Kryzys nie omija i największego pracodawcy w powiecie hajnowskim, „Pronaru” z Narwi . Zwalnia ludzi, choć powoli. Na dokładkę mieszkańcy regionu nie mogą się doczekać inwestycji w Trywieży. Cegielnia firmy Leier nie powstaje, bo nie można łamać prawa: za unijne pieniądze przeprowadzono tam wcześniej meliorację. Teraz urzędnicy gorączkowo szukają wyjścia z patowej sytuacji.

Szef „Pronaru”, Sergiusz Martyniuk na uroczystości z okazji 10-lecia samorządu powiatowego, gdzie otrzymał jedną z nagród „Zasłużony dla Powiatu Hajnowskiego” powiedział, że w na przełomie kwietnia i maja ruszy w Narewce nowy zakład.

„Pronar” zwalnia i zatrudnia

- Mimo recesji, obiecuję tu publicznie, że w nowym zakładzie znajdzie zatrudnienie 300-350 osób – mówił w obecności kilkuset gości zgromadzonych w sali kolumnowej Hajnowskiego Domu Kultury.

Wcześniej jednak prezes nie odpowiedział na nasze prośby o komentarz w sprawie sytuacji w jego firmie. Na nic się zdały również próby kontaktu z Martyniukiem poprzez prominentne osoby z samorządu lokalnego.

Pracownik działu marketingu: - Porozmawiam z prezesem, ale szanse są małe. Była tu osoba odpowiedzialna za kontakt z mediami, ale to przeszłość.

Nieoficjalnie wiadomo, że zatrudniający ponad 1000 osób zakład zwalnia jak na razie pojedyncze osoby. –. „A jakbyście chcieli wiedzieć, dlaczego, to możecie iść do sądu”, usłyszeliśmy tylko. Ja tam nie miałem uprawnień, pracowałem tylko dwa lata, ale są tacy, co pracowali dziesięć i dla nich to dramat. – opowiada nam jedna ze zwolnionych osób.

Według naszych informacji firma zamiast na trzech pracuje obecnie na dwie zmiany. Zakładowa stołówka również otwarta jest tylko rano. To widoczny znak, że „Pronar” szuka oszczędności, gdzie tylko może.

Trywieża czeka i poczeka

Przypomnijmy, że w Trywieży ma stanąć nowoczesna cegielnia. Firma Leier da pracę dwustu osobom. Problem tylko w tym, że roboty budowlane nie mogą ruszyć, bo wcześniej na tym terenie za unijne pieniądze wykonano roboty melioracyjne. Prawo jest takie, że nic tam do 2012 roku nie można robić. Ani wyciąć krzewu, ani tym bardziej czegokolwiek wybudować.

- Sytuacja ekonomiczna w przeciągu 2008 roku zmieniła się diametralnie, mamy poważne symptomy kryzysu - mówi prezes firmy Lesław Paciorek. - Inwestycja, która miała przygotowane i zabezpieczone finansowanie - dzięki opieszałości urzędniczej na wyższych szczeblach władz - musi być ponownie poddana analizie, rozmowy z bankami muszą rozpocząć się od początku. Leier jest firmą o dalekim czasowym horyzoncie działania. Liczymy, że po stworzeniu formalnych przesłanek do budowy zakładu, będzie możliwe nadanie projektowi realnego kształtu i zbudowanie w Trywieży nowoczesnego zakładu. Raz jeszcze podkreślam, że bardzo cenimy sobie współpracę z samorządami gmin Hajnówka i Czyże.

Baszko odbija piłeczkę

Wbrew słowom prezesa Paciorka „opieszałość urzędnicza” ma zdaje się uzasadnione przyczyny. Mieczysław Baszko, członek zarządu Województwa Podlaskiego odpowiedzialny za sprawy geodezyjne nie ukrywa zdziwienia: - Na spotkaniu z samorządowcami powiedziałem kilku osobom bezpośrednio odpowiedzialnym za tę inwestycję, żeby łaskawie powstrzymali się z krytyką, czy to urzędu marszałka, czy ministerstwa rolnictwa, bo błędy są po ich stronie. My musimy wypić piwo, które oni nawarzyli. Szukamy rozwiązań prawnych, które pozwolą wyjść z całej sytuacji honorowo.

Marszałek Baszko dodaje, że podpisano już decyzję w sprawie zmiany planu zagospodarowania przestrzennego w gminie Hajnówka. – Ale to dopiero pierwszy krok. Teraz ministerstwo musi znaleźć formułę, która pozwoli ocalić zarówno unijną inwestycję, jak i ruszyć z robotami budowlanymi pod cegielnię.

Jak się dowiedzieliśmy w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi, projekt decyzji, który pozwoli odrolnić grunty pod fabrykę Leiera już jest.

A co u innych?

Indywidualni przedsiębiorcy z Hajnówki też odczuwają skutki kryzysowego tsunami. – Obroty spadły nam co najmniej o trzy czwarte. Jeszcze kilka miesięcy temu myślałem o wakacjach za granicą. W takiej sytuacji chyba nigdzie nie wyjadę. – mówi jeden z nich.

Powiatowy Urząd Pracy w Hajnówce napisał pozytywnie oceniony projekt na podniesienie kwalifikacji osób bezrobotnych. Do wykorzystania będzie ponad 3 mln zł. W jego ramach będą też pieniądze na staże dla 166 osób. – Trzymamy rękę na pulsie – zapewnia wicestarosta Jerzy Sirak. – Będą roboty interwencyjne. Pozostajemy w kontakcie z urzędem pracy – mówi Anatol Ochryciuk, burmistrz Hajnówki.