Arael Zurli - Szkło i brylanty. Gabriela Zapolska w swojej...

    Arael Zurli - Szkło i brylanty. Gabriela Zapolska w swojej epoce

    Zdjęcie autora materiału
    Jerzy Doroszkiewicz

    Aktualizacja:

    Kurier Poranny

    Ze swojego życia uczyniła interesującą opowieść, zarabiała na życie pisaniem i grała na scenie. A uczniowie wciąż czytają „Moralność pani Dulskiej” Gabrieli Zapolskiej
    Arael Zurli - „Szkło i brylanty. Gabriela Zapolska w swojej epoce”, Wydawnictwo Iskry, Warszawa 2016.Arael Zurli mieszka w Krakowie. Z wykształcenia

    Arael Zurli - „Szkło i brylanty. Gabriela Zapolska w swojej epoce”, Wydawnictwo Iskry, Warszawa 2016. Arael Zurli mieszka w Krakowie. Z wykształcenia edytor i muzeolog, maluje obrazy, tłumaczy poezję z kilku języków. Zna całą Europę, w emocjonalnym związku pozostaje z Hiszpanią. Działa zawsze samotnie, z nikim nie przechodzi na „ty”. Woli zwierzęta od ludzi i renesans od czasów współczesnych. Swoje książki obmyśla na długich spacerach. ©Wydawnictwo Iskry

    O artystach można pisać na różne sposoby. Jeden z najbardziej utalentowanych literacko polskich biografów, kryjący się pod pseudonimem Arael Zurli, z opowieści o życiu Gabrieli Zapolskiej stworzył niemal detektywistyczną powieść. Wystarczyło wyjść z założenia, że żyjąca na przełomie XIX i XX wieku pisarka, w swoje teksty wplatała liczne wątki autobiograficzne, by z linearnej opowieści uczynić skrzące się pikantnymi ciekawostkami dzieło. Co ważne, autor biografii, zdając sobie sprawę, że dziś o pisarstwie, a tym bardziej aktorstwie autorki „Moralności pani Dulskiej” niewiele osób ma jakiekolwiek pojęcie, omawia jej twórczość, a czytelnikom nie szczędzi też opinii ówczesnych recenzentów o grze Zapolskiej, zresztą konfrontując je ze wspomnieniami samej aktorki.

    Młoda dziewczyna, doświadczona pobytem w zakładzie naukowo-wychowawczym sióstr sercanek we Lwowie, miała zaledwie 19 lat, kiedy wyszła za mąż za 23-letniego mężczyznę.
    Ten okazał się wiarołomnym łowcą posagów. Wychowana w katolickiej rodzinie wybrała rozwód, być może dozwolony z powodu braku potomstwa. Tymczasem w zachowanym liście z 1889 roku przyszła pisarka pisze, iż z mężem się rozwiodła, a dzieci jej umarły. Tropiąc ślady w innych, literackich już tekstach, Arael Zurli wysnuwa przypuszczenie, że była zakażona kiłą, a jej dzieci - jedno przedmałżeńskie, a drugie będące owocem związku z wiarołomnym żołdakiem, były wtórnie zakażone kiłą i umarły tuż po narodzinach.

    Maria Gabriela Stefania Korwin-Piotrowska była córką zamożnego ziemianina i eks-tancerki baletowej z Warszawy. Od dziecka marzyła o karierze na scenie, i zaledwie w trzy lata po ślubie udało jej się wejść do obsady sztuki Jana Aleksandra Fredry „Próba przedstawienia amatorskiego”. Rok później spróbowała swoich sił jako dramaturg, przy okazji wymyślając sobie pseudonim. Podobno kierownik teatru, a wkrótce ojciec jej nieślubnego dziecka, Marian Gawalewicz miał zarzucać jej, że jest „za polska”, więc z przekory nadała sobie nazwisko „Zapolska”. Urodziła córkę, ale ugięła się przed warszawskim kołtuństwem i pozostawiła ją w wiedeńskim zakładzie opiekuńczym. Nie zobaczyła jej nigdy więcej, a dziewczynka zmarła w wieku około czterech lat.

    Życie to teatr



    Wydaje się, że Gabriela Zapolska zrobiłaby wszystko, byle tylko występować na scenie, być aktorką. W owych czasach kobiety wykonujące ten zawód nie cieszyły się poważaniem, wręcz uważano je za osoby lekkich obyczajów. Poniekąd trudno się temu dziwić. Arael Zurli cudownie oddaje świat ówczesnej sceny, opisując nie tylko nieudane próby Gabrieli Zapolskiej nauki aktorstwa w Paryżu, ale też objazdy po Polsce z tandetnymi farsami, z noclegami w pokątnych miejscach. Niewiele pewnie osób wie, że zarówno aktorzy, jak i aktorki na scenie pracowali we własnych kostiumach, stąd wiele niewiast, z natury potrzebujących większej liczby kreacji i kosztownych dodatków, było utrzymankami zamożnych mężczyzn.

    Okazuje się również, że profesjonalne teatry poddane krytyce dziennikarzy i naciskom bohemy plastycznej, musiały inwestować duże pieniądze w dekoracje, które na równi z grą aktorską non stop były na widelcu krytyki. Pojawia się tu anegdota o paczkach, jakie Zapolska miała zostawić na fotelach zwyczajowo przeznaczonych dla recenzentów. Otwierając pudełka, mieli w nich znaleźć... kagańce.


    Felietony, opowiadania, dramaty



    Gabriela Zapolska szybko zauważyła, że z pisania da się wyżyć. Zaczęła publikować w czasopismach, ucząc się aktorstwa w Paryżu, wysyłała korespondencje do kilku tytułów. Pisała recenzje, opowiadania, felietony, choć zdaniem krytyków, z racji zainteresowań, najlepiej wychodziły jej dramaty. Szukając w jej pisarstwie wątków autobiograficznych, trudno też odmówić jej dziennikarskiej niemal skrupulatności czy wręcz pedanterii. Na przykład pisząc „Przedpiekle” posługiwała się „Medycyną sądową”, by opisać ze szczegółami samobójstwo jednej z pensjonarek, która wiesza się na klamce. Sama zresztą też próbowała odebrać sobie życie połykając sporą porcję łebków od zapałek pełnych fosforu. Znany aktor Ludwik Solski, pokazując Zapolskiej żydowski Kazimierz wspominał, że wchodziła do „brudnych nor i zatęchłych piwnic... by zajrzeć pod podszewkę życia, poznać ich troski i radości, obserwować zwyczaje i rytuały”. Niewiele osób wie, że w szkicu powieściowym „Antyseminik” bohaterem uczyniła antysemickiego krakowskiego dziennikarza, który związany jest z żydowską aktorką, szkaluje Żydów, nie szczędząc własnej kochanki. Trudno się zatem dziwić, że uznawana za najlepszą jej powieść „Moralność pani Dulskiej”, oparta zresztą na życiu kobiety ze Lwowa, nie jak się powszechnie uważa z Krakowa, okazała się tak wnikliwym portretem mieszczańskich obyczajów.

    Dziś Gabriela Zapolska wydaje się być zapomnianą gwiazdą ówczesnej epoki, jednak „Szkło i brylanty” nie dość, że świetne jako swego rodzaju literackie śledztwo, to jeszcze ukazują kobietę pełną pasji, uczuć i konsekwentnie dążącą do mówienia własnym głosem.

    Czytaj treści premium w Kurierze Porannym Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Poranny.pl poleca

    Najgroźniejsze wypadki z ciągnikami. Nawet Cimoszewicz zderzył się z traktorem

    Najgroźniejsze wypadki z ciągnikami. Nawet Cimoszewicz zderzył się z traktorem

    Hakerzy kradną dane ze smartfonów, zabezpiecz je.

    Hakerzy kradną dane ze smartfonów, zabezpiecz je.

    Hotel Traugutta 3. Kolejne cztery gwiazdki rozbłysły w Białymstoku. Niezwykły design nawiązuje do historii

    Hotel Traugutta 3. Kolejne cztery gwiazdki rozbłysły w Białymstoku. Niezwykły design nawiązuje do historii