Antoni Pełkowski: Ferment? Tak, ale twórczy

Piotr Czaban.
Samorząd to jest gra zespołowa - mówi Antoni Pełkowski, burmistrz Wasilkowa
Samorząd to jest gra zespołowa - mówi Antoni Pełkowski, burmistrz Wasilkowa
Udostępnij:
Mam swój charakter, odpowiedni wiek, mam też odpowiednio długie doświadczenie w samorządzie - mówi Antoni Pełkowski

Maszt Ery lekcją pokory?

Maszt Ery lekcją pokory?

Nie wbiłem sobie do głowy, że wszystko to, co robię jest wspaniałe i jedynie słuszne. Wręcz przeciwnie. Częściej widzę to, co nie do końca jest właściwe. Że można to było przeprowadzić inaczej. Nie widzę też wielkiego powodu, żeby teraz tłumaczyć się dlaczego, co i jak. Może ktoś tego nie widzi, ale wewnątrz mam bardzo dużo pokory. Jeśli dojdzie do podobnej sytuacji, jak sprawa masztu Ery, nie widzę najmniejszego problemu, żeby spotkać się z mieszkańcami i rozmawiać. Dochodziły do mnie sygnały, że wśród protestujących przeciw masztowi, byli ludzie, którym nie do końca zależało na tej sprawie. Dla niektórych była to już sprawa przyszłych wyborów.
Antoni Pełkowski, burmistrz Wasilkowa

Kurier Lokalny: W ostatnich wyborach miał Pan bardzo wysokie poparcie. Ponad siedemdziesiąt procent?

Antoni Pełkowski: - Dwukrotnie, czyli sześć lat temu i dwa lata temu, podczas wyborów samorządowych miałem 75 procent poparcia. Był to jeden z najwyższych wyników w województwie podlaskim. Nie jest to dla mnie kwestia rankingów, a bardzo duża satysfakcja, że po tylu latach pełnienia tej funkcji mam duże poparcie.

Gdyby, załóżmy hipotetycznie, kolejne wybory miały się odbyć teraz, to jakich argumentów by Pan użył, żeby wyborcy głosowali na Pana ponownie po ostatnich dwóch latach Pana rządów?

- Samorząd to jest gra zespołowa. To nie jest rzecz poszczególnej osoby, nawet wójta czy burmistrza, czy prezydenta. Na te plusy i minusy składa się praca urzędu, burmistrza, rady, jednostek organizacyjnych szkół i oświaty.

Największy wpływ na gminę ma Pan.

- Doskonale sobie zdaję sprawę, że wielu mieszkańców tak to odbiera, że w sensie pozytywnym dla części jest to na plus dla burmistrza. Jeżeli coś komuś nie odpowiada, to wtedy całe gromy zbiera burmistrz.

Czasami niektórzy radni, na przykład Halicki, zarzucają mi, że nie piszę pozytywnie o Pańskich inicjatywach.

- Jedną z takich rzeczy to jest stan oświaty. Wpływa na to głównie praca dyrektorów szkół, nauczycieli, całego samorządu. Do zadań samorządu należy zapewnienie strony finansowej, zaplecza materialnego, czyli stanu budynków, czyli ogólnie mówiąc, całej tej materii finasowo-rzeczowej. Sądzę, że pod tym względem, nawet w porównaniu do gmin ościennych, nie mamy się czego wstydzić. Wręcz przeciwnie, jest duża satysfakcja, jak przyjeżdżają osoby z zewnątrz i nie chcą uwierzyć, że nasze gimnazjum ma ponad 40 lat. Różnie ludzie mogą to odbierać, ale sadzę, że dużym plusem i sukcesem tego samorządu jest remont zaplecza w szkole podstawowej i powstanie tam zerówek. Dzięki temu stworzyliśmy możliwość korzystania z przedszkola dla niemal wszystkich rodziców, którzy tego chcieli. Wiem, że niektórzy mogą być niezadowoleni, bo woleliby, żeby ich dziecko było w przedszkolu na innych zasadach, niż w szkole podstawowej.

Mówiąc jeszcze o oświacie, niewielkie szkoły w Sochoniach i Jurowcach mają szansę na przetrwanie w przyszłości?

- Nie widzę takiego zagrożenia, chyba, że doszłoby do tego, że dosłownie kilkoro dzieci będzie tam uczęszczało. Jeśli liczba dzieci będzie na takim poziomie jak jest dzisiaj, to nie widzę konieczności, ażeby kosztem zaoszczędzenia kilkudziesięciu tysięcy złotych likwidować te szkoły. Nie chcę powiedzieć, ze pieniądze trzeba rozrzucać, natomiast zamknięcie tych placówek byłoby ze szkodą dla tych dzieciaczków i tego środowiska.

Jakie były w tej kadencji Pana sztandarowe dokonania, jeżeli chodzi o inwestycje?

- W ciągu tych dwóch lat to jest przebudowa nawierzchni. WWasilkowie niemalże wszystkie ulice mają je utwardzone. Zostały tylko “resztkówki", a przede wszystkim budowa ulicy Witosa, gdzie nie ma nawierzchni. Na Piaskowej też jeszcze takie końcówki pozostały. Na pewno zrobiliśmy ulicę Jurowiecką, ulicę Polną, generalnie całe osiedle Dąbrówki. Mam sygnały od osób, które nie były w Wasilkowie od kilkunastu lat, że są wręcz zachwyceni, chodząc po nowych osiedlach, gdzie widać, że pod względem budowy ulic w Wasilkowie dużo zostało zrobione. Wcześniej tego zbytnio nie było widać, bo gros pieniędzy wydaliśmy na uzbrojenie. Dla mnie jest istotne to, co przed nami, a czeka nas bardzo duży wydatek (do końca nie wiem jak to będzie) związany z budową systemu wodno-kanalizacyjnego Dąbrówki - Studzianki. To jest inwestycja rzędu 25 mln zł. Przy naszym budżecie to wręcz szalone pieniądze. Być może w najbliższych kilku latach w Wasilkowie, i innych wasilkowskich miejscowościach, będą przystopowane inwestycje. Będziemy musieli poważnie się zadłużyć, żeby tę inwestycję sfinansować.

W wielu wypadkach może Pan liczyć na radnych.

- Gdy przyjrzeć się, jak jest w innych gminach, to u nas jest bardzo spokojnie. Wiem, niektórzy powiedzą, że ważny jest twórczy ferment, ale to nie do końca tak. Szczególnie, gdy w grę wchodzi jeszcze jakaś polityka. Jeśli jest to ferment dla samego fermentu, na pewno gmina na tym traci.

Ale jak ocenić czy jakaś inicjatywa radnych służy tylko temu, by robić "ferment dla samego fermentu"? Przecież może to być właśnie ów twórczy ferment. Na przykład, przy propozycji budowy basenu w Wasilkowie, Pana reakcja była na początku dosyć nerwowa.

- Nie chcę powiedzieć, że jest to ferment dla samego fermentu. Natomiast nikt nie ukrywa, że jest grupa radnych, która jest w pewien sposób w opozycji - w tym pozytywnym znaczeniu tego słowa - wobec burmistrza czy wobec radnych, którzy sa w końcu z tego samego komitetu, co burmistrz. Widzę również, że radni chcą pokazać inną wizję pewnych spraw.

No właśnie, jak burmistrz Wasilkowa znosi krytykę? Czasem chyba zbyt gwałtownie...

- Może zewnętrznie tak to wygląda. Rzeczywiście, taka może być moja pierwsza reakcja. To zależy kto i jak ją postrzega. Dla mnie jest też bardzo istotne, jak kto mówi, co mówi, a nawet reaguje. Dla mnie to jest sygnał. Jeśli dwójka, trójka radnych ma inne zdanie niż moje, to trzeba postawić pytanie, czy to oni mają rację, czy może ja. Nawet wtedy, gdy jakieś słowa krytyki nie mają na mnie wpływu, w sensie refleksji, czy ta osoba ma rację, czy nie.

Czy to nie jest tak, że Pan, wraz z radnymi ze swojego komitetu blokuje czasem jakąś twórczą dyskusję, proponowaną przez innych radnych. Rozmowa o zmianie sposobu protokołowania obrad, zaproponowana przez radnego Sosnowskiego, została przerwana po pięciu minutach. Tak to powinno wyglądać? Kolejny przykład, dyskusja o zorganizowaniu dzieciom z Dąbrówek zajęć na wakacjach. Sporo tematów zostało tak przerwanych.

- Proszę mi nie przypisywać takiego sposobu prowadzenia sesji i dyskutowania na sesji. Ja coraz mniej staram się włączać w pewne dyskusje, bo jest to posiedzenie całej rady. To sami radni (w dużej mierze) powinni decydować o czym mają mówić, w jaki sposób i czy mają zakończyć dyskusję, czy nie.

Jednym z głównych bohaterów sesji jest Pan. Często zajmuje Pan zdecydowane stanowisko, jeśli dyskusja się już pojawia. Wtedy wypowiada się Pan tak samo, jak inni. Zgodzi się Pan jednak z tym, że takie przerywanie rozmów przez niektórych radnych to też jest polityka.

- Ja mam swój charakter, odpowiedni wiek, mam też odpowiednio długie doświadczenie w samorządzie. Na pewno mam też swoje przywary i pewne wady. Być może w wielu przypadkach, gdy jestem przekonany do pewnych rzeczy, nie do końca widzę potrzebę dyskutowania, bo to jest bezprzedmiotowe. Jeśli jesteśmy przy temacie basenu i wiem, że nie mamy szansy pozyskania funduszy z zewnątrz, to dla mnie dyskusja na ten temat jest bezprzedmiotowa.

Burmistrzowi zależy, by na sesji był ten twórczy ferment, żeby była nawet ostra wymiana poglądów i myśli. Są radni, którzy praktycznie nie odzywają się przez całą sesję.

- No cóż, mają do tego prawo. Jest też pytanie: na ile ma być to ferment twórczy, na ile ma cokolwiek wnieść do danej sprawy, a na ile jest to mówienie tylko dla samego mówienia.

Dziękuję za rozmowę.

