Arcybiskup Białostocki i Gdański Jakub komentuje wywiad zamieszczony w Magazynie Kuriera Porannego

(adek) na podst. orthodox.bialystok.pl
Komentarz abp. Jakuba odnośnie wywiadu z Małgorzatą Kowalską zamieszczony Magazynie Kuriera Porannego
Komentarz abp. Jakuba odnośnie wywiadu z Małgorzatą Kowalską zamieszczony Magazynie Kuriera Porannego archiwum
Arcybiskup Białostocki i Gdański Jakub komentuje wywiad z Małgorzatą Kowalską zamieszczony w Magazynie Kuriera Porannego pt. "Nie ulega wątpliwości, że dziś Europa jest zlaicyzowana"

Po publikacji wywiadu z prof. Małgorzatą Kowalską, filozof z Wydziału Historyczno-Socjologicznego Uniwersytetu w Białymstoku pt. Małgorzata Kowalska: Nie ulega wątpliwości, że dziś Europa jest zlaicyzowana, który ukazał się Magazynie Porannego, Arcybiskup Białostocki i Gdański Jakub napisał komentarz:

"Przeczytałem w „Magazynie Kuriera Porannego” artykuł-rozmowę z Panią profesor Małgorzatą Kowalską zatytułowaną „Nie ulega wątpliwości, że dziś Europa jest zlaicyzowana”, która w znacznej mierze dotyczy treści mojego „Bożonarodzeniowego Orędzia” skierowanego „do Czcigodnego Duchowieństwa, Miłujących Boga Braci i Sióstr Zakonnych, i Wszystkich Wiernych Diecezji Białostocko-Gdańskiej”.

Ze zdziwieniem odkryłem, że nie wszystkie moje myśli zostały odczytane i zrozumiane prawidłowo, choć starałem wyrażać się dość jasno.

Na początku pragnę nadmienić, że orędzie było skierowane do wiernych prawosławnych i zgodnie z tradycją było odczytane w drugi dzień świąt Bożego Narodzenia podczas Liturgii. Jest ono również publikowane na diecezjalnej stronie internetowej, w „Wiadomościach Prawosławnej Diecezji Białostocko-Gdańskiej” i emitowane w świątecznych prawosławnych programach religijnych. Jest ono skierowane, przede wszystkim, do ludzi, którzy mają styczność z duchowością wschodnią i rozumieją używane terminy, zwroty i sformułowania.

Czy wymagało ono omówienia i oceny Osoby z takim dorobkiem naukowym na łamach lokalnej gazety? O ile miało to jednak miejsce, nie mogę pozostawić opublikowanej rozmowy bez odpowiedzi.

Pani Profesor zaczyna swoją wypowiedź od słów: „Kościół katolicki i prawosławny jest dosyć źle przystosowany do współczesnej duchowości”. Zgodziłbym się nawet ze stwierdzeniem, że nie wszyscy współcześni duchowni rozumieją i umieją nauczyć duchowości chrześcijańskiej, ale słowa, że Kościół jest źle przystosowany do współczesnej duchowości (z ust filozofa), brzmią co najmniej dziwnie? W rozumieniu teologicznym Kościół nie jest instytucją utożsamianą z hierarchią, ale tworzą go wszyscy wierni, czy wreszcie zgodnie ze słowami ap. Pawła, Kościół jest ciałem Chrystusa (Ef 1, 23). Duchowość nie jest więc czymś zewnętrznym do czego ma się dostosować Kościół. Powinno być raczej na odwrót – to Kościół jest źródłem właściwej duchowości, a my możemy ją tylko na nowo odkrywać. Prawosławie nie dzieli stąd pojęcia duchowości na współczesną i jakąś inną. Dla prawosławia duchowość jest zawsze tą samą, taką jaką była w starożytności, jest obecnie, taką też będzie w przyszłości. Przecież Jezus Chrystus wczoraj i dziś, ten sam także na wieki (Hbr. 13, 8) - to my możemy jej nie rozumieć.

W rozmowie omówiono również wskazaną przeze mnie w orędziu wagę uczestnictwa w nabożeństwach dla właściwego przeżywania świąt.

W języku polskim są dwa różne słowa: „uczestnictwo” i „obecność”. W tekście orędzia celowo użyłem słowa „uczestnictwo”, które zakłada przygotowanie się do świąt (nie chodzi oczywiście o zakupy, lecz o post, spowiedź, skupienie się na treści tak bogatych tekstów liturgicznych wciąż używanych w Kościele prawosławnym i uczestnictwo w Eucharystii) oraz ich właściwe przeżywanie (mam tu na myśli greckie pojęcie – mistica theamata – mistycznej kontemplacji, mistycznego uczestnictwa w wydarzeniu). Nie chodziło mi o formalną obecność na nabożeństwie, co dla prawosławnego wiernego powinno być zrozumiałe. Oczywiście formalna obecność na nabożeństwie nie uczyni człowieka „ani uczciwszym, ani lepszym”, ale już uczestnictwo podczas którego zaskarbiamy łaskę Bożą, powinno. Chrześcijanie bowiem wierzą, że w procesie przemiany człowieka ważna jest nie tylko jego silna wola, ale także działanie łaski. Bez uczestnictwa w łasce Bożej, świętowanie Bożego Narodzenia bardzo szybko przemieni się w zwykły Xmas.

W szczególny sposób zdziwiły mnie również następujące słowa Pani Profesor: „problem (uchodźców) został ujęty, powiedziałabym, w sposób niezbyt chrześcijański, jeżeli przez chrześcijaństwo mamy rozumieć przede wszystkim przykazanie miłości bliźniego”. Co Pani Profesor miała tu na myśli? Czy chodziło tylko o skontestowanie mojej wypowiedzi? Przecież wyraźnie napisałem: „Jak paradoks brzmią dla wielu nawoływania ludzi wiary, by ich przyjmować w imię Chrystusa, bo to jest nasz ewangeliczny obowiązek”. Może zabrakło jeszcze krótkiego twierdzącego zdania: „Tak mamy przyjmować każdego, ponieważ jest to nasz ewangeliczny obowiązek”. Ale nie przyszło mi na myśl, że trzeba wyjaśniać wiernym tak oczywisty fakt, a tym bardziej dla prawosławnych, którzy w tym roku wspominali setną rocznicę „bieżeństwa”. Widoczne jest to również z kontekstu całej wypowiedzi. Każdy przecież też słyszał podczas nabożeństw ewangeliczne słowa Chrystusa: Bo byłem głodny, a daliście Mi jeść; byłem spragniony, a daliście Mi pić; byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie…(Mt. 25, 35).

Mam nadzieję, że Ci do których skierowane było orędzie, zrozumieli moje słowa właściwie. Co jednak było celem opublikowanej w „magazynie” rozmowy, pozostawię bez odpowiedzi.

Wideo

Komentarze 68

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

d
do wani barana

Od kiedy to Arcybiskub Jakub jest dla ciebie kolegą???zwracaj się z szacunkiem baranie i nie obrażaj

a
add

 

„WSZYSTKO, CO UCZYNILIŚCIE JEDNEMU Z TYCH BRACI MOICH NAJMNIEJSZYCH, MNIEŚCIE UCZYNILI” (Mt 25,40).

 

Odmawiając ludziom świadomego uczestnictwa w nabożeństwach, postępujecie w taki sposób jakbyście odmowiali go Jezusowi Chrystusowi. (.......) W Wielki Czwartek ma miejsce czytanie 12 fragmentów Ewangelii, ilu ludzi wie co jest czytane?! 10%? Czy tak to powinno wyglądać?! 

 

 

E tam KK zablokował co oni mogą na blokować i na jakiej podstawie.....nie sądzę. Myślę że i przed IIWŚ i obecnie żadnych zmian nie chcą po prostu ludzie starsi...

 

 

Dla starszych to kwestia tradycji co rozumiem w 100% ale tak myślę o młodych pokoleniach co mają zrozumiałe trudności z cerkiewnosłowiańskim jak 99% młodych nawet podstaw współczesnego rosyjskiego nie zna więc język tak trudny jak cerkiewnosłowiański może być tej grupie osób barierą w uczestnictwie we mszy....

P
Piotr

„WSZYSTKO, CO UCZYNILIŚCIE JEDNEMU Z TYCH BRACI MOICH NAJMNIEJSZYCH, MNIEŚCIE UCZYNILI” (Mt 25,40).

 

Odmawiając ludziom świadomego uczestnictwa w nabożeństwach, postępujecie w taki sposób jakbyście odmowiali go Jezusowi Chrystusowi. To, że Wy uznaliście, że jsc pochodzi z Nieba (kompletny absurd), to, że samo jego słuchanie zbawia człowieka (kompletny absurd) to jest Wasza sprawa.  To, że dla Was wystarczy tylko bierne bycie w cerkwi to Wasza sprawa. Ale są ludzie którzy chcą w takim nabozenstwie uczestniczyć świadomie.I powinni mieć do tego prawo! ,,W swoich językach słyszeć Wielkie Dzieła Boże"! Moim zdaniem w końcu na terenie Białegostoku powinna powstać parafia całkowicie polskojęzyczna, gdzie po polsku będą sprawowane wszystkie nabożeństwa.  Kto chciałby rozumieć, chodzilby do tej parafii, kto nie, byłby tam gdzie jest jsc. Bo nie oszukujmy się, nie znacie tego języka, nie rozumiecie tekstów czytanych w tym języku. Gdybyśmy poszli do cerkwi gdzie czytane są psalmy w tym języku, okazałoby się, że wyłapujecie tylko pojedyczne słówka. Jeśli Wam to odpowiada to Wasza sprawa, Bóg Was osądzi, ale pozwólcie tym, którzy mają tego dość, aby w gdzieś w końcu wprowadzono język polski. Zbliżają się święta Wielkiejnocy, czy naprawdę Waszym zdaniem ani w jednej cerkwi nabozeństa nie mogą być sprawowane po polsku? W Wielki Czwartek ma miejsce czytanie 12 fragmentów Ewangelii, ilu ludzi wie co jest czytane?! 10%? Czy tak to powinno wyglądać?! 

 

 

E
Ewa
W dniu 19.01.2016 o 09:06, miecio napisał:

No właśnie.....przywiązanie do Tradycji....W Prawosławiu jest niezwykle silne. Czy to źle? Czy mają podążąć za nowoczesnością bezkrytycznie? Czy to zwiększy czy zmniejszy stan i wiarę wiernych....tu można dyskutować. Podążanie za nowinkami jest cechą Młodych, ale ci sami młodzi kilka lat później wspominają że to co było wcześniej było lepsze.Więc dajmy spokój dyskusjom i nie reformujmy by nie żałować. Zunifikować się można w każdym czasie ale zostawmy trochę tej odrębności. Wiara to nie produkt UE i unifikować jej nie trzeba...

czyli krytykujesz zastąpienie łaciny w IX wieku używanym na codzień językiem cekiewnosłowiańskim? Bo idąc Twoim tokiem rozumowania-że nie można dokonywać żadnych zmian Cyryl i Metody dokonując tych zmian popełnili błąd.. Czy naprawdę lepsze jest nierozumienie nabożeństw? Dla kogo lepsze? Przed wojną to Kościół Rzymskokatolicki zablokował przygotowane przecież wprowadzenie polskiego do cerkwi. Czyli już macie odpowiedź kto na tym zyskuje. A poza tym takie kurczowe trzymanie się jsc jest  swego rodzaju herezją. Z całym szacunkiem, ale w Piśmie Świętym o tym języku nie ma nawet wzmianki! A Wy czasami- takie odnoszę wrażenie- wręcz jsc uważacie za Pana Boga! KURIOZUM! 

E
Ewa
W dniu 19.01.2016 o 09:33, miecio napisał:

W 100% popieram....jest tu trochę winy rodziców czy dziadków w niesieniu pomocy młodym którzy są jacy są. Ale jak te wartości przekazać. Mądry zrozumie że trzeba trochę pochylić się nad własną wiarą, zadać sobie odrobinę trudu by być dobrym wiernym i by tą wiarę nieść kolejnym pokoleniom .... które coraz mniej od siebie wymagają a mają tylko żądania...Poza tym jak wspomniałeś - czy żądanie j.polskiego nie jest zwykłą wymówką w stylu nie chodzę bo nie rozumiem...ciekaw jestem czy te osoby faktycznie by zwiekszyły swoją obecność. Ale nie mi to oceniać...tak czy inaczej jakiś tam problem jest ale jaka jest jego skala, podłoże i faktyczne potrzeby i jakiej grupy dotyczy nie wiem. Sam jestem przeciwny zmianom jakimkolwiek.

czyli Mieciu nie podoba Ci się zastąpienie łaciny jsc w IX wieku? I całkowicie olewasz treść Pisma Świętego gdzie napisano ,,w swoich językach słyszeli Słowo Boże"?  Poza tym uczestnictwo w nabożeństwie nie polega tylko na staniu i sluchaniu niezrozumiałych znań, ale na czynnej obecności. A taka nie jest możliwa gdy rozumie się np. 5 % nabożeństwa. Naprawdę nie widzisz różnicy pomiędzy słuchaniem Ewangelii w zrozumiałym języku polskim, a niezrozumiałym jsc? Moim zdaniem jak ktoś wogóle nie rozumienie treści nabożeństwa (a takich ludzi jest przecież mnóstwo) to będąc na nim w cerkwi osiąga tylko ile osiągnąłby np. siedząc w domu i jedząc kanapki.  

ps. moim zdaniem 90% fanatycznych zwolenników utrzymania jsc nie wynosi z nabożeństw nic, albo wynosi bardzo nie wiele. 

m
miecio
W dniu 19.01.2016 o 09:16, wowa napisał:

 @ Miecio Dokładnie o tym mówię! A co do modlitw po polsku, pewnie 90% wiernych gdyby kazać im rozłożyć na czynniki pierwsze "Ojcze Nasz" i wytłumaczyć co, który zwrot oznacza, nie potrafiło by tego poprawnie zrobić łącznie z mądrzącą się powyżej Ewą. Tyle, że jeśli oni nie są teologami wcale nie muszą tego robić! Wiara polega na WIERZENIU w pewne rzeczy. Tradycja to także aura tajemniczości, kto tego nie pojmuje to cóż... Może czas zacząć wziąć książeczkędo nabożeństwa i na poważnie zainteresować się swoją wiarą, a nie żalić się "nic nie rozumiem", po polsku też nic nie zrozumiesz... 

W 100% popieram....jest tu trochę winy rodziców czy dziadków w niesieniu pomocy młodym którzy są jacy są. Ale jak te wartości przekazać. Mądry zrozumie że trzeba trochę pochylić się nad własną wiarą, zadać sobie odrobinę trudu by być dobrym wiernym i by tą wiarę nieść kolejnym pokoleniom .... które coraz mniej od siebie wymagają a mają tylko żądania...Poza tym jak wspomniałeś - czy żądanie j.polskiego nie jest zwykłą wymówką w stylu nie chodzę bo nie rozumiem...ciekaw jestem czy te osoby faktycznie by zwiekszyły swoją obecność. Ale nie mi to oceniać...tak czy inaczej jakiś tam problem jest ale jaka jest jego skala, podłoże i faktyczne potrzeby i jakiej grupy dotyczy nie wiem. Sam jestem przeciwny zmianom jakimkolwiek.

g
gienek

Cyryl i Metody nie wzięli się z kosmosu... Byli misjonarzami chreścijańskimi z Bizancjum. Taką wiarę przynieśli jaka była we wschodniej części cesarstwa rzymskiego.....To nie Prawosławni z Podlasia sobie "wymyślili" ten obrządek tylko taki jest jaki był w Bizancjum.

 

Widzę że wielu osądza tak jakby to w tutejszych parafiach sobie tam coś poustalano na przekór innym wyznaniom co jest wierutną bzdurą. Nie można narzucać własnego widzimisię ludziom innego wyznania zwłaszcza jak jest się w tych kwestiach laikiem i wygłasza tezy nijak nie pasujące do reczywistości, historii i potrzeb ludzi tej czy innej wiary. Trochę szacunku.....niech ludzie się szanują i idą w dobrym kierunku bo UE albo się laicyzuje do cna albo jest zalewane przybyszami którzy chrześcijan nie tolerują. Tyle w temacie. Pozdrawiam Prawosławnych Chrześcijan

w
wowa
W dniu 15.01.2016 o 17:47, Ewa napisał:

Biskupie Jakubie. Czy Ksiądz zdaje sobie sprawę, ze gigantyczna liczba wiernych uczestniczy w nabożeństwach całkowicie nieświadomie, bezmyślnie z powodu bariery językowej jaką jest jsc? O jakiej więc komplementacji, o jakim uczestnictwie w nabożeństwach ksiądz mówi?! Mam 32 lata i z nabożeństw w jsc nie rozumiem prawie nic. 

 


@ Miecio

 

Dokładnie o tym mówię!

 

A co do modlitw po polsku, pewnie 90% wiernych gdyby kazać im rozłożyć na czynniki pierwsze "Ojcze Nasz" i wytłumaczyć co, który zwrot oznacza, nie potrafiło by tego poprawnie zrobić łącznie z mądrzącą się powyżej Ewą. Tyle, że jeśli oni nie są teologami wcale nie muszą tego robić! Wiara polega na WIERZENIU w pewne rzeczy. Tradycja to także aura tajemniczości, kto tego nie pojmuje to cóż... Może czas zacząć wziąć książeczkędo nabożeństwa i na poważnie zainteresować się swoją wiarą, a nie żalić się "nic nie rozumiem", po polsku też nic nie zrozumiesz...

m
miecio
W dniu 18.01.2016 o 12:51, wowa napisał:

W Kościele Katolickim zmiana łaciny na języki narodowe bynajmniej nie zwiększyła napływu wiernych-wręcz przeciwnie. To samo dotyczy kościołów protestanckich. Wymawianie regułek i modlitw w językach liturgicznych ma pewną aurę tajemniczości i jest to raczej atut, a nie wada. Wśród katolików- nawet w Białymstoku coraz popularniejsze są  msze trydenckie odprawiane po łacinie. Na razie to jeszcze ciekawostka, ale we Francji np. to więcej chodzi na msze  po łacinie niż zwykłe. Także ja bym uważał z tym dostosowywaniem do "nowoczesności".

No właśnie.....przywiązanie do Tradycji....W Prawosławiu jest niezwykle silne. Czy to źle? Czy mają podążąć za nowoczesnością bezkrytycznie? Czy to zwiększy czy zmniejszy stan i wiarę wiernych....tu można dyskutować. Podążanie za nowinkami jest cechą Młodych, ale ci sami młodzi kilka lat później wspominają że to co było wcześniej było lepsze.

Więc dajmy spokój dyskusjom i nie reformujmy by nie żałować. 

Zunifikować się można w każdym czasie ale zostawmy trochę tej odrębności. Wiara to nie produkt UE i unifikować jej nie trzeba...

w
wowa

W Kościele Powszechnym (nie było wówczas podziału na katolików i prawosławnych) obowiązywało kilka obrządków, z grubsza dwa najbardziej rozpowszechnione to był tzw. obrządek rzymski i drugi obrządek zwany greckim, a później grecko-słowiańskim. Przyjęcie obrządku greckiego przez znaczną część Słowian nie miało nic wspólnego z nierozumieniem łaciny, decydowały raczej względy polityczne- obrządek rzymski propagowali często "ogniem i mieczem" Niemcy. Mieszko I przyjął jako religię państwową obrządek rzymski licząc na likwidację pretekstu do najazdów niemieckich na ziemie polskie/słowiańskie.

 

Ciekawa sprawa-te osoby którym przeszkadza tradycja kościelna najczęściej z wiarą i kościołem są związane słabo, majstrowanie przy tradycji odstrasza dotychczasowych wiernych i niespecjalnie przysparza nowych, takie są fakty. Im bardziej się majstruje jest tylko gorzej-przykład kościołów protestanckich jest najbardziej ewidentny.

G
Gość
W dniu 17.01.2016 o 11:25, Justyna napisał:

   I na koniec jeszcze jedno: życzę każdemu z nas abyśmy na moment potrafili zatrzymać się w tym pędzie codziennego dnia i podjęli się refleksji w temacie:  Dlaczego Cerkiew musi się zmienić według mojego żądania? A może to ja powinienem się zmienić dla Cerkwi?No tak, ale to trudniej … Ma być teraz, natychmiast, tak jak ja chcę i już!Przemyślcie to, naprawdę warto…Pozdrawiam serdecznie!MagdalenaP.S. za dwa tygodnie wybieram się na prelekcję o znaczeniu Liturgii czy w takim razie uważasz, że Cyryl i Metody popełnili błąd w IX wieku zstępując niezrozumiałą łacinę używanym na codzień jsc?  Bo tego sprowadza się zagadnienie. Czy mamy zastąpić jak w IX wieku język zrozumiały przez nielicznych, zrozumiałym przez wszystkich. Dlaczego nie odnosisz się wogóle Magdaleno do motywów które doprowadziły do wprowadzenia do cerkwi właśnie jsc? Czyżby były one dla Ciebie nie wygodne? Usiłujesz je wyprzeć ze świadomości? JSC to był język używany na codzień w IX wieku, dlatego go wprowadzono do odprawiania nabożeństw. Dlaczego teraz rzekomo nie możemy postąpić IDENTYCZNIE?  

Ty Justyna jesteś tak mądra jak but z lewej nogi. Nawet nie wiesz co gadasz i o czym. Szczególnie o tej łacinie.

m
mex

Justyno,

jeśli chodzi o motywy św. Cyryla i Metodego oraz ich aktualność dziś: może świętym braciom zależało na wprowadzeniu języka, bo nie było wtedy ogólnie powszechnych książek, internetu, dostępności kształcenia itp.?

Dziś są...

 

Uważam, że każdy powinien wybrać dla siebie i mieć jednocześnie wzgląd na innych. Chcesz j. polskiego w swojej parafii? Doprowadź do tego, poproś o dodatkową liturgię dla chętnych w j.pol. - takie rzeczy miały już miejsce. Nie narzucaj jednak swojej woli wszystkim...

w
wowa

W Kościele Katolickim zmiana łaciny na języki narodowe bynajmniej nie zwiększyła napływu wiernych-wręcz przeciwnie. To samo dotyczy kościołów protestanckich. Wymawianie regułek i modlitw w językach liturgicznych ma pewną aurę tajemniczości i jest to raczej atut, a nie wada. Wśród katolików- nawet w Białymstoku coraz popularniejsze są  msze trydenckie odprawiane po łacinie. Na razie to jeszcze ciekawostka, ale we Francji np. to więcej chodzi na msze  po łacinie niż zwykłe. Także ja bym uważał z tym dostosowywaniem do "nowoczesności".

m
miecio
W dniu 17.01.2016 o 11:25, Justyna napisał:

   I na koniec jeszcze jedno: życzę każdemu z nas abyśmy na moment potrafili zatrzymać się w tym pędzie codziennego dnia i podjęli się refleksji w temacie:  Dlaczego Cerkiew musi się zmienić według mojego żądania? A może to ja powinienem się zmienić dla Cerkwi?No tak, ale to trudniej … Ma być teraz, natychmiast, tak jak ja chcę i już!Przemyślcie to, naprawdę warto…Pozdrawiam serdecznie!MagdalenaP.S. za dwa tygodnie wybieram się na prelekcję o znaczeniu Liturgii czy w takim razie uważasz, że Cyryl i Metody popełnili błąd w IX wieku zstępując niezrozumiałą łacinę używanym na codzień jsc?  Bo tego sprowadza się zagadnienie. Czy mamy zastąpić jak w IX wieku język zrozumiały przez nielicznych, zrozumiałym przez wszystkich. Dlaczego nie odnosisz się wogóle Magdaleno do motywów które doprowadziły do wprowadzenia do cerkwi właśnie jsc? Czyżby były one dla Ciebie nie wygodne? Usiłujesz je wyprzeć ze świadomości? JSC to był język używany na codzień w IX wieku, dlatego go wprowadzono do odprawiania nabożeństw. Dlaczego teraz rzekomo nie możemy postąpić IDENTYCZNIE?  

Cyryl i Metody byli grekami i Misjonarzami....dotarli na konkretny obszar geograficzny i dostosowali język do obszaru na którym prowadzono misję ....gdyby trafili do zachodniej Polski to pewnie liturgia byłaby po polsku (pamiętajmy o geografii i wschodzie w kategorii ileś setek km dalej na wschód)....gdyby do Szwecji to po szwedzku.

Chyba kwestie tradycji są najistotniejsze ....bo jedno odstępstwo może spowodować lawinę odstępstw. Dostosowywanie się TAK ale z umiarem...

 

Ale przyznam że historii Cyryla i Metodego nie znam a to co napisałem to tylko przypuszczenia....

 

m
miecio

Piękny i głęboki tekst.....uniwersalny dla Wszystkich Chrześcijan albowiem to co Arcybiskup powiedział ma wymiar wspólny Chrześcijański nie tylko Prawosławny bo jakoś elementu, który by tylko i wyłącznie dotyczył Prawosławia nie znalazłem.....zresztą każdy wie że różnice są tylko powierzchowne bo główne sprawy są takie same jak zresztą w tekście widać...

 

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3