Białystok. COVID-19 stwierdzony u pracowników SOR i kliniki zakaźnej USK. Mimo to, oddziały nie zostały zamknięte (ZDJĘCIA)

Olga Goździewska-Marszałek
Olga Goździewska-Marszałek
Wojciech Wojtkielewicz
Udostępnij:
Za Uniwersyteckim Szpitalem Klinicznym trudny tydzień. W poniedziałek potwierdzono zakażenie koronawirusem u trzech pracowników oddziału ratunkowego. Dwa dni później przyszły pozytywne wyniki kolejnej osoby, tym razem z kliniki zakaźnej. Na chwilę pod znakiem zapytania stanęło funkcjonowanie obu oddziałów. Sanepid podjął jednak decyzję, że mogą pracować dalej.

Decyzja sanepidu nie spodobała się części pracowników, którzy martwią się o swoje zdrowie. Swoje obawy skierowali na naszą skrzynkę emailową.

- Jestem pracownikiem oddziału zakaźnego w Białymstoku, tak to ten oddział gdzie przyjmowani są pacjenci z zarazą, która teraz panuje na świecie. Wczoraj (8 kwietnia) w godzinach rannych oddział obiegła informacja, że jedna z pracujących lekarek ma dodatni wynik na COVID-19. Oddział działa dalej w najlepsze, dalej są przyjmowani pacjenci, dalej działa izba przyjęć, dalej jest rotacja personelu. Sukcesywnie, wraz z kolejnymi zmianami pracowników mamy pobierane wymazy w kierunku badania na koronawirusa - poinformował nas anonimowo pracownik Kliniki Chorób Zakaźnych i Hepatologii w Białymstoku.

Zobacz też:Szesnastu pracowników USK zamkniętych w szpitalu na kwarantannie. Przez pacjenta hospitalizowanego wcześniej w Bielsku Podlaskim (ZDJĘCIA)

Informację o zakażonej lekarce potwierdza rzecznik szpitala klinicznego. COVID-19 wykazało badanie, wykonywane profilaktycznie wśród pracowników kliniki raz w tygodniu. Tak było do tej pory. Teraz badania będą przeprowadzane codziennie, by zminimalizować ryzyko rozprzestrzeniania się wirusa.

Zakażona lekarka została odsunięta od obowiązków i przebywa w izolacji domowej. Oddział zakaźny działa jednak bez zmian... bo musi. Podobnie jak SOR, gdzie potwierdzono zakażenie koronawirusem u trzech pracowników. Przypomnijmy, że było to duże zaskoczenie, bo nie mieli żadnych objawów choroby.

- Sanepid podjął decyzję o dalszym funkcjonowaniu oddziałów. Pośredni kontakt z osobami zakażonymi koronawirusem miało większość pracowników. Jeżeli zapadłaby decyzja o odsunięciu od pracy tych osób, nie bylibyśmy w stanie zorganizować pracy. Klinika i SOR zostałyby zamknięte. To oznaczałoby dla mieszkańców całego regionu, że pacjenci w stanach zagrożenia życia z pękającymi tętniakami czy rozpoznaną białaczką zostaliby pozbawieni opieki medycznej. I to byłoby tragiczne w skutkach - mówi Katarzyna Malinowska-Olczyk, rzeczniczka szpitala.

By uniknąć kolejnych zakażeń szpital podjął szereg działań. Przede wszystkim pracownicy będą systematycznie poddawani testom na obecność koronawirusa. Oprócz tego personel nie może przebywać ze sobą w bliskim kontakcie. Każdy pracownik mający styczność z pacjentem musi mieć nałożoną maskę, fartuch ochronny, przyłbicę i rękawiczki. Maseczki otrzymują również pacjenci wchodzący na SOR. Oprócz tego pracownicy nie mogą spożywać posiłków jednocześnie w tym samym pomieszczeniu. Po zjedzeniu każdy musi zdezynfekować każdy przedmiot, którego dotykał. To tylko kilka przykładów obostrzeń oddziałowych.

Wszystkie zasady reżimu sanitarnego muszą być ściśle przestrzegane. Najważniejsze jest teraz, by maksymalnie chronić personel medyczny, którego nie może zabraknąć na kluczowych dla szpitala oddziałach, m. in. na zakaźnym. Tam zespół medyczny jest niewielki i coraz bardziej przemęczony.

- Lekarze mają teraz naprawdę dużo pracy. Na oddział zakaźny trafiają wszyscy pacjenci, którzy mają podwyższoną temperaturę. Nawet, jeśli przyjechali do szpitala dlatego, że nabawili się na przykład urazu nogi albo mają zawał. Jeśli lekarze podejrzewają koronawirusa, pacjenci od razu trafiają na Żurawią. Personel jest przemęczony. Potrzebuje pomocy. Dyrektor ogłosił nawet konkurs, szuka lekarzy, którzy wsparliby oddział zakaźny - informuje rzeczniczka USK.

Wybawieniem dla przeciążonego oddziału może być szpital MSWiA. Już miesiąc temu został powołany przez wojewodę do walki z koronawirusem. Od 14 kwietnia będzie pełnił funkcję szpitala jednoimiennego. To oznacza, że będą tam trafiać m. in. pacjenci zakażeni koronawirusem z chorobami towarzyszącymi.

Przypomnijmy, że wciąż zamknięta jest Klinika Chirurgii Ogólnej i Endokrynologicznej. Jest to spowodowane przyjęciem pacjenta, który był wcześniej hospitalizowany w szpitalu w Bielsku Podlaskim i nie poinformował o tym USK. Badania wykryły u niego koronawirusa. Niemal cały personel oddziału przebywa obecnie na kwarantannie domowej. Nie wiadomo kiedy klinika zostanie ponownie otwarta.

Więcej przeczytasz tutaj: Szesnastu pracowników USK zamkniętych w szpitalu na kwarantannie. Przez pacjenta hospitalizowanego wcześniej w Bielsku Podlaskim (ZDJĘCIA)

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Jurij Belous o definicji ludobójstwa

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Kurier Poranny
Dodaj ogłoszenie