Białystok. Drastyczne kontrasty architektoniczne.

Tomasz Mikulicz
- dzielnica w cieniu wieżowców
- dzielnica w cieniu wieżowców Archiwum
Udostępnij:
W stolicy mniejsze są różnice materiałowe między starym a nowym. Tutaj cegła sąsiaduje z betonem, w Białymstoku - beton z drewnem.

Obserwator: Był Pan jednym z sędziów organizowanego na zlecenie białostockiego magistratu konkursu na bulwary nad rzeką Białą. Jaka według Pana - jako osoby z zewnątrz - jest białostocka architektura? Czym różni się od tej występującej w innych miastach?

Jerzy Grochulski, prezes Stowarzyszenia Architektów Polskich: Przede wszystkim należy podkreślić, że każde miasto jest inne i ma swoją specyfikę. Ta ostatnia jest często uzależniona od względów ekonomicznych. Wiadomo, że liczba pieniędzy wpompowanych w przeciągu ostatnich 20-30 lat np. w Warszawę czy Wrocław jest o wiele większa niż w przypadku innych miast. Na charakter architektury mają też wpływ zmiany ustrojowe w naszym kraju, które znacząco zmieniły filozofię kreacji miast. System planistyczny obowiązujący np. w lat 60 i 70. - choć też miał swoje ułomności - był systemem planów ogólnych, które porządkowały całą zabudowę. Wraz z nastaniem demokracji i idącą za nią presją pieniądza posiadanie planów miejscowych stało się dla włodarzy miast niewygodne.

Dlatego też mamy w mieście słynne białostockie kontrasty, czyli m.in. drewniane domy sąsiadujące z wysokimi blokami.

- Tego typu kontrasty występują też w innych miastach. W Warszawie, na przykład, z wieżowcami sąsiadują XIX-wieczne kamienice czynszowe. Sytuacja w Białymstoku jest jednak o tyle specyficzna, że tutejsza historyczna zabudowa jest bardzo niska. Warszawskie kamienice mają wysokość od 25 do 28 metrów, podczas gdy wasze domy budowane były na wysokość parteru. W stolicy mniejsze są też różnice materiałowe między starym a nowym. Tutaj cegła sąsiaduje z betonem, w Białymstoku - beton z drewnem. Stąd też wasze kontrasty są dość drastyczne.

Mimo wszystko, jest u nas spora grupa ludzi, którzy uważają, że należy chronić drewnianą zabudowę. Nawet wtedy, kiedy są to pojedyncze domy, dosłownie powtykane wśród blokowisk.

- Dziedzictwo powinno być oczywiście chronione. Moim zdaniem, ochrona ta nie powinna jednak polegać na pozostawianiu pojedynczych budynków, lecz tworzeniu pewnych enklaw. Dzięki temu spacerując np. uliczką, przy której będą stały same drewniane domy, odczujemy pewien klimat tego miejsca. Jeżeli zaś historyczne budynki będą tylko pojedynczymi reliktami dawnych epok, ich kontrast ze współczesną zabudową będzie bardzo duży.
Naszą małą enklawą jest dzielnica Bojary, gdzie restrykcyjny plan miejscowy chroni drewnianą zabudowę przed zniszczeniem, a nowo budowanej narzuca znaczące ograniczenia. W skali kraju takich sytuacji nie ma chyba zbyt wiele?

- Tego typu dzielnice spotyka się raczej w krajach zachodniej Europy. Często wjeżdżając np. do szwajcarskiego miasteczka, widzimy budowane współcześnie domy, które są w jakiejś mierze podobne do tych, które powstały tu 200-300 lat temu. Oczywiście inne są materiały użyte do ich budowy, lecz gabaryty przestrzenne całej zabudowy są ściśle określone. To, że Białystok ma tego typu dzielnicę, bardzo dobrze o was świadczy.

Ostatnio władze miasta podjęły jednak decyzję, która była przez niektórych komentowana jako krok wstecz w kwestii ochrony naszego dziedzictwa. Nie chcą bowiem powołać miejskiego konserwatora zabytków.

- To rzeczywiście kiepska decyzja. Zbyt dużo jest problemów, by liczyć na to, że wszystkie będą rozwiązane przez wojewódzkie służby konserwatorskie. Wiadomo, że lepiej jest wyznaczyć kogoś zajmującego się jednym miastem, niż nakładać obowiązki na kogoś, kto musi działać na wielu innych polach.

Jakie są według Pana pozytywy w dbaniu o białostocką architekturę?

- Przede wszystkim wysoko należy ocenić decyzję władz o przeprowadzeniu tak poważnego przedsięwzięcia, jakim był konkurs na zagospodarowanie terenów nad rzeką Białą. W Warszawie postępowania konkursowe przeprowadzane są zazwyczaj w odniesieniu do pojedynczych budynków. Pozytywem polityki waszych włodarzy jest też konsekwentne porządkowanie układu przestrzennego centrum. Wiadomo, że procesy te mogłyby zachodzić szybciej, ale - biorąc pod uwagę sytuację ekonomiczną - dobrze, że w ogóle się odbywają. Pamiętam Białystok sprzed jakichś 15. lat. Różnica jest diametralna.

Na pewno jednak nie wszystkie zachodzące w mieście procesy wyglądają aż tak kolorowo?

- Rzeczywiście. Moim zdaniem, Białystok w ostatnich latach trochę za bardzo się rozlał. Chodzi o to, że między leżącymi na obrzeżach zespołami mieszkaniowymi a centrum miasta jest zbyt dużo pustych, niedoinwestowanych terenów. Pustka ta nie jest uzupełniona żadną zorganizowaną zielenią czy też inną tkanką miejską. Jest to zresztą zjawisko charakterystyczne dla wielu miast. Wynika najczęściej z rabunkowej gospodarki deweloperów, którzy kupują tańsze działki gdzieś na obrzeżach i nie baczą na to, że tereny te nie są dostatecznie związane z pozostałymi częściami miasta. Rodzi się przez to problem, jak takie nowe blokowiska włączyć w krwiobieg miejskiego życia. O wiele kosztowniejsze jest np. uzbrojenie takiego terenu w media. Poza tym mieszkanie na takich osiedlach jest dość kłopotliwe, bo aby dojechać do centrum, trzeba nieraz pokonać nawet kilka kilometrów.

Zadaniem miasta powinno więc być powstrzymywanie deweloperskich zakusów?

- Nie tyle powstrzymywanie, co ich porządkowanie. Najlepiej robić to przy pomocy planów zagospodarowania przestrzennego. Niestety, pokrycie planami polskich miast jest wciąż za małe. Urzędnicy często nie chcą tego robić, bo twierdzą, że wiąże im to ręce. Nie pamiętają jednak o tym, że brak planów może wymusić na władzach miast decyzje, które będą sprzeczne z ich programami rozwoju. Stanie się tak np. wtedy, kiedy pojawi się jakiś inwestor, który będzie chciał zbudować galerię handlową w miejscu, które nie ma np. dobrej obsługi komunikacyjnej. Urzędnicy będą zmuszeni wydać decyzję o warunkach zabudowy, a wokół galerii będą się tworzyły korki. Nigdy by do czegoś podobnego nie doszło, gdyby na danym terenie obowiązywał plan miejscowy.

Czytaj e-wydanie »

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Kurier Poranny
Dodaj ogłoszenie