Antyradar - zakazany owoc

Michał Franczak [email protected] tel. 085 748 74 12
Detektor radarowy chowany w samochodowej popielniczce
Detektor radarowy chowany w samochodowej popielniczce
Można go legalnie kupić, ale za jego używanie grozi nam 500 zł grzywny. Mimo to, urządzenia te sprzedają się bardzo dobrze. Dlaczego?

Koszt zakupu szybko się zwraca - zapewnia Andrzej Rogalski z białostockiego sklepu Alar.

Kierowcy używający antyradarów nie oszukują policji, oni oszukują samych siebie - twierdzi Jacek Dobrzyński, rzecznik Komendy Wojewódzkiej Policji w Białymstoku. - Może i unikną mandatu, ale swoją brawurową jazdą narażają życie swoje, pasażerów i innych uczestników ruchu drogowego.

Jeżdżą bezpieczniej

Jednak czy na pewno oszukują samych siebie? Wyniki badań, przeprowadzonych w Wielkiej Brytanii (gdzie używanie antyradarów jest dozwolone) okazują się zaskakujące. Kierowcy, którzy mają w swych samochodach zamontowane antyradary, o 30 proc. rzadziej niż inni biorą udział w wypadkach drogowych. Mimo to, w wielu krajach Europy, urządzenia ostrzegające kierowcę o namierzaniu przez policyjny radar, są zakazane.

Rodzaje

Są dwa rodzaje antyradarów - aktywne i pasywne. Te pierwsze są niemal niedostępne w Polsce. Ich działanie polega na zakłócaniu pracy policyjnej suszarki lub fotoradaru. Potrafią np. doprowadzić do tego, że policyjny radar wskaże prędkość niższą od tej jaką jedziemy. Bądź też bardzo wysoką. Wystarczy wyobrazić sobie zdziwienie policjanta, widzącego na ekranie radaru odczyt 300 km/h dla Fiata Seicento.

Jednak ponad 90 procent urządzeń, używanych przez polskich kierowców to nie są "prawdziwe“ antyradary, lecz tylko proste detektory radarów policyjnych. Nie wysyłają żadnych fal, jedynie alarmują kierowcę, że jego samochód jest namierzany przez radar. Mimo tej niewinnej zasady działania, także one są zabronione (patrz ramka "Zakazano!“).

Ceny

- Detektor można kupić już od 350 złotych - mówi Andrzej Rogalski z białostockiej firmy Alar. - W linii prostej może on wykryć policyjną suszarkę z odległości kilometra. Nowe urządzenia mają trzy, cztery ustawienia czułości. W terenie zabudowanym, detektory radarów reagują nawet na czujniki bram od garażów czy też automatyczne drzwi stacji benzynowych, dlatego w mieście używa się ustawienia mniej czułego, trybu "city“. Jest on jednak mniej skuteczny w wykrywaniu radarów.

Zaawansowane urządzenia mogą kosztować nawet 1,5 tys. zł wraz z montażem, często mają też dodatkowe funkcje - pokazują napięcie akumulatora, temperaturę na zewnątrz, itd.

Nielegalne, ale popularne

Zakazano!

"Zabrania się wyposażania pojazdu w urządzenie informujące o działaniu sprzętu kontrolno-pomiarowego używanego przez organy kontroli ruchu drogowego lub działanie to zakłócające albo przewożenia w pojeździe takiego urządzenia w stanie wskazującym na gotowość jego użycia“
- mówi Artykuł 66, punkt 4 Kodeksu Ruchu Drogowego.
Kierowcy, łamiącemu ten przepis grozi 500 zł mandatu (nie nalicza się jednak żadnych punktów karnych).
Nic dziwnego, że pomysłowość "antyradarowców“ nie zna granic - montują oni swe detektory w najdziwniejszych miejscach, jak np. samochodowa popielniczka.
Warto zaznaczyć, że używanie antyradaru to nie tylko mandat, ale także często niebezpieczeństwo - gdy urządzenie alarmuje o namierzaniu, kierowca często gwałtownie naciska na pedał hamulca. W gęstym ruchu ulicznym może to sie skończyć w najlepszym wypadku stłuczką, w najgorszym - kraksą z udziałem wielu samochodów.

- W tym miesiącu sprzedałem około 30 sztuk - mówi Andrzej Rogalski. - Często z detektorów korzystają przedstawiciele handlowi, którzy w trakcie swych wojaży nazbierali sporo punktów karnych i grozi im utrata prawa jazdy. Dla nich oferujemy "zestaw ostatniej szansy“ - CB radio i detektor. Te dwa urządzenia mogą zadecydować o tym, czy nie stracą pracy w zawodzie.

Detektor radarowy nie jest sposobem na wszystko - bywa, że nie wykryje on w porę fotoradaru, bo ten ostatni jest zazwyczaj ustawiony pod kątem 45 stopni do drogi i urządzenie nie wyłapuje jego wiązki.

- Producenci antyradarów ciągle je unowocześniają - mówi Andrzej Rogalski. - Zanim policja rozstrzygnie przetarg na nowe radary, na rynku mamy już dostępne świeże detektory, które są w stanie wykryć ich sygnał. Jedyne, czego naprawdę nie można się ustrzec to wideorejestratory policyjne w cywilnych samochodach - zazwyczaj kamera filmująca pirata drogowego jest sprzężona z licznikiem policyjnego auta i nie wysyła żadnych sygnałów laserowych i radarowych.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie