Bartłomiej Drągowski: Jestem „Boruk”, ósmy bramkarz Fiorentiny [WYWIAD]

Sebastian Staszewski, Polsat SportZaktualizowano 
Szymon Starnawski /Polska Press
WYWIADówka Staszewskiego: - Do gry są przede mną nawet fizjoterapeuci i kierowca autobusu - mówi Bartłomiej Drągowski.

Może Pan już ocenić, czy przeprowadzka do Florencji była dobrą decyzją?

To czy podjąłem trafny wybór okaże się dopiero na końcu mojej przygody. Na razie nie gram, a to ma spory wpływ na całokształt. Trudno mi też analizować pierwsze tygodnie, bo miałem je wybite z głowy przez kontuzję mięśniową uda, której nabawiłem się w połowie lipca. Wcześniej zagrałem tylko 45 minut w meczu sparingowym, nie pojechałem na obóz do Austrii. Dlatego cierpliwie czekam. Mam nadzieję, że kiedyś się doczekam…

Tak po piłkarsku, Fiorentina to inny świat?

Czy ja wiem? W Jagiellonii nie było mi źle. Jasne, że jest kilka różnic, ale nie widzę przepaści. Nie podniecam się tam niczym, bo i nie ma czym. Warunki są na pewno lepsze, jest zatrudnionych więcej osób do rzeczy różnistych. Ogólnie poziom organizacyjny jest wyższy. I właściwie tyle.

Florencja to jednak ciut ładniejsze miasto niż Białystok…

Na pewno jest piękna. Ma wiele zabytków, miejsc, które trzeba odwiedzić. Pogoda też jest lepsza, niż w Polsce, ale za Białymstokiem po prostu tęsknię. Rodzice raz mnie odwiedzili. Tata i mama pracują, opiekują się też Błażejem, moim młodszym bratem, więc nie mogą za często przylatywać do Włoch. Za to jest ze mną narzeczona Agnieszka. Na szczęście więc nie siedzę tu sam.

Półtora roku temu odwiedziłem Pana w szkole w Białymstoku. Nagrywaliśmy o Panu duży materiał, w trakcie którego siedzieliśmy w sali geograficznej przy globusie. Pokazywał Pan miasta, w których występują zainteresowane Panem kluby. A były to zespoły od Londynu, przez Hamburg, aż po Moskwę. Ostatecznie trafił Pan do Włoch. Długo wahał się Pan przed wyjazdem?

Właściwie to była szybka decyzja. Tuż po sezonie podjąłem postanowienie, że odejdę. Nie, że musiałem, ale chciałem jechać w świat, nauczyć się czegoś innego, spróbować nowego. Ktoś może powiedzieć, że mogłem zostać w Jagiellonii i grać, ale wszystko dokładnie przemyślałem. To był bardzo świadomy wybór. Wiedziałem na co się piszę.

A jak w końcu było z ofertą z Realu Madryt?

Nie pamiętam, to dawno było. Trzeba podpytać tatę. On rozmawiał z jakimś gościem, który coś o Realu opowiadał. Pojawiło się też kilka innych propozycji, ale ta najpoważniejsza pochodziła z Florencji. Zawsze było wielu chętnych, ale niewielu było na mnie zdecydowanych na 100 proc. Z kilkoma klubami rozmowy się toczyły, toczyły, ale nic z tego nie wynikało.

Wiem jednak, że mocno chciało Pana Bournemouth.

Zgadza się. Ale ja nie chciałem tam pójść ze względu na Artura Boruca.

Nie chciał Pan posadzić rodaka na ławce…

Nie, sam nie chciałem siedzieć. Wiem, że miałbym się od kogo uczyć, mógłbym z kimś porozmawiać po polsku, ale wolałem się nie zakopywać za bardzo.

Nie występuje Pan w obecnym klubie Boruca, ale za to w byłym. Słyszałem, że dorobił się Pan już nawet ksywki „Boruk”.

Tak jest, niektórzy zawodnicy tak na mnie wołają. A panowie od sprzętu wspominają Artura bez przerwy. Często przewija się jego temat. Nie zdradzę co mówią, ale kilka niezłych historii opowiedzieli. Znacznie rzadziej mówi się tu o Kubie Błaszczykowskim. Był krócej, nie grał za dużo.

Bramkarzem numer ile jest Pan w tej chwili we Fiorentinie?

Ostatnimi czasy trenowałem razem z Ciprianem Tatarusanem i Lucą Lezzerinim. Młody Giacomo Satalino wrócił do Primavery i tam gra. Na ławce co prawda siedzę, bo jest długa, siada tam 12 osób, ale w oficjalnych meczach nie występuję. Ostatnio pierwszy bramkarz miał kontuzję, ale nie ja byłem jego zmiennikiem. Może jeszcze ktoś jest przede mną?

Obrońca…

…kierowca albo fizjoterapeuci. Może siódmy jestem, może ósmy? Bo jest pięciu fizjoterapeutów. No i kierowca. Ma niezłą sylwetkę. A więc jestem daleko, daleko…

We Włoszech trenerzy często słowem budują piłkarzy, którzy są rezerwowymi. Rafał Wolski opowiadał mi, jak Vincenzo Montella, nota bene były szkoleniowiec Fiorentiny, co tydzień opisywał mediom, jaki to postęp poczynił Rafał. Choć w ogóle nie grał. Pana też tak chwalą?

Na razie o żadnym graniu nikt mi nic nie mówił. Sam wiem, że w tej chwili muszę ciężko trenować, bo tylko to może zmienić moją sytuację. Jeśli trener Sousa uzna, że Drągowski coś mu da, to na pewno zaprosi mnie do gry. W tej chwili jest, jak jest - coach uważa, że ma lepszych bramkarzy.

Nie stresuje to Pana?

Nie, jakoś nie. Jasne, że nie szedłem tam, aby być głęboką rezerwą i żebym w kolejce do grania był za fizjoterapeutami, ale jestem cierpliwy. Będę trenował, to może i będę grał. Wszyscy wokół mi powtarzają, że jestem jeszcze młody i tak dalej. A dla mnie to słaby argument. Z każdym rokiem jestem coraz starszy. Już coraz bliżej, niż dalej.

Tylko niech Pan nie kończy kariery za chwilę!

Dam sobie jeszcze trochę czasu.

W Anglii grają Artur Boruc i Łukasz Fabiański, we Włoszech - Wojciech Szczęsny, w Bundeslidze Rafał Gikiewicz, a w Hiszpanii Przemysław Tytoń. Dobry czas mają nasi bramkarze, prawda?

Od dawna wiadomo, że Polska golkiperami stoi. Jakby nie patrzeć, nasi bramkarze od dawna występują w dobrych klubach i przede wszystkim - grają. Można ich wymieniać i wymieniać. Nic tylko się cieszyć.

Wierzy Pan, że nawiąże Pan z nimi rywalizację?

Wierzę. Ale wierzyć to sobie mogę… Wiem, że tak nie będzie. Jestem o tym przekonany. Przynajmniej w najbliższym czasie. Na razie nie zapowiada się, abym grał. Więc biorę cygaro i czekam.

Została Panu młodzieżówa reprezentacja Polski, która za rok powalczy w mistrzostwach Europy.

Bardzo lubię przyjeżdżać na zgrupowania reprezentacji Polski U-21. Można wrócić do Polski, spotkać się z kolegami. Miło byłoby też grać, bo tam też tylko trenuję. Pomału się do tego przyzwyczajam… Liczy się jednak dobro drużyny, więc jeżeli przyjdzie mi być rezerwowym, zaakceptuję to. Od dziecka kibicuję Polsce, więc będę dumny z samej obecności w zespole. Dla rodaków to będzie wielka sprawa. Mamy fajną paczkę chłopaków, którzy grają w polskiej Ekstraklasie. Są też koledzy z „pierwszej”: Arek Milik, Piotrek Zieliński, Bartek Kapustka, Karol Linetty. Oni wnieśliby olbrzymią jakość.

Celujecie w triumf na Euro 2017?

Spokojnie, do turnieju jeszcze kilka miesięcy. Temat na pewno przewija się w naszych rozmowach, ale nie mąci nam to w głowach. Przed nami jeszcze kilka ważnych kroków. Nie ma co bujać w obłokach.

A Mundial w 2018 roku to dla Pana jakikolwiek cel?

Cel na 2018 rok? Chciałbym zacząć grać w klubie. I tyle. Celów reprezentacyjnych nie mam. To nie dla mnie. Nie ten czas, nie ta chwila. Może kiedyś się uda. Mistrzostwa są za dwa lata, a ja to przez dwa lata chcę zacząć kopać gdziekolwiek.

Może warto pomyśleć o wypożyczeniu do Jagiellonii? To Pana dom.

Ostatnio śmiałem się z kolegami, że odkąd odszedłem to i bramkarza mają, i wyniki są. Także nie mam po co tam wracać. To mój klub, kibicuję mu, więc nie będę niczego psuł.

Bardzo surowo ocenia Pan swoją sytuację. Ale i realnie.

Na razie jestem głęboką rezerwą we Fiorentinie. Nawet w meczach Primavery nie gram. Ostatni raz pokazałem się na murawie w Białymstoku. W tej chwili tylko trenuję i… trenuję. Cały czas czekam. A przecież nie o to chodzi.

polecane: Flesz - e-papieros zagraża zdrowiu

Wideo

Materiał oryginalny: Bartłomiej Drągowski: Jestem „Boruk”, ósmy bramkarz Fiorentiny [WYWIAD] - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 5

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

j
jaguś

No i po co było? No ale lepsza kasa, laska u boku, pogoda też - co więcej chcieć w tym wieku?? No ale dla piłkarza co nie gra to chyba nie ok - się przeliczył Bartek!!!? Od grzania ławy można tylko wilka dostać!

j
jaguś

Aj i po co to było - lepsza kasa, pogoda a granie - to co najważniejsze dla piłkarza w głębokim poważaniu. No ale młody, laska przy boku co można chcieć w tym wieku!!! Wilka można dostać od tego grzania ławy!!

w
wacek

Szkoda Bartka. Jak kazdy mlody chce cos osiaglac ,ale ma zlych doradcow moze. Pewnie to wloska robota zeby poki co to niskim kosztem zniszczyc polski talent! 3maj sie Bartek.Powodzenia!

A
Anty frajer

Życzę temu pajacowi jak najgorzej, oby skończył jak Pawłowski albo i niżei i szybciej, może ktoś mu zapalniczką noge złamie

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3