Wideo

Komentarze 52

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

T
Twoje Sumienie
Po krótce i na temat. Janusz Bajena( ojciec tego co sra do rzeki) po zorganizowaniu przez Stowarzyszenie "OPCJA SPOŁECZNA"wiecu proekologicznego, którego celem było zwróceniu uwagi na arogancję Urzędu Miasta w sprawie systematycznego zatruwania rzeki Supraśl przez właściciela posesji przy ul. Gajnej 34, złożył w dniu 08 grudnia 2008 r. w Komisariacie Policji w Wasilkowie Skargę o przestępstwie ściganym z oskarżenia prywatnego.Skarżący podawał, że wiec był atakiem mojej osoby na niego i jego syna .
Skarga z Komisariatu trafiła do Sądu Rejonowego w Białymstoku XIII Wydział Grodzki.
Sąd na dzień 18 lutego 2009 r. ustalił termin posiedzenia pojednawczego.
Z uwagi na powyższe Stowarzyszenie "OPCJA SPOŁECZNA" wniosła Wzajemny akt oskarżenia z oskarżenia prywatnego upoważniając moją osobę do reprezentowania i prowadzenia sprawy z ramienia Stowarzyszenia.
Sąd Rejonowy w Białymstoku po rozpoznaniu złożonego wzajemnego aktu oskarżenia postanowił:
... przekazać w całości wzajemny akt oskarżenia przeciwko Markowi B. Prokuraturze Rejonowej w Białymstoku celem rozważenia możliwości prowadzenia postępowania przygotowawczego w kierunku zarzucanych w nim czynów zabronionych. tj. z art. 181§ 1 kk, 248§1 kk,174§1 kk,288§1 kk, 190§1 kk, 216§1 kk, 191§1 kk.
W uzasadnieniu Sąd podniósł, ....że przedmiotowy wzajemny akt oskarżenia zarzuca oskarżycielowi prywatnemu popełnienie przestępstw publicznoskargowych i jednego powiązanego z nim przestępstwa prywatnoskargowego należało przekazać go w całości właściwej Prokuraturze celem rozważenia możliwości prowadzenia postępowania przygotowawczego w kierunku zarzucanych w nim czynów zabronionych- na mocy art. 35§1 kpk.
Nieobeznanym z prawem w skrócie dodam,że artykuły w/w dotyczą zatruwania środowiska, zawłaszczenie drogi gminnej,samowoli budowlanej skutkującej stworzeniem zagrożenia w ruchu lądowym, zniszczenia mienia prywatnego, zniszczenia mienia gminnego, gróźb karalnych,znieważenia słowami wulgarnymi, zmuszenia do określonego zachowania.
Tatko stając w obronie synka otworzył puszkę Pandory. Wieko tej puszki z grzeszkami synka i tatusia zostało dwa lata
temu przymknięte a puszka schowana głęboko pod łóżko. Zorganizowanie wiecu spełniło swój cel gdyż tatuś nieświadomy tego co czyni, jak dziecko we mgle, sam otworzył drogę do wymierzenia sprawiedliwości dla syna.
Nie opisuję sprawy w szczegółach gdyż na tym etapie to już jurysdykcja Prokuratury i Sądu. A i Forumowicze jak widać na stronie Forum tacy ospali , marazm jakiś dopadł obywateli naszej gminy. Pisać zaś i korespondować z pracownikami Urzędu Miasta oraz z zainteresowaną stroną na łamach Forum to marnotrawstwo własnego czasu który można lepiej spożytkować.Po zakończeniu sprawy, jeżeli będzie zainteresowanie ze strony Forumowiczów oczywiście napiszę.
I tyle w temacie.
g
gosc
cekamy na dalse ciagi
O
OPCJA SPOŁECZNA
W dniu wczorajszym na Urząd Starosty Powiatowego w Białymstoku została złożone zażalenie na Burmistrza Miasta Wasilkowa. Treść poniżej:
STOWARZYSZENIE
OPCJA SPOŁECZNA

Adres do korespondencji:

16-010 Wasilków
ul. Gajna 36 STAROSTWO POWIATOWE
w Białymstoku

Pan STAROSTA Wiesław Pusz

ZAŻALENIE
na Burmistrza Miasta Wasilkowa z powodu nie załatwienia sprawy w urzędowym terminie.

UZASADNIENIE

Pismem z dnia 18 grudnia 2008 roku zwróciliśmy się z Burmistrza Miasta Wasilkowa z prośba o interwencję w sprawie:
-bezprawnego zagrodzenia drogi gminnej o numerze geodezyjnym nr 889 w Wasilkowie
przez właściciela posesji nr 34 przy ul. Gajnej w Wasilkowie –pana Marka Bajena.
-do pisma została dołączona lista osób zwracających się do urzędu z prośbą i interwencję.

Z uwagi na powyższe został uniemożliwiony dostęp do działek innym właścicielom posesji znajdujących się przy wspomnianej drodze oraz do rzeki Supraśl w celach rekreacyjno-turystycznych.
Zwróciliśmy się z prośbą do Urzędu Burmistrza o przymuszenie właściciela posesji do przywrócenia używalności drogi gminnej.

Pomimo upływu urzędowego terminu nie zostaliśmy powiadomieni o sposobie załatwienia sprawy.
Z tych to względów zażalenie uważamy za zasadną.

z poważaniem: Przewodniczący Stowarzyszenia

Białystok 19 stycznia 2009 r.
Minął miesiąc i cisza -mrozem skuty Urząd Miasta to i ruchy wolniejsze- o myśleniu to już nie ma co się wypowiadać.
Nawet nie raczył nikt z urzędu poinformować czy wszczęto w tej sprawie postępowanie sprawdzające czy też " olano" jak niejedną sprawę w gminie.
c.d.n.
M
Marek Kulesza
CYTAT(gość @ 12.01.2009, 12:53)
A mnie "pańska osoba" to nawet nie wisi,bo w swojej bliskości nie toleruję tak przykrego smrodu.Jeśli chce pan jeszcze trochę uprzejmości,to radzę panu zastanowić się nad hodowlą tego raka,bo wszystko co ma chociażby w nazwie słowo "Szlachetny" w obcowaniu z panem może tylko skarłowacieć i schamieć.Więc z tych czterech sztuk na kilogram może być najwyżej 10 dekagramów.Zastanawiam się czy dalej z "pańską osobą" polemizować,bo szermierka słowna z inteligentnym gościem daje mi satysfakcję,ale pyskówka z pospolitym chamem budzi moją odrazę.


Ja już dawno stwierdziłam ,że z bezimienną :kurcze pióro: nie dyskutuję. Więc po cóż ta polemika? Chcesz sie człeku dowartościować to pisz co ci przyjdzie do głowy. A mnie i tak to wszystko dwa. A jak uważasz mnie za chama- to odpowiedź może być tylko jedna -zmierz mi bruzdę.Intelygent szpagatowy.
g
gość
CYTAT(Marek Kulesza @ 12.01.2009, 11:53)
Wisi mi, jak dzyndzel u Marysi twoja osoba.

A mnie "pańska osoba" to nawet nie wisi,bo w swojej bliskości nie toleruję tak przykrego smrodu.Jeśli chce pan jeszcze trochę uprzejmości,to radzę panu zastanowić się nad hodowlą tego raka,bo wszystko co ma chociażby w nazwie słowo "Szlachetny" w obcowaniu z panem może tylko skarłowacieć i schamieć.Więc z tych czterech sztuk na kilogram może być najwyżej 10 dekagramów.Zastanawiam się czy dalej z "pańską osobą" polemizować,bo szermierka słowna z inteligentnym gościem daje mi satysfakcję,ale pyskówka z pospolitym chamem budzi moją odrazę.
M
Marek Kulesza
CYTAT(Marek Kulesza @ 11.01.2009, 21:44)
Wielce szanowny panie Kulesza!
Pan wie co to jest figura retoryczna?Jeśli nie to jest tym np. to co napisałem powyżej.Już wcześniej pisałem do szanownego pana,żeby poromansował pan trochę ze słownikiem ortograficznym, co jak widać w dalszym ciągu jest aktualne.Nerwy puszczają, co?Wcześniej był pan bardziej elokwentny.Jak się kończy koncept,to zaczyna się zwykła,chamska pyskówa,bo polotu zaczyna brakować,prawda?Dla pełnej jasności:Nie jestem ani pańskim sąsiadem,ani żadną stroną konfliktów,które pan tak pięknie mnoży,mieszając z błotem różnych ludzi.Więc jeśli od tych rzeczy które pan sobie w mojej korespondencji poczytał wyskoczyła panu gula i podniosło się ciśnienie,proszę nie winić o to nikogo z kim pan wojuje,bo ja,jeśli można tak powiedzieć jestem z zewnątrz.Nie twierdzę,że wszyscy o których pan pisze,są czyści jak kryształ,ale pewien jestem,że nie wszyscy są taką swołoczą jak szanowny pan (znów figura retoryczna) ich przedstawia.Powiem więcej.Jeszcze pół roku temu nie wiedziałem,że ktoś taki jak Marek Kulesza istnieje i ten brak wiedzy zupełnie mi nie przeszkadzał.Przez zupełny przypadek dowiedziałem się,że istnieje coś takiego jak forum porannego i że szanowny pan uprawia tam radosną twórczość.Poczytałem sobie przez parę dni i postanowiłem,że też sobie troszkę popiszę.Ot tak dla jaj,żeby weselej było.W tym miejscu muszę wielce szanownemu panu podziękować,bo dzięki pańskiej osobie przypomniałem czym jest piękna sztuka epistolografii.Jeśli nie rozumie pan tego słowa,to niech się pan nie denerwuje,nie obrażam pana,to o zwykłe pisanie listów chodzi.Więc jeśli jeszcze kiedykolwiek coś napiszę,co jest wielce prawdopodobne to niech się pan nie unosi i nie traktuje mnie jak swego śmiertelnego wroga,bo mnie chodzi tylko o trochę rozrywki.Co prawda nie tylko ja podpisuję się jako gość,ale kiedy to ja będę pisał na pewno pan będzie wiedział,prawda?żeby była jasność,to pierwsze moje cztery występy były pod nickem Syjonista i Talmudysta,ale myślę,że pan się tego domyślił,bo aż za tak nierozgarniętego pana nie uważam.Usilnie mnie pan namawia,żebym się przedstawił,ale nie zrobię tego,bo jak mawiał klasyk "jeśli nie Kuba,moje nazwisko pana nic nie powie"To na początek tygodnia wystarczy,pędź pan po tego raka do Giżycka póki tam jeszcze nie wyginął,bo dawno zupy rakowej nie jadłem i już mam ślinotok.

Wisi mi, jak dzyndzel u Marysi twoja osoba.
M
Marek Kulesza
CYTAT(gość @ 12.01.2009, 07:48)
Żeby mniej nienawiści było w szanownych oczętach to byś chłoptaś wyczytał,że Kulesza pisał o hodowli i odsprzedaży. Raki się sprzedaje do konsumpcji. Kilogram tego kosztuje ponad dwie stówy.I w tym jest logika.

Drogi przyjacielu!
Istnieje coś takiego jak czytanie ze zrozumieniem tekstu.Pan Kulesza może sobie te raki hodować i postawić prywatny supermarket,gdzie będzie sprzedawał tylko te raki w stanie naturalnym i przetworzonym.Mnie nic do tego.Tylko jak facet trąbi,że będzie hodował gatunek,który wyginął i w tym samym zdaniu pisze,że materiał zarodowy kupi w Giżycku,to mnie śmiech ogarnia.

Polska Akademia Nauk-Gospodarstwo Pomocnicze w Giżycku-genetyczne odtwarzanie wygonionej populacji. Cztery sztuki na 1 kg. Wielkość homara. Sięgnij do źródeł a później sie śmiej. Cóż, jak twierdzą " śmiech to zdrowie' -wszystkiego najlepszego.
g
gość
CYTAT(Marek Kulesza @ 11.01.2009, 21:44)

Wielce szanowny panie Kulesza!
Pan wie co to jest figura retoryczna?Jeśli nie to jest tym np. to co napisałem powyżej.Już wcześniej pisałem do szanownego pana,żeby poromansował pan trochę ze słownikiem ortograficznym, co jak widać w dalszym ciągu jest aktualne.Nerwy puszczają, co?Wcześniej był pan bardziej elokwentny.Jak się kończy koncept,to zaczyna się zwykła,chamska pyskówa,bo polotu zaczyna brakować,prawda?Dla pełnej jasności:Nie jestem ani pańskim sąsiadem,ani żadną stroną konfliktów,które pan tak pięknie mnoży,mieszając z błotem różnych ludzi.Więc jeśli od tych rzeczy które pan sobie w mojej korespondencji poczytał wyskoczyła panu gula i podniosło się ciśnienie,proszę nie winić o to nikogo z kim pan wojuje,bo ja,jeśli można tak powiedzieć jestem z zewnątrz.Nie twierdzę,że wszyscy o których pan pisze,są czyści jak kryształ,ale pewien jestem,że nie wszyscy są taką swołoczą jak szanowny pan (znów figura retoryczna) ich przedstawia.Powiem więcej.Jeszcze pół roku temu nie wiedziałem,że ktoś taki jak Marek Kulesza istnieje i ten brak wiedzy zupełnie mi nie przeszkadzał.Przez zupełny przypadek dowiedziałem się,że istnieje coś takiego jak forum porannego i że szanowny pan uprawia tam radosną twórczość.Poczytałem sobie przez parę dni i postanowiłem,że też sobie troszkę popiszę.Ot tak dla jaj,żeby weselej było.W tym miejscu muszę wielce szanownemu panu podziękować,bo dzięki pańskiej osobie przypomniałem czym jest piękna sztuka epistolografii.Jeśli nie rozumie pan tego słowa,to niech się pan nie denerwuje,nie obrażam pana,to o zwykłe pisanie listów chodzi.Więc jeśli jeszcze kiedykolwiek coś napiszę,co jest wielce prawdopodobne to niech się pan nie unosi i nie traktuje mnie jak swego śmiertelnego wroga,bo mnie chodzi tylko o trochę rozrywki.Co prawda nie tylko ja podpisuję się jako gość,ale kiedy to ja będę pisał na pewno pan będzie wiedział,prawda?żeby była jasność,to pierwsze moje cztery występy były pod nickem Syjonista i Talmudysta,ale myślę,że pan się tego domyślił,bo aż za tak nierozgarniętego pana nie uważam.Usilnie mnie pan namawia,żebym się przedstawił,ale nie zrobię tego,bo jak mawiał klasyk "jeśli nie Kuba,moje nazwisko pana nic nie powie"To na początek tygodnia wystarczy,pędź pan po tego raka do Giżycka póki tam jeszcze nie wyginął,bo dawno zupy rakowej nie jadłem i już mam ślinotok.
g
gość
Żeby mniej nienawiści było w szanownych oczętach to byś chłoptaś wyczytał,że Kulesza pisał o hodowli i odsprzedaży. Raki się sprzedaje do konsumpcji. Kilogram tego kosztuje ponad dwie stówy.I w tym jest logika.

Drogi przyjacielu!
Istnieje coś takiego jak czytanie ze zrozumieniem tekstu.Pan Kulesza może sobie te raki hodować i postawić prywatny supermarket,gdzie będzie sprzedawał tylko te raki w stanie naturalnym i przetworzonym.Mnie nic do tego.Tylko jak facet trąbi,że będzie hodował gatunek,który wyginął i w tym samym zdaniu pisze,że materiał zarodowy kupi w Giżycku,to mnie śmiech ogarnia.
G
Gość
Nie to P.Cz.
G
Gość
Nie ,to Katalizator.
s
sekundant
CYTAT(Powściągliwy @ 11.01.2009, 22:07)
Wygląda na to że gdyby pan M.K. wkładał tyle energii w biznes co w pieniactwo to Wasilków byłby dumny z biznesmena o ciekawych pomysłach. A tak dużo piany, smrodu i zero efektów. Tak to jerst gdy bardziej się jest warhołem niż biznesmenem.

Efekty takie ,że wstrzymana nielegalna budowa, ukróci sie sranie do rzeki, a i łapownicy w urzędzie łapki już nie wyciągają. Szkoda tylko ,że pojedynku nie było.
G
Gość
CYTAT(Powściągliwy @ 11.01.2009, 22:07)
Wygląda na to że gdyby pan M.K. wkładał tyle energii w biznes co w pieniactwo to Wasilków byłby dumny z biznesmena o ciekawych pomysłach. A tak dużo piany, smrodu i zero efektów.

Jacek Warchoł -w zainteresowaniu IPN-u.
P
Powściągliwy
Wygląda na to że gdyby pan M.K. wkładał tyle energii w biznes co w pieniactwo to Wasilków byłby dumny z biznesmena o ciekawych pomysłach. A tak dużo piany, smrodu i zero efektów.
Ś
Śmiechotka
No i wszystko jasne. Tam gdzie hodowla raka- zakładu lakierniczego nie nada. Rozpracował Bajenę jak jak chłopa w sądzie.
Dodaj ogłoszenie