AZS Białystok rozpoczął pierwsze przedsezonowe zgrupowanie w Rajgrodzie

Tomasz Dworzańczyk
Siatkarki AZS wyjechały na zgrupowanie w identycznym składzie, w jakim ćwiczyły na pierwszym treningu
Siatkarki AZS wyjechały na zgrupowanie w identycznym składzie, w jakim ćwiczyły na pierwszym treningu Andrzej Zgiet
Razem z zespołem na obóz nie pojechały Joanna Szeszko i Ewa Cabajewska, których przyszłość w klubie stoi na razie pod dużym znakiem zapytania.

Obie zawodniczki jak dotychczas nie podjęły treningów z drużyną i nie wiadomo, czy w ogóle do tego dojdzie.

- Szansa, że dojadę na zgrupowanie do Rajgrodu jest, ale to nie ode mnie zależy, tylko od klubu - mówi Cabajewska. - Z mojej strony jest chęć dalszej gry w AZS, ale na pewno nie za darmo - dodaje.

Rozgrywająca ma ważny kontrakt z klubem, ale rozważa opuszczenie Białegostoku, ze względu na zaległości finansowe wobec niej. To była zresztą też przyczyna odejść wielu innych zawodniczek z podstawowej kadry AZS z ubiegłego sezonu.

- W piątek byłam w Białymstoku na rozmowach, ale na razie ich efektów brak. To nie znaczy, że nie dojdziemy do porozumienia z klubem, ale jestem już przygotowana na różne opcje - zastrzega Cabajewska.

To byłby duży ubytek

Ewentualny ubytek doświadczonej rozgrywającej postawiłby praktycznie pod ścianą trenera Czesława Tobolskiego. Szkoleniowiec akademiczek bardzo liczył na Cabajewską, zwłaszcza, że druga zawodniczka prowadząca grę - Ewelina Polak jest jeszcze bardzo młoda (19 lat) i mogłaby nie sprostać wymogom PlusLigi Kobiet. Dla niej (jak zresztą dla prawie wszystkich siatkarek z obecnej kadry AZS) nadchodzący sezon byłby dopiero pierwszym w ekstraklasie.

- Akurat to nie przeraża mnie tak mocno. Wizja zespołu, jaką zaproponował zarząd klubu może wypalić i nie można nikogo skreślać. Ze swojej strony chętnie zagram w tej drużynie, o ile się dogadam z prezesami - podkreśla Cabajewska.

Równie zawiła jest sprawa z dotychczasową kapitan AZS Joanną Szeszko. Doświadczona przyjmująca, mimo ważnego kontraktu, nie otrzymała propozycji wyjazdu do Rajgrodu, by wraz z zespołem szykować się do sezonu.

- Rozmawiałam z trenerem Tobolskim i on przekazał mi, że mam czekać na prezesa, który lada dzień ma wrócić z zagranicy. Nie wiem na jaki temat mamy porozmawiać. To się dopiero okaże - mówi Szeszko.

Grająca od lat na Podlasiu siatkarka zapewnia, że mimo braku treningów z zespołem wciąż ćwiczy indywidualnie i jest gotowa do gry. Można się jednak domyślać, że klub ma raczej wobec niej inne plany.

- Naprawdę nie wiem co mi zaproponują. Zżyłam się jednak z tym miastem i nie chciałabym nigdzie wyjeżdżać z Białegostoku - dodaje Szeszko.

Tymczasem zespół (a w zasadzie siedem młodych zawodniczek) od dwóch dni przebywa w Rajgrodzie. Tak szczupła kadra nie przeszkadza jednak trenerowi Tobolskiemu.
- Realizujemy wszystko to, co sobie założyliśmy. Robota idzie zgodnie z planem - kwituje szkoleniowiec. - Warunki mamy fantastyczne - nic, tylko pracować. Korzystamy ze wszystkich dobrodziejstw, takich jak sala, czy siłownia - dodaje.

Dzień wypełniony pracą

Siatkarki trenują trzy razy dziennie. Ich plan wygląda tak - godz. 10 siłownia, lub bieganie, czyli praca nad kondycją i motoryką. Później po obiedzie, około godz. 16 popołudniowy trening, w którym trenerzy kładą nacisk na technikę indywidualną. Wieczorne zajęcia prowadzone są natomiast już w grupach.

Czytaj e-wydanie »

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie