ATB. Karolina Martin - Trzy ćwierci do śmierci. Prezydent Miasta przyznał stypendium na spektakl (zdjęcia, wideo)

Jerzy Doroszkiewicz
Jerzy Doroszkiewicz

Wideo

Udostępnij:
Karolina Martin opowiedziała historię, która nie do końca musi być legendą. Wystarczy posłuchać, co mówią ludzie w okolicach Bielska Podlaskiego czy Hajnówki w XXI wieku.

Karolina Martin "Trzy ćwierci do śmierci" zrealizowała jako stypendium młodych prezydenta Białegostoku. I nie oszczędzała na niczym. Ale najważniejsza jest sama historia. Prosta, zrozumiała, nie oceniająca. Staruszka, przeklinająca swoją długowieczność, wspomina miłość swego życia. Że to już było? Ale jak pokazane, zagrane, zrealizowane. Niby pozbawione cech lokalności, a jednak z wyczuwalnymi wtrętami opowieści puszczańskich - i tych z okolic Knyszyna i Białowieży. Bo staruszka modły zanosi po polsku, ale intonacja raczej przypomina prawosławne modły proszalne. A co najważniejsze - jest wątek rzuconej klątwy. Nie przez złą wróżkę, czy jakiegoś Borutę, tylko sąsiadkę, w domyśle - szeptuchę, czy raczej wiedźmę, bo lokalna tradycja nakazuje wierzyć, że szeptuchy leczą i zły urok zdjąć potrafią. Że to zabobon? Takie słowa padają z ust Karoliny Martin w finale, jakby puentując dramatyczne losy nieszczęśliwej kobiety, która modląc się - miast prosić o zdrowie dla ukochanego, złorzeczyła domniemanej wiedźmie. A tak się w cywilizowanym świecie jednak nie godzi.

Ta dramatyczna historia, naznaczona niejedną śmiercią, ukazana została za pomocą animacji lalką niemal naturalnej wielkości i przede wszystkim pomysłowością w ożywianiu rekwizytów. Kawał płótna może być rzeką, by za chwilę stać się becikiem, w którym kolano aktorki będzie noworodkiem. Przydają się też niewidoczne przez cały spektakl Magdalena Słowik i Zofia Straczycka. Animują płótnem, wspierają wokalnie i głosowo Karolinę Martin. Tekst napisał Jerzy Machowski, o scenografię zadbał Marek Idzikowski. Pomysł lalki i wykonanie to dzieło samej Karoliny Martin. Nad całością czuwał Mateusz Smaczny, na co dzień członek świetnego zespołu Białostockiego Teatru Lalek. Momentami karkołomne - i to niema dosłownie - animacje lalką, ciałem i przedmiotami - zostały wsparte muzyką na żywo graną na kontrabasie przez Adama Milewskiego i Paulę Kowalczyk na altówce. To zapewnia niezwykły komfort Karolinie Martin, gdyby coś zawiodło w najbardziej skomplikowanych momentach. Ale na premierze wszystko grało!

Prezydent miasta ze wszech miar słusznie przydzielił aktorce stypendium dla młodych twórców, ciekawe czy ma jakiś pomysł, by zatrzymać ją w w Białymstoku na dłużej?

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie