Mamy luty, za nami koniec, ale też początek roku. BTL nieco zwolnił jeśli chodzi o wyjazdy, ale za to prężnie działał na miejscu, w siedzibie przy Kalinowskiego. Co wartego podkreślenia działo się w grudniu i styczniu?
- Jacek Malinowski, dyrektor BTL: Grudzień to jest czas zamykania budżetu teatru, więc z natury rzeczy raczej nie ma spektakularnych wyjazdów. Więcej gramy u siebie, a zresztą też i ten miesiąc pod kątem grania jest nieco krótszy, ponieważ są święta czy sylwester.
W grudniu poza świętami była też świetna premiera!
Dokładnie. Była premiera, bardzo ciekawa , czyli "Amelka, Bóbr i Król na dachu". Ponownie nasi artyści pokazali pazurki, więc bardzo się cieszę, że recenzje są dobre, a reakcje widowni, szczególnie tej najmłodszej, entuzjastyczne. Sam bardzo lubię tę historię. To baśń z dużym dystansem. Jest zabawa znanymi motywami i mądry tekst - historia pełna erudycji, napisana pięknym a jednocześnie szlachetnym językiem współczesnym. Jest tu dużo detali w dramaturgii, które pozwalają wypracować coś interesującego na scenie. Jeśli dodamy do tego plastykę i muzykę to wszystko razem skutkuje czymś interesującym.
Obecnie w BTL trwają próby do nowej premiery, która już pod koniec lutego...
- Nowy rok budzi się do życia, więc my też rozpoczęliśmy próby do nowego spektaklu, do nowej premiery "TRANSPORT Connection flights". Tym spektaklem akcentujemy udział w nowym projekcie w ramach programu Kreatywna Europa, gdzie jesteśmy w gronie sześciu teatrów z Europy. W styczniu graliśmy "Marvina" Marty Guśniowskiej i wróciliśmy do "Hotelu Ritz. Musical". Kończymy też projekt ConnectUp, trwa ewaluacja więc mamy masę papierkowej roboty. Co ciekawe, w ramach tego projektu w ostatnim momencie wydaliśmy wspólnie książkową pozycję, która dokumentuje doświadczenia z kursu na mediatora teatralnego. Na pewno ten podręcznik będziemy wykorzystywać tutaj, w naszej pracy edukacyjnej. Mam pomysł, żeby stworzyć warsztaty dla koleżanek i kolegów z innych instytucji, bo mediatorzy kultury mogą naprawdę dużo ciekawych spraw wypracować w zderzeniu instytucji z odbiorcami, ze szkołami, z nauczycielami.
Wróćmy jeszcze na chwilę do lutowej premiery. Co to będzie za spektakl?
To będzie kameralny spektakl, na 40 widzów. Będziemy grać go w naszej sali prób. Spektakl będzie kojarzył się z konwencją filmu poklatkowego. Jest to narracja bez słów, chociaż może pojawi się odrobina komunikatów, bo akcja spektaklu toczy się na lotnisku. A lotnisko jest, jak wiemy, miejscem spotkań ludzi z całego świata. Tematem wiodącym spektaklu na pewno będzie migracja. Myślę, że to temat gorący na całym świecie. Chcemy do refleksji na ten temat dołożyć małą cegiełkę i pokazać jak można czasami, poprzez stereotypy, uprzedzenia skrzywdzić...rodzinę. Bo tutaj rodzina jest bohaterem.
Jaka jest grupa docelowa i kogo mamy wśród twórców?
- Cały projekt jest pomyślany tak, żeby dotrzeć do młodzieży 15+ a także do dorosłych. Na scenie zobaczymy Łucję Grzeszczyk-Żukowską oraz Krzysztofa Bitdorfa, a reżyseruje Tin Grabnar. Cała ekipa artystyczna, czyli kompozytor, dramaturżka, scenografka, wszyscy pochodzą ze Słowenii. Premiera będzie rozbita na trzy dni - 21, 22 i 23 lutego, właśnie z tego powodu, że widownia to około 40 osób. Przedłużymy sobie premierowy wieczór na trzy kolejne dni.
W lutym nie zabraknie też wznowień. Wracacie do spektaklu "Andersen kosmiczny agent", do "Ślimaka" czy "Misiaczka". Będzie też czytanie bajek.
Oczywiście tradycyjnie, jak co miesiąc, Marta Guśniowska przygotowuje czytanie. Wiem, że zazwyczaj brakuje miejsc choć robimy je na głównej scenie, gdzie jest w zasadzie 200 miejsc. Na szczęście są jeszcze dostawki. Wracamy też do wspomnianego "Andersena...", czyli współczesnej wersji historii andersenowskich. Dramaturżka wymyśliła koncept, że Andersen tak naprawdę jest agentem, który przybywa z przyszłości na ziemię, po to żeby tę ziemię wyleczyć z różnych negatywnych działalności człowieka. I robi to za pomocą historii, baśni. To futurystyczna historia, duża inscenizacja, jak najbardziej lalkowa. Będziemy grać również wszystkie udane premiery dla młodszych i starszych, czyli m.in. "Marvina" i "Amelkę...", "Misiaczka", "Przemianę", "Pustostany".


