy? Trzeba więc znaleźć jedną rzecz, z której Białystok byłby dumny i którą odróżniałby się od innych. Może Białystok jako miasto naukowych talentów, genialnych festiwali muzycznych, czy może tego, że nigdzie indziej nie ma takiej wielokulturowości jak tutaj? - podpowiadał Szymon Hołownia.

Wszyscy uczestnicy debaty zgodnie twierdzili, że w Białymstoku muszą być miejsca, które można pokazać przyjezdnym. - Urzeka ich to, że mamy dużo zieleni. To powinno być naszą wizytówką - mówił Piotr Ciura.

A nasz najbardziej niewykorzystany potencjał to Bojary, czyli drewniana dzielnica w środku miasta. - Powinniśmy się zastanowić, co zrobić, by je zachować. Nie będziemy się chwalić obwodnicami i galeriami handlowymi. To mają wszyscy - twierdził Tomasz Bagiński.

Jarosław Mojsiejuk opowiadał, że kiedy pokazywał gościom z Niemiec Pałac Branickich, słyszał, że takich miejsc mają oni u siebie wiele. - Chcieli oglądać drewniane dzielnice i bazar na stadionie - twierdził. A u nas w starych opuszczonych domach wybuchają pożary.

Trzeba rozmawiać z ludźmi

Podczas debaty pojawiło się też wiele sugestii z sali. Mieszkańcy proponowali m.in., by w Białymstoku wybudować kasyno oraz by miejskie granice rozszerzały się w stronę doliny rzeki Narew. Przy okazji zarzucano niekompetencję miejskim urzędnikom.

- Narzekań na urzędników nigdy nie da się wyeliminować w stu procentach. Mam jednak wrażenie, że jest ich coraz mniej. Najwięcej problemów sprawia wydawanie pozwoleń na budowę. Prawo budowlane jest tak skomplikowane, że często inne zdanie ma inwestor i architekt, a inne urzędnik - mówił Tadeusz Truskolaski.

Choć debata trwała prawie trzy godziny, wielu czuło niedosyt. - Chciałem usłyszeć o jakichś pomysłach na rozwój, a konkretów było jak na lekarstwo - powiedział student Maciej Chojnowski.

Natomiast nauczycielka Krystyna Tomaszuk podkreślała, że dobrze, że zaczęliśmy ze sobą rozmawiać. - Brakowało mi tego w ostatnich latach - twierdziła.

Podobnie komentuje dr Radosław Poniat z instytutu historii i nauk politycznych na Uniwersytecie w Białymstoku. - Ważne jednak, by na jednej debacie się nie skończyło. W rozmowy z miastem powinny być też zaangażowane różnego rodzaju organizacje społeczne - mówi.

Dr hab. Dariusz Kiełczewski z wydziału ekonomii i zarządzania UwB twierdzi, że takie spotkania są potrzebne, by władza mogła wiedzieć jakie kierunki działania widzi społeczeństwo. - Białystok najszybciej rozwijał się w czasach, gdy był otwarty na rynek wschodni. I na to należy dziś stawiać. Skoro w ostatnich latach zbudowano już drogi, teraz władze powinny wydawać pieniądze na wyposażenie szkół, rozwój bazy turystycznej.

Twój Białystok

Każdy z nas może wyrazić swoją opinię na temat przyszłości miasta na stronie: twojbialystok2020.pl. Opinie będą zbierane przez miesiąc. Na przełomie grudnia i stycznia mamy poznać raport podsumowujący akcję.

Czytaj e-wydanie »

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie