Anna Janicka: Nie każda feministka to nawiedzona baba

Aneta Boruch
Dr. Anna Janicka z Zakładu Literatury Pozytywizmu i Młodej Polski, Instytut Filologii Polskiej Uniwersytetu w Białymstoku
Dr. Anna Janicka z Zakładu Literatury Pozytywizmu i Młodej Polski, Instytut Filologii Polskiej Uniwersytetu w Białymstoku Anatol Chomicz
Trzeba po prostu bronić się przed stereotypem - mówi Dr. Anna Janicka z Zakładu Literatury Pozytywizmu i Młodej Polski, Instytut Filologii Polskiej Uniwersytetu w Białymstoku, przewodnicząca Komitetu Organizacyjnego Międzynarodowej Konferencji Naukowej - Przemiany formuły emancypacji kobiet od XVIII wieku do XX-lecia międzywojennego. Myślę, że niektóre kobiety myślą o feministkach niechętnie dlatego, że nie potrafią się z nimi utożsamić. Te znane feministki to często medialne postaci.

Obserwator:Czy jest Pani feministką?

Dr Anna Janicka: To zależy od tego, jak zdefiniujemy feminizm. Jeżeli jako ideologię, doktrynę - wówczas niekoniecznie. Natomiast jeżeli jako pewien typ wrażliwości czy zainteresowanie dla określonych problemów, tematów, postaw - to wtedy bardzo chętnie.

Posłużę się przykładem. Moja ulubiona pisarka - Gabriela Zapolska, którą zajmuję się zawodowo i z pasją, miała niejednoznaczny stosunek do feminizmu sobie współczesnego. Krytycznie wyrażała się o debatach feministycznych i niechętnie brała w nich udział. Ale przecież trudno w literaturze polskiej o przykład bardziej przejmujących losów kobiecych, niż właśnie w twórczości Zapolskiej. Zresztą właśnie dlatego między innymi przez późniejsze feministki była przywoływana jako przykład pisarki, która doktrynalnie nie utożsamiała się z feminizmem, natomiast była emancypantką z krwi i kości.

Jak współcześnie, w takim powszechnym odbiorze, rozumie się feminizm?

- Feminizm postrzega się bardzo radykalnie, jako postawę skrajną. A są przecież inne interpretacje tego pojęcia. Uważam, że każda kobieta, która myśli o własnej tożsamości, która ma świadomość własnej podmiotowości, jest w jakiejś mierze emancypantką, i jest też feministką.

System patriarchalny sprawił, że coś, co jest jedynie rozdaniem ról społecznych, uznawane jest za naturalną powinność kobiety. Tego typu oczywistości warto poddawać w wątpliwość, warto się nad nimi zastanawiać, warto też o nich dyskutować.
I właśnie o tym chcemy rozmawiać w trakcie organizowanej przez nas konferencji: o początkach debaty emancypacyjnej, o literackich reprezentacjach kwestii kobiecej, o ważnych postaciach (także męskich) współtworzących dyskurs emancypacyjny od wieku XVIII do dwudziestolecia międzywojennego. Nie tylko zresztą w Polsce, ale także w Europie i Ameryce. Proszę zwrócić uwagę, że w tytule naszej konferencji kładziemy nacisk na zmienność, przemiany, bo to właśnie najbardziej nas interesuje - dynamika myśli emancypacyjnej, jej przekształcenia, a nie tylko to, co mamy dzisiaj.

Skąd pomysł na taką konferencję w Białymstoku?

- Kiedy kończyłam swoją książkę o Zapolskiej, powracałam jeszcze do różnych lektur. I pamiętam taki moment, kiedy siedziałam nad książką "Głos kobiet w kwestyi kobiecej", wydaną w Krakowie, w 1903 roku. Rzuciłam okiem na datę wydania i pomyślałam sobie: przecież właśnie zbliża się 110 rocznica jej wydania, może warto pomyśleć o zorganizowaniu takiego rocznicowego spotkania i przyjrzeć się polskiej myśli emancypacyjnej w kontekście wschodnioeuropejskim, skonfrontować feministyczne "dziś" z emancypacyjnym "wczoraj".

I tak moje pożegnanie z Zapolską stało się impulsem do tego, by nad sprawą kobiet w kulturze polskiej, a także w kulturach ościennych, zastanowić się w szerszym gronie.
Poddałam ten pomysł swojej koleżance z Instytutu Filologii Polskiej, dr Barbarze Olech, także zajmującej się twórczością kobiecą. Przyjęła go entuzjastycznie. Mamy wspólne pasje, a to już jest bardzo dobry początek.

Kto weźmie udział we wrześniowej konferencji?

- Zaprosiłyśmy do tej inicjatywy nasze koleżanki, zaprzyjaźnione badaczki z Polski, Szwajcarii i Ukrainy. Oficjalnymi podmiotami organizacyjnymi są ostatecznie Zakład Literatury Pozytywizmu i Młodej Polski, Katedra Badań Filologicznych "Wschód - Zachód" Wydziału Filologicznego Uniwersytetu w Białymstoku oraz Katedra Polonistyki Uniwersytetu im. Tarasa Szewczenki w Kijowie. Okazało się, że zainteresowanie tą tematyką jest ogromne. Komitet organizacyjny współtworzą badacze z kilku ośrodków. Tradycyjnie też zaprosiliśmy do niego naszych białostockich doktorantów i studentów.
I, co istotne, oprócz komitetu organizacyjnego, mamy też komitet naukowy, w którym znajdują się nazwiska znaczące dla współczesnej humanistyki.

Na początku myślałyśmy o małej, kameralnej konferencji dla 30-40 osób. W tej chwili mamy już 120 uczestników z różnych ośrodków, takich jak m.in.: Uniwersytet Warszawski, Uniwersytet Szczeciński, Uniwersytet Gdański, Uniwersytet Jagielloński, Uniwersytet Adama Mickiewicza w Poznaniu, Uniwersytet Opolski, Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu i inne. Z Ukrainy będziemy gościć badaczy ze wszystkich prawie tamtejszych ośrodków: Kijowa, Lwowa, Żytomierza, Łucka, Odessy. Jeśli idzie o Białoruś, przyjedzie spora grupa badaczy z Grodna. Litwę będą reprezentowali historycy literatury z Wilna. Zapowiedzieli się też uczestnicy z Izraela i Ameryki.

O ile jednak dla badaczy z Polski, krajów Europy Zachodniej czy Ameryki uczestnictwo w konferencji nie stanowi wyzwania finansowego, o tyle nasi goście zza wschodniej granicy mają poważny problem ze sfinansowaniem swojego tu pobytu. Dlatego też intensywnie poszukujemy instytucji i osób, które mogłyby pomóc w sfinansowaniu ich przyjazdu.
Skąd bierze się takie żywe zainteresowanie tematyką emancypacji i Białymstokiem?

- Po pierwsze, Białystok jest ważnym i bardzo prężnym ośrodkiem naukowym i konferencyjnym, zawsze chętnie odwiedzanym przez humanistów z Polski i ze świata.
Myślę też, że kwestia emancypacyjna jest wciąż żywa, interesująca, a badania nad nią rozwijają się niezwykle dynamicznie.

Poza tym horyzont tematyczny naszej konferencji jest bardzo szeroki i może pomieścić zagadnienia związane nie tylko z literaturą czy publicystyką, ale też malarstwem, filmem, architekturą, medycyną.

Dlaczego o tej kwestii wciąż trzeba rozmawiać?

- Bo problem miejsca kobiety w kulturze, w społeczeństwie jest niebywale aktualny. Kiedy czytam ze studentami na przykład teksty emancypacyjne Elizy Orzeszkowej, to one tylko pozornie są anachroniczne. Rdzeń tej myśli jest zaskakująco współczesny. A to oznacza, że od XIX wieku niewiele, być może, się zmieniło.

Kobiety, co prawda mają już wyostrzoną świadomość własnej podmiotowości, ale ta podmiotowość bywa nader często bagatelizowana czy ośmieszana. Jeżeli Orzeszkowa pisze, że należy zmienić model wychowania, żeby nie infantylizować dziewcząt, żeby nie były one kształtowane do wiecznego dziecięctwa w kulturze, to okazuje się, że jest to postulat ciągle aktualny.

Wystarczy, że wejdziemy do sklepu z zabawkami. W dziale dla dziewczynek stoją kuchenki, garnki, różowe miotełki do zamiatania, żelazko i deseczka do prasowania. A na półkach obok, dla chłopców, leżą gry edukacyjne. Dziewczynki mają się bawić właśnie tymi praleczkami czy miotełkami, żeby potem bez wątpliwości spełniać się w tych tradycyjnych rolach kobietom przypisanych.

Maria Grossek-Korycka w felietonie z lat 20. ubiegłego wieku pisała właśnie o tych tradycyjnych przyporządkowaniach, krzywdzących dla kobiet, podkreślając, że kobieta musi być trzy razy bardziej zdeterminowana, by osiągnąć sukces. Gdy kobieta-naukowiec wraca do domu, to co robi? Tłucze kotlety. A w tym czasie pan mąż zajmuje się swoimi sprawami.

To na jaki model relacji Pani czeka?

- Na taki, w którym kobieta będzie podmiotem, taki, który będzie współtworzyła. I w końcu taki, który sama dla siebie wybierze. Świadomie.

Kwestia wyboru wydaje mi się najważniejsza. Wyboru świadomego. W zgodzie z tradycją lub wbrew tradycji, ale zawsze własnego. Dlatego tak istotne jest, aby kobiety miały realną szansę na samodzielność (także finansową) i niezależność. Żeby nie poddawały się władzy społecznych oczekiwań czy stereotypów. I temu właśnie wyzwoleniu spod władzy stereotypu służyć ma, moim zdaniem, feminizm. Tak go właśnie rozumiem. Trzeba też skończyć z takim potocznym rozumieniem feminizmu jako wrogości wobec mężczyzn. Istnieją przecież na temat feminizmu takie właśnie stereotypowe opinie, że feministka to durna zdeterminowana baba, która nie lubi facetów i mści się na nich. Oczywiście, tak nie jest. To jest po prostu kobieta, która wie, kim jest i zastanawia się nad sobą.

To jak zdjąć z emancypacji łatkę tego, że feministka to nawiedzona baba?

- Trzeba po prostu bronić się przed stereotypem. Myślę, że niektóre kobiety myślą o feministkach niechętnie dlatego, że nie potrafią się z nimi utożsamić. Te znane feministki to często medialne postaci.

Muszę powiedzieć, że ja również znajduję we współczesnym feminizmie kwestie, które mnie wobec niego dystansują. Nie akceptuję tego na przykład, że niektóre feministki chcą, aby wszystkie kobiety myślały tak samo. Po co? Przecież właśnie ta wielość głosów buduje autentyczną przestrzeń dyskursu emancypacyjnego. Nie można wszystkiego sprowadzać do jednego tonu. Bo wtedy to będzie tylko doktryna, ideologia.

To są te kwestie społeczne. Natomiast nas podczas konferencji interesuje przede wszystkim aspekt naukowy kwestii kobiecej, tzn. to, jak się i w literaturze, i w dyskursie publicystycznym świadomość emancypacyjna kształtowała i zapisała, jakim językiem o kwestii kobiecej mówiono. Mamy też w programie takie tematy przewrotne, z przymrużeniem oka, np. portret niedobrej żony w literaturze drugiej polowy XIX wieku.

Chcemy po prostu szerzej spojrzeć na miejsce kobiety w kulturze i na to, jak kobiecość kształtuje tę kulturę. Jak to wyglądało w Polsce, Czechach, na Białorusi czy Litwie.
Warto może na koniec przytoczyć parafrazę zdania znalezionego w jednym z XIX-wiecznych tekstów: Wartość mężczyzny jest nie do podważenia, ale geniusz kobiety jest tym, co wartość tę bezwzględnie dystansuje.

Czytaj e-wydanie »

Zaplanuj wolny czas - koncerty, kluby, kino, wystawy, sport

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie