Bartosz Kurek: Myślałem, żeby na sezon uciec od siatkówki

Paweł HochstimZaktualizowano 
Bartosz Kurek rezygnując z kontraktu w japońskim JT Thunders planował, że przez rok nie będzie grał w siatkówkę. Psychologowie namówili go jednak, by jak najszybciej wrócił do swojego życia, czyli do siatkówki
Bartosz Kurek rezygnując z kontraktu w japońskim JT Thunders planował, że przez rok nie będzie grał w siatkówkę. Psychologowie namówili go jednak, by jak najszybciej wrócił do swojego życia, czyli do siatkówki Dariusz Śmigielski
- Muszę odzyskać radość z gry, radość z trenowania. Fachowcy poradzili mi, żebym jak najszybciej wrócił do normalnego życia. A moim normalnym życiem jest siatkówka - mówi siatkarz PGE Skry Bełchatów i lider reprezentacji Polski Bartosz Kurek.

Rozwiązać kontrakt życia, to chyba...
Stop, to nie był mój najwyższy kontrakt w życiu i nigdy go nie nazwałem kontraktem życia. Po prostu podpisałem kontrakt z dobrym klubem i byłem wtedy bardzo zadowolony z tej decyzji.

Ale go Pan go rozwiązał.
Nie mogłem podjąć w tym momencie innej decyzji. I myślę dokładnie o tym w ten sposób - trudna decyzja, ale jedyna dobra.

Przez tydzień trenował Pan na zgrupowaniu JT Thunders w Polsce. Jechał Pan do Gdańska na ten obóz z myślą, że nic z tego nie będzie?
Największy cios i najtrudniejszy moment to były igrzyska olimpijskie. Naprawdę podporządkowałem wiele, żeby osiągnąć tam rezultat, jaki sobie wymarzyłem. Nie udało się i chyba wtedy dostałem największego kopa. Myślałem, że czas wolny po igrzyskach pozytywnie na mnie wpłynie, ale tak się nie stało. Gdy rozpocząłem treningi z JT Thunders poczułem, że to nie będzie to, czego ja oczekuję od siebie ani to, czego tak dobry klub oczekuje od obcokrajowca.

Oświadczenie, które Pan wydał wzbudziło duże kontrowersje. Najpierw kibice zaniepokoili się Pana zdrowiem, a później, gdy trafił Pan do PGE Skry, część z nich poczuła się oszukana.
W tym oświadczeniu jest wszystko to, co wtedy myślałem i do tego oświadczenia odsyłam wszystkich, którzy chcą się wiedzieć, co spowodowało taką moją decyzję. Tym oświadczeniem zamykam ten temat i teraz skupiam się na tym, by jak najszybciej wrócić do tej dyspozycji i radości z gry, jaką miałem wcześniej.

Ale rzeczywiście dość szybko trafił Pan do Bełchatowa.
Nie chcę wchodzić w sedno naszej umowy pomiędzy mną, a prezesem Piechockim w Skrze Bełchatów, ale przedstawiono mi ciekawy pomysł na to, jak w najszybszy możliwy sposób będę mógł wrócić do tego, co najbardziej lubię robić. Udało nam się szybko kolejne klocki poskładać i cieszę się, że mogę już być z drużynę. Na razie pomagam na tyle, na ile jestem w stanie, ale mam nadzieję, że z biegiem sezonu będę wzmocnieniem, a nie tylko uzupełnieniem tego składu.

W tym oświadczeniu padło słowo: „wypalenie”. Czy to oznacza, że myślał Pan wtedy przynajmniej o zawieszeniu kariery na jakiś czas?
Szczerze mówiąc myślałem o tym, żeby cały ten sezon odpuścić, zregenerować się i odpocząć. Ale zdałem się na porady osób, które miały już do czynienia z takimi przypadkami i które pracowały ze sportowcami mającymi podobne problemy. Uwierzyłem im i jestem zadowolony z tego, gdzie w tym momencie jako siatkarz się znajduję.

To profesor Jan Blecharz, współtwórca największych sukcesów Adama Małysza namówił Pana na powrót?
Odbyłem kilka konsultacji, nie tylko z panem profesorem Blecharzem. I wszyscy mówili, że najlepiej będzie, jeśli jak najszybciej wrócę do normalnego życia. A moim normalnym życiem jest siatkówka. Jeżeli szybko wrócę na te normalne tory to może uda mi się też wrócić do takiego stanu fizycznego i psychicznego, jaki był przed igrzyskami.

Ale jeszcze tej radości z gry w siatkówkę nie ma?
To przyjdzie z czasem, na razie ciężko pracuję nad tym, by swoje ciało doprowadzić do takiego stanu, bym mógł pomóc zespołowi na boisku. Na razie na tym się koncentruję i to jest najważniejsze. Staram się też odciążyć Mariusza w chwilach, gdy potrzebuje odpoczynku, bo sezon zapowiada się bardzo ciężko. Chcę po prostu wrócić do takiej formy i stanu psychicznego, jakie miałem jeszcze parę sezonów temu.

Po turnieju w Murowanej Goślinie, czyli jedynym Pańskim występie w JT Thunders, zdecydował się Pan na rozmowę z trenerem Veselinem Vukoviciem. Jaka była jego reakcja, gdy usłyszał o problemach?
Muszę przyznać, że nie spotkałem się z takim traktowaniem zawodnika, jak to jest w japońskich klubach. Przykłada się ogromną wagę do tego, żeby starać się zrozumieć drugiego człowieka, pomóc mu i okazać jak największy szacunek. Wszyscy w klubie, łącznie z trenerem, podeszli ze zrozumieniem do tej sytuacji, choć przecież nie była ona dla nich łatwa. Wykazali się ogromną klasę i tylko życzyć sobie, by wszystkie kluby tak traktowały zawodników, którzy znajdują się w trudnych momentach.

Ostatecznie zamienił się Pan miejscami pracy z Drażenem Luburiciem, który ze Skry trafił do Hiroszimy.
Myślę, że rozwiązanie, jakie zostało znalezione, jest dobre dla wszystkich. Klub z Japonii dostał atakującego, który jest w stanie zapewnić im odpowiedni poziom sportowy, by mierzyć w najwyższe cele. Trener Vuković na pewno doskonale go zna i stworzą bardzo dobry zespół. Tym bardziej, że chłopaki w drużynie czy na treningu, czy w meczu dawali z siebie maksa. Zasługują na to, by mieć w zespole partnera, który będzie tak samo w stanie oddać wszystko, co ma najlepsze trenując i grając z nimi na co dzień.

To znaczy uważa Pan, że gdyby zataił Pan przed klubem z Japonii swoje problemy to by Pan oszukał?
Dokładnie tak o tym myślę. Uważam, że podpisując kontrakt sportowiec jest zobowiązany dać od siebie absolutnie wszystko, tym bardziej tam, gdzie zawodnicy spotykają się z tak wielkim szacunkiem. Gdybym tam poleciał, byłbym nieszczęśliwy i nie byłbym w dobrej dyspozycji, więc klub też byłby niezadowolony. A na takim zakończeniu tej sprawy skorzystali wszyscy.

W Polsce wielu ekspertów, choć przecież nikt tak naprawdę nie wiedział, co się dzieje, zabierało głos w Pańskiej sprawie. Większość z nich mówi: Kurek bezpowrotnie stracił zaufanie wielkich klubów.

Nie siedzę w głowach prezesów tych klubów, nie wiem co sobie myślą. Koncentruję się tylko na sobie, a ja wiem, że to była jedyna decyzja, jaką mogłem podjąć w tamtej chwili. Dlatego to nie bardzo zajmuje moją głowę.

Zawsze podkreślał Pan, że lubi trenować, że musi mieć Pan mocny trening, a wyjazd z Murowanej Gośliny od przyjazdu do Bełchatowa dzieliło aż kilka tygodni. Co się z Panem działo?

Odpoczywałem, wyjechałem na wakacje, najdłuższe jakie pamiętam. Zawsze mówiłem i tak rzeczywiście było, że siatkówka, że trening to jest dla mnie przyjemność. A gdy zorientowałem się, że to przestaje być przyjemnością, a zaczyna być ciężarem to podjąłem taką decyzję. To jest sedno całej tej sprawy.

Długo zastanawiał się Pan nad ofertą z PGE Skry?

Miałem kilkanaście ofert w tym okresie, ale wyłączałem się z tego. A gdy zdecydował, że trzeba podjąć decyzję wybrałem projekt w Bełchatowie, bo daje mi najlepszy start, najłagodniejszy powrót do siatkówki i nie narzuca na mnie specjalnej presji, szczególnie w tym pierwszym sezonie. Jestem bardzo zadowolony z miejsca i klubu, w którym jestem.

Użył Pan sformułowania: w pierwszym sezonie. To oznacza, że będzie ich więcej?
Nigdy takiej opcji nie wykluczam, zobaczymy. Ale naprawdę, teraz każdy dzień, każdy trening traktuję osobno i nie wybiegam w przyszłość. Powtarzam, muszę odzyskać radości z gry.

W ostatnim czasie w polskiej siatkówce mówiło się przede wszystkim o Bartoszu Kurku i Stephanie Antidze. Pan był zwolennikiem rozstania z Antigą, czy nie?
Taka dyskusja wewnątrz drużyny już się odbyła i myślę, że to, co sobie powiedzieliśmy, powinno zostać między nami. Takie jest życie, sam przeżyłem już w reprezentacji kilku trenerów. Cieszę się, że wszystko odbyło się w odpowiedni sposób, a Stephane’a potraktowano z szacunkiem, jaki należy się mistrzowi świata. Mam nadzieję, że nowy trener popchnie kadrę do tego, by regularnie stawała na podium dużych imprez.

Jeszcze w Rio prezes Jacek Kasprzyk mówił, że będzie się konsultował z siatkarzami. Pytał Pana o zdanie?
Pytał. Powiedziałem, że nie do końca wiem, co należy w tej sytuacji zrobić. Właściwie mogłem tylko powiedzieć, że w przyszłym sezonie trzeba coś zmienić, coś zrobić inaczej, ale gdybym wiedział co, to może sam bym się zgłosił do konkursu. Nikt chyba nie ma takiego przepisu. Ja w każdym razie zauważyłem stagnację w reprezentacji. Mam nadzieję, że ten nowy trener będzie takim impulsem.

Ma Pan swojego faworyta?
Wśród kandydatów przewijają się nazwiska najbardziej znanych trenerów na świecie. Mam dwóch faworytów, którzy mogliby wprowadzić do kadry nową jakość - trenera Radostina Stojczewa i Angelo Lorenzettiego, choć nie wiem, czy ta kandydatura jest już potwierdzona. Te dwa nazwiska gwarantują bardzo wysoką jakość pracy.

Będzie Pan grał w reprezentacji?
Gdyby dzisiaj były wysłane powołania to nie sądzę, żebym na nie zasługiwał. A co będzie pod koniec sezonu? Jeżeli nowy trener będzie mnie widział w drużynie, a ja będę czuł, że jestem w stanie jej pomóc, to bardzo chętnie stawię się na zgrupowanie.

Kończąc naszą rozmowę - ma Pan żal do ludzi za wygłaszanie czasem bardzo radykalnych opinii bez znajomości całego tła?
Nie mam żalu, bo spotkałem się z pozytywną reakcją tych, na których opinii mi najbardziej zależało - klubu z Japonii, moich bliskich, czy mojego menadżera, który wykazał się wielkim zrozumieniem. A co do innych ludzi? Każdy ma prawo myśleć i mówić co chce.

Rozmawiał Paweł Hochstim

polecane: Flesz - Co piąta transakcja będzie wymagać użycia PIN-u

Wideo

Materiał oryginalny: Bartosz Kurek: Myślałem, żeby na sezon uciec od siatkówki - Dziennik Łódzki

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 5

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

A
Ag

Faktycznie wielki! Ma ponad 2 metry wzrostu

G
Gość

"nowy trener popchnie kadrę do tego, by regularnie stawała na podium dużych imprez... będzie takim impulsem...".
Nowy trener, jakim by nie był, nie będzie czarodziejem.
Nie nauczy polskich graczy regularnej, dobrej i mocnej zagrywki. Nie zrobi z Drzyzgi rozgrywającego na miarę Gumy. Oby znalazł i wykreował w drużynie lidera - to już będzie coś.
Bo teraz widać było, że takiego brakuje.

k
kibic

Prawdziwi kibice mają swoje zdanie i wierzą, że Kurek jest zwykłą reklamą i chorągiewą! Dobrze wiedział, że nie może przyjść z Rzeszowa do Bełchatowa bo by go znienawidzili, podobnie jak kibice z Kędzierzyna więc wymyślił sobie całą tą historyjkę z Japońskim klubem i wypaleniem zawodowym. To jest DRAMAT.

k
kibic

Bartek prawdziwi kibice są Tobą! Pracuj i wracaj na szczyt. Czekamy!

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3