Bezrobotni. Wykształcenie? To dziś się nie liczy

Agata Sawczenko asawczenko@poranny.pl tel. 85 748 96 59
– Jestem gotowa za pracą wyjechać z Białegostoku. Wysyłam więc podania do firm w innych miastach. Ale i stamtąd nie mam żadnej odpowiedzi – mówi Anna Purwin. Anatol Chomicz
Ponad 300 rozesłanych i rozniesionych CV. Jedno po półgodzinie znalezione w publicznej toalecie. I jeden odzew - nie spełnia pani wymagań. Anna Purwin pracy szuka od dwóch lat. Takich jak ona jest mnóstwo.

Warto się przekwalifikować

Warto się przekwalifikować

W Powiatowym Urzędzie Pracy w Białymstoku jest zarejestrowanych prawie 5 tys. osób z wykształceniem wyższym. Z tego 60 proc. to absolwenci studiów humanistycznych.

- Do nas również przychodzi bardzo dużo osób, które po swoim kierunku nie mogą znaleźć pracy - przyznaje Marcelina Wojno z biura kariera działającego przy Uniwersytecie w Białymstoku. To głównie humaniści. Na szczęście coraz częściej myślą o tym, by się przekwalifikować, czyli dokształcać w zupełnie przeciwstawnych kierunkach. Taka zmiana zawodu to dobre rozwiązanie, biorąc pod uwagę liczbę bezrobotnych wśród humanistów.

W Powiatowym Urzędzie Pracy w Białymstoku jest zarejestrowanych prawie 5 tys. osób z wykształceniem wyższym. Z tego 60 proc. to absolwenci studiów humanistycznych.

- Do nas również przychodzi bardzo dużo osób, które po swoim kierunku nie mogą znaleźć pracy - przyznaje Marcelina Wojno z biura kariera działającego przy Uniwersytecie w Białymstoku. Jak mówi, to przede wszystkim humaniści. - Na szczęście coraz częściej myślą o tym, by się przekwalifikować, czyli dokształcać w zupełnie przeciwstawnych kierunkach. Taka zmiana zawodu to bardzo dobre rozwiązanie, biorąc pod uwagę liczbę bezrobotnych wśród humanistów - dodaje Marcelina Wojno.

Jednak i to nie zawsze zdaje egzamin. Anna Purwin ma 42 lata, w ręku trzy dyplomy i wieloletnie doświadczenie zawodowe, a pracy nie może znaleźć od dwóch lat.

- Skończyłam liceum, potem poszłam do szkoły pielęgniarskiej, a potem na studia pedagogiczne. Myślałam, że będę mogła pracować na przykład jako nauczyciel zawodu w szkole pielęgniarskiej. Ale nic z tego nie wyszło. Gdy skończyłam studia - pracy dla pedagogów nie było - opowiada pani Anna.
Znalazła za to pracę jako przedstawiciel medyczny. Po latach bardzo dobrze j wspomina: - Dobre zarobki, elastyczny czas pracy - to było bardzo ważne dla matki dwójki małych dzieci, i dodatkowe profity w postaci samochodu czy telefonu - wymienia.

Zrezygnowała, gdy weszło nowe prawo farmaceutyczne. Miała wtedy pomysł na życie. Założyła miniklub fitness. I to się sprawdziło. Firma dobrze prosperowała. Gdy zaczął się kryzys, postanowiła ją przebranżowić. Dlatego zdecydowała się na coachingowe studia podyplomowe. Niestety, gdy je skończyła, sąsiad z piętra wyżej zalał cały jej klub. Straciła urządzenia, odszkodowania nie dostała.

- To było w połowie 2010 roku - mówi pani Anna. - Od tego czasu wysłałam ponad 130 zgłoszeń przez internet plus dodatkowo ponad 200 CV rozniosłam po mieście. I nic.

Najpierw próbowała wrócić do zawodu przedstawiciela handlowego. Proponowała też swoje usługi jako trener.

- Teraz jest już jest ten etap, kiedy podania niosę wszędzie - przyznaje. - W akcie desperacji zaczęłam składać nawet do sklepów spożywczych.

Ale i tam jej nie chcą: ma za wysokie kwalifikacje, nie umie obsługiwać kasy fiskalnej i... jest za drobna, by poradzić sobie z układaniem towaru na półkach czy w magazynie.

Kurs na kasę chętnie by zrobiła, gdyby miała pewność, że potem znajdzie pracę. Ale ot tak sobie - to ją po prostu nie stać. Ambicje i wyższe wykształcenie jest w stanie schować do kieszeni. Ale gdy mówi, że z ciężką pracą sobie poradzi - nikt jej nie wierzy.

- Gdy usłyszałam, że potrzebny do pracy jest ktoś krzepki, a nie takie chuchro jak ja, to już zwątpiłam i łzy poleciały mi z oczu - wspomina. Tak samo było, gdy zgłosiła się do sprzątania. - Po pani dłoniach widać, że sobie pani nie poradzi - usłyszała.

- Jestem już zdesperowana i załamana - przyznaje. Tym bardziej, że wie, że ma niemało do zaoferowania pracodawcy: nie dość, że posiada doświadczenie i wykształcenie, to jeszcze jest uzdolniona manualnie: umie robić biżuterię, decoupage, zdobić meble. Ale nikt nie chce jej dać szansy.

Na ponad 300 CV dostała tylko jedną odpowiedź: że nie spełnia wymagań. Raz się przeszła po galerii handlowej i rozniosła swoje dokumenty po sklepach.

- I za chwilę swoje CV znalazłam w publicznej toalecie - opowiada.

Teraz o pomoc w szukaniu pracy poprosiła znajomych. Znów żyje nadzieją.

W podobnej sytuacji jest Aleksandra. Pedagogika, polonistyka i podyplomówka z projektów unijnych - to lista jej dyplomów.

- I żadnego doświadczenia - wzrusza ramionami. Bo właśnie ten brak doświadczenia dyskwalifikuje ją w oczach pracodawców.

- Próbowałam w szkołach, przedszkolach, instytucjach pozarządowych, firmach szkoleniowych. Wszędzie tylko nie i nie. Pomyślałam, ze mam złe CV albo nie umiem pokazać się z dobrej strony na rozmowie kwalifikacyjnej. Poszłam na szkolenia. I po nich nic się nie zmieniło - mówi.

Przez pół roku pilnowała dziecka koleżanki. Potem dostała pracę w budce z kebabem - chyba tylko dlatego, że nic nie mówiła o swoim dyplomie magistra. Ale to praca na czarno, bez żadnych zabezpieczeń. Zrezygnowała. Znów wysyła CV.

Szymon Czupryński robi akurat doktorat. Ma stypendium, ale chce też znaleźć pracę, by zdobyć doświadczenie, wymagane przez pracodawców.
(fot. Andrzej Zgiet)

Inaczej do sprawy podszedł Szymon Czupryński. Całkiem świadomie wybrał kierunki studiów: socjologia i politologia.

- Mama sugerowała mi medycynę. A i sam zastanawiałem się nad jakimś tzw. kierunkiem przyszłości. Ale doszedłem do wniosku, że studiowałbym to wbrew sobie. A socjologia zawsze łatwo wchodziła mi do głowy.

Tak łatwo, że pan Szymon na studiach miał stypendium. Jednak myślał nie tylko o nauce. działał w organizacjach studenckich, zbierał doświadczenia. Potem postanowił kontynuować naukę na studiach doktoranckich.

- Tu również mam stypendium. Prowadzę też zajęcia na jednej z uczelni. Ale wiem, że już czas, by myśleć, co będę robić po studiach - mówi.

Pracę chciałby znaleźć już teraz. - Najpierw przeglądałem bardzo często oferty z powiatowego urzędu pracy i od nas z biura karier. Parę CV wysłałem. Natomiast najważniejsze jest to, by przy poszukiwaniu pracy nie polegać na tym, co daje internet. Bo najlepsze oferty pracy uzyskuje się od znajomych. I to się sprawdza.

Zapewnia, że nie ma wygórowanych wymagań. Przyjąłby pracę w biurze, w telemarketingu, ma za sobą staż w firmie, która zrealizowała projekty unijne, więc do takich firm też wysyła CV.

- Szukam ofert, które są do mnie dostosowane - mówi. Ale zapewnia, że gdyby dostał ofertę pracy dozorcy, teraz by ją przyjął. - to zawsze jakieś zarobki. Najgorzej jest siedzieć w domu - mówi. Ale później, gdy zrobi już doktorat, nie ukrywa, że ma nadzieję na pracę na uczelni.

- Obecny rynek pracy jest bardzo trudny - komentuje dr Cecylia Sadowska Snarska, ekspert ds. rynku pracy z Uniwersytetu w Białymstoku. - Problem mają przede wszystkim osoby młode z wyższym wykształceniem, i to niekoniecznie tylko humaniści. Bo pracodawcy wybierają tych, którzy mają doświadczenie zawodowe - tłumaczy.

Dlatego według niej, młodzi powinni już w trakcie studiów skupia się na zdobywaniu właśnie doświadczenia i konkretnych umiejętności. Jeśli studiujemy polonistykę, pomyślmy na przykład o zdobyciu umiejętności copywritera albo redaktora tekstów, jeśli ekonomię - skupmy się chociażby na księgowości.

- I być może warto pomyśleć o założeniu własnej działalności. Bo młodzi ludzie nastawieni są dziś przede wszystkim na pracę najemną, a największe zapotrzebowanie - i to pokazują prognozy Unii Europejskiej - będzie na usługi. A to już się wiąże z założeniem własnej firmy i znalezieniem sobie niszy. Jest ich na polskim rynku naprawdę jeszcze sporo - dodaje dr Sadowska-Snarska.

Czytaj e-wydanie »

FLESZ: Polacy żyją krócej. Co nas zabija?

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3