Angelika NIkołajuk, projektantka z Białegostoku, która stworzyła własną markę

(ab)
Angelika NIkołajuk, projektantka z Białegostoku, która stworzyła własną markęSzycie damskich kreacji to pasja Angeliki i sposób na życie. Nawet w jej pokoju stoi wieszak z modelami, nad którymi właśnie pracuje.
Angelika NIkołajuk, projektantka z Białegostoku, która stworzyła własną markęSzycie damskich kreacji to pasja Angeliki i sposób na życie. Nawet w jej pokoju stoi wieszak z modelami, nad którymi właśnie pracuje. Anatol Chomicz
W rodzinie Angeliki Nikołajuk projektowanie i szycie odzieży ma kilkupokoleniową tradycję. Babcia jest technologiem odzieży, tata ma własną pracownię. Nic dziwnego, że Ola szycie ma we krwi.

Już jako pięcioletnie dziecko kręciła się po zakładzie krawieckim, pomiędzy stołami do krojenia i maszynami do szycia.
– Pomagałam tacie rozkładać materiał, kroić go – opowiada Angelika. – Najpierw bardziej bawiłam się, ale z czasem coraz bardziej mnie to interesowało i wciągało.

Modowe eksperymenty
Czas płynął, Angelika rosła. Gdy była w gimnazjum, poprosiła babcię, aby na szesnaste urodziny uszyła jej tiulową spódnicę księżniczki. Gdy ją zobaczyła, połknęła na dobre bakcyla krawieckiego. Już wiedziała, co chce robić w życiu. Ale okres nauki w gimnazjum to był czas modowych eksperymentów. Często zmieniała style, próbowała niemal wszystkich: ubierała się jak skejt, pank, czasem elegancko, kiedy indziej sportowo.
– Wtedy zdecydowałam, że po szkole średniej zajmę się na poważnie projektowaniem ubiorów. Rodzice tego nie pochwalali. Woleli, żebym poszła na ekonomię, ale jednak stopniowo udało mi się ich przekonać do tego pomysłu – opowiada Angelika. 

Tak trafiła do Międzynarodowej Szkoły Kostiumografii i Projektowania Ubioru w Warszawie. Dużym plusem nauki w niej jest to, że placówka ma podpisany kontrakt z londyńską szkołą modową. Po zrobieniu dyplomu w Warszawie studenci mają możliwość kontynuowania nauki w Londynie, który obecnie ma wiele do powiedzenia w światowej modzie.

Ale samo zrobienie dyplomu łatwe nie będzie. Z około stu osób, które podchodzą do niego, wybieranych jest zaledwie około dziesięciu, które mają szansę na pokaz dyplomowy. A taka prezentacja to ogromna szansa dla młodego projektanta – ten pokaz to duże wydarzenie w Warszawie. Przychodzi na nie wiele gwiazd, które są potencjalnymi klientami.

Dla młodszych i nieco starszych
Angelika jest na dobrej drodze do tego sukcesu – powoli tworzy już swoją kolekcję dyplomową. Nieźle radzi sobie także poza szkołą. Pół roku temu wzięła udział w Fashion Week w Łodzi. Po raz pierwszy zaprezentowała tam swoją markę – Manshmari. Długo głowiła się jak znaleźć nazwę oryginalną, niepospolitą i taką, której jeszcze nikt nie używa.
Na stoisku w Łodzi pokazała kurtki, koszule, spódnice, plecaki. Cieszyły się dużym zainteresowaniem. Furorę robiły zwłaszcza nowoczesne i będące na topie spódnice z ekologicznej, miękkiej skóry. Schodziły świetnie i białostocka projektantka nadal ma na nie zamówienia.

Pokazywane w Łodzi modele Angelika podzieliła na dwie kolekcje, adresowane do różnych grup wiekowych: dla młodzieży i dorosłych.
– Zrobiłam tak, bo na Fahion Week jeździ wielu młodych ludzi – opowiada. – W przyszłości jednak chciałabym się skupić na tworzeniu ubrań dla osób od 30 lat wzwyż.
Młoda projektantka myśli praktycznie: klient  w tym wieku już zarabia i stać go na kupowanie. O swoich tworzonych obecnie modelach  nie może zbyt wiele mówić, bo takie są wymogi szkoły.
– Ale lubię tworzyć długie suknie wieczorowe, w stylu gwiazd – zdradza Angelika. – Stawiam na projekty kobiece. Uważam, że trzeba podkreślać damskie kształty. Nie chcę robić tego, co wszyscy młodzi projektanci obecnie, czyli ubrań oversize, ponadwymiarowych, prostych krojów, ponieważ są łatwe w uszyciu i tak naprawdę każdy może je zrobić.

Natomiast do pięknego ubrania kobiecych kształtów, do stworzenia kreacji przylegających do ciała potrzeba bardzo dobrego technologa.
– Takiego jak moja babcia – śmieje się Angelika.
I przyznaje, że często korzysta z doświadczenia i rad zarówno babci, jak i taty, którzy mają wieloletnie doświadczenie w ubieraniu różnych kobiecych sylwetek. Chce właśnie właśnie tworzyć modę będącą blisko ludzi. Taką, która uwzględnia fakt, że kobieta ma  biodra, brzuch i biust. Czasem z tego powodu w domu bywa gorąco.
– Bo tata to istna bomba wybuchowa – śmieje się Anegelika. – Podchodzi i mówi mi: to nie tak, zrób to w  ten sposób. A ja chcę do wszystkiego sama dochodzić, choć nie zawsze dobrze na tym wychodzę.

Babcia radzi bardziej spokojnie. I jest kopalnią wiedzy o krawiectwie. Zna wszystkie tajniki tej sztuki: jak dobrze wszyć rękaw, zrobić rozporek, jak wykonać wykrój sukienki, aby dobrze później leżała, a nie wisiała na sylwetce.
– Chyba zacznę zapisywać to, co mówi – śmieje się Angelika.

Bo tworzę markę z Białegostoku
Przed Angeliką niebawem duże wyzwanie i sprawdzian umiejętności. Pracuje nad sesją zdjęciową w Białymstoku. Ma być zapowiedzią nowej kolekcji, w której znajdzie się 12 projektów dla kobiet. Właśnie dogrywa kwestię użyczenia do sesji wnętrz Pałacu Branickich.
– Chcę podkreślić,  że jestem z Białegostoku i promować w ten sposób moje rodzinne miasto – mówi Angelika. – Zależy mi na tym, żebym zarówno ja, jak i moja marka, była kojarzona z Białymstokiem.

Kolekcja będzie w iście barokowym stylu: mnóstwo rekwizytów, złota, modelki z wymyślnymi fryzurami, bogate makijaże.
Na razie młoda projektantka pracuje głównie w domu. Po pierwsze uważa, że w Warszawie, wbrew pozorom, nie ma dobrych technologów. A po drugie – ci, co są, bardzo się cenią.  Za uszycie jednej sukienki z wykroju biorą około 600 zł.
A koszty tworzenia własnej kolekcji i wejścia w ten zawód są bardzo wysokie. Ceny oryginalnych materiałów dochodzą do 500 zł za metr.
Ale Angelika nie odpuszcza w dążeniu do celu – potrafi sprzedawać swoje kreacje i od początku studiów już zarabia na siebie. Wszystko przeznacza na kolejne projekty i rozwój własnej firmy.

Powoli pojawiają się propozycje współpracy. Niedawno kolega zaproponował jej użyczenie strojów do sesji z wokalistką muzyki pop i klubowej Ramoną Rey. Zdjęcia odbyły się na warszawskiej stacji PKP Powiśle. Kosztowało ją to trochę stresu, bo z Berlina nie zdążył dojechać stylista i Angelika musiała zająć jego miejsce. – To było fajne doświadczenie – opowiada. – Skorzystałam, bo mogłam pokazać swoje projekty na Ramonie.

Mocno stąpać po ziemi
Angelika stopniowo rozkręca swój biznes. Najbliższe plany to stopniowe promowanie własnej marki, pokazywanie własnych możliwości i umiejętności i zdobywanie kolejnych klientów. Mocno stąpa po ziemi. Mimo sentymentu i przywiązania do rodzinnego Białegostoku, wie, że w przyszłości musi postawić jednak na Warszawę i tam otworzyć butik.

Decyduje rynek i styl życia
– W stolicy modne jest ubieranie się u polskich projektantów – tłumaczy Angelika. Przyznaje jednak, że jest trochę rozdarta: czy rozwijać firmę na miejscu, czy wyjechać do Londynu po nowe umiejętności. Ma nadzieję, że w dzisiejszych czasach uda jej się wszystko połączyć. Na Londynie bardzo jej zależy.
– Większość nowych, młodych, obiecujących projektantów wychodzi z pokazów londyńskich – podkreśla Angelika. Wzorem jest dla niej marka Aleksander McQueen i wizjonerskie podejście tego uznanego w świecie projektanta.
– W dzisiejszych czasach bardzo ciężko jest pokazać coś, czego jeszcze nie było – zdaje sobie sprawę Angelika. – A on właśnie to robił. 

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie