Bezpieczne oszczędzanie w kryzysie

Kamila Mróz Fot. Lech Kamiński
Rozmowa z prof. Stanisławem Gomułką, głównym ekonomistą BCC

- Panie profesorze czy obecnie jest jakiś bezpieczny sposób oszczędzania? - Oczywiście. Bardzo bezpieczne w tej chwili są depozyty w dużym banku, np. w PKO BP. Ale także w innych polskich bankach, ponieważ nasze banki znajdują się w dobrej kondycji. Inny sposób to kupowanie skarbowych papierów wartościowych. To przede wszystkim propozycje dla tych, którzy nie chcą tracić, ale też nie są nastawieni na duży zysk. Można także myśleć o bardziej ryzykownych inwestycjach w akcje.

Dlatego, że ich ceny są teraz już atrakcyjne i można oczekiwać, że w perspektywie miesięcy a na pewno kilku lat, one pójdą znacznie w górę. Do inwestowania na giełdzie potrzebna jest jednak specjalistyczna analiza, więc zwykłemu obywatelowi nie radziłbym iść tą drogą. - Wiele osób nie ma oszczędności, a wręcz przeciwnie, pożyczyło pieniądze od banków, m.in. na kupno mieszkania. Kredyty hipoteczne bardzo często były zaciągane we frankach szwajcarskich.

Teraz ich raty gwałtownie wzrosły. Co zrobić? Przewalutować, czy jednak poczekać? - Radzenie innym, zwłaszcza w sprawach finansowych, jest trudne. Tym bardziej że w obecnej sytuacji decyzje takie obciążone są dużym ryzykiem. Mogę tylko powiedzieć, że gdybym ja sam miał taki kredyt, to po pierwsze spłaciłbym go kilka miesięcy temu, kiedy złotówka była silna. I zresztą, jako przedsiębiorca, tak zrobiłem. Natomiast w tej chwili na pewno kredytu bym nie spłacał, bo złotówka jest dość słaba w relacji do franka. Oczekiwałbym raczej, że za parę miesięcy, może za rok, czy dwa, kurs dla złotówki będzie lepszy.

Obecnie zbliża się moment, kiedy sens ma branie nowych kredytów we frankach czy jenach, bo możemy za nie dostać dużo więcej złotówek niż jeszcze kilka miesięcy temu. - Jak teraz powinny zachować się osoby, które inwestują na giełdzie? - Jest sprzyjająca okazja do wejścia na giełdę.

Niewykluczone, że ceny akcji będą jeszcze przez jakiś czas spadać. Ale w jakimś momencie dojdzie do odwrotu tego trendu i wtedy nastąpią duże zmiany w drugim kierunku. Właściwy indeks giełdowy dla Polski, jak mi się wydaje, jest sporo powyżej tego, który mamy obecnie. Zaangażowanie w akcjach powinny zwiększać otwarte fundusze emerytalne, ale także indywidualni inwestorzy, tylko tacy, którzy mają sporą ilość pieniędzy. - W jakie spółki najlepiej inwestować?

- Wybór spółek jest niebezpieczny, ponieważ ich sytuacja finansowa zmieniła się w ostatnich miesiącach. W związku z tym nie można mieć pewności, że te dane o spółkach, które mieliśmy sprzed kilku miesięcy nie zdezaktualizowały się. Potrzebne jest nowe spojrzenie, a to potrafi zrobić tylko dość wyrafinowany inwestor. Weźmy dla przykładu budownictwo; spółki budowlane cieszyły się dużym zainteresowaniem, bo mieliśmy do czynienia z czymś w rodzaju dobrej koniunktury.

Ale ta obecna sytuacja zapewne spowoduje ich przecenę w dół. Przynajmniej na pewien czas. - A co radzi pan inwestującym w funduszach? Wycofać wkłady czy kupować jednostki? - Fundusze inwestycyjne w ostatnim czasie przyniosły wiele strat. Bo błędem było inwestowanie w ich jednostki, kiedy ich wycena giełdowa była niezwykle wysoka. Ale w tej chwili jest na to odpowiedni moment. Można więc ponownie lokować pieniądze w jednostkach funduszy inwestycyjnych.

- Kryzys finansowy dotknął wiele firm, gdy gospodarka wyhamuje, pracodawcy mogą zwalniać. - Sytuacja polskich firm jest dobra. Wzrost gospodarczy zapewne się spowolni, ale nie oczekujemy dużego wzrostu bezrobocia. Zatem perspektywy zatrudnienia i utrzymania dochodów gospodarstw domowych na wysokim poziomie w dalszym ciągu są dość dobre.

Oczywiście sytuacja może się zmienić za rok czy dwa, jeżeli dojdzie do pogłębienia kryzysu światowego. To spowolnienie raczej będzie wiązało się z tym, że przedsiębiorstwa przestaną zatrudniać nowych pracowników. Choć nie można wykluczyć, że tu i ówdzie, szukając oszczędności, pracodawcy zaczną zwalniać. - Kilka dni temu Narodowy Bank Polski wydał komunikat: "W opinii NBP nagły spadek wartości kursu złotego obserwowany w ciągu ostatnich dni ma charakter przejściowy, a dobra kondycja gospodarki polskiej sprzyjać będzie powrotowi kursu do poziomu wynikającego z czynników fundamentalnych". Co pan na to? - Zgadzam się z takim punktem widzenia.

Obserwujemy odpływ kapitału nie tylko z Polski, ale z całej Europy Zachodniej, do Stanów Zjednoczonych. I stąd między innymi osłabienie euro w stosunku do dolara. Amerykanie mają problemy w swoich instytucjach finansowych - wiele z nich bankrutuje, więc ściągają pieniądze z całego świata i sprzedają skarbowe papiery wartościowe, m.in. polskie.

Ale proces transferu środków się skończy. I w tym momencie, tak jak już mówiłem, zacznie się proces odwrotny, umacniania walut, takich jak euro czy złoty. - Kiedy sytuacja się ustabilizuje? - Jeśli wszystko dobrze pójdzie, to w systemie finansowym powinno stać się to w ciągu kilku miesięcy, natomiast w sferze realnej w ciągu dwóch - trzech lat.

Minimalna płaca w górę. Wzrośnie przynajmniej o 184 zł

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie