Andrzej Jacyna: Za dużo jest szpitali, za dużo przychodni. Trzeba ten system zmienić

Urszula Ludwiczak
Najważniejszy problem to niedobór kadr medycznych, w drugiej kolejności niedobór środków finansowych
Najważniejszy problem to niedobór kadr medycznych, w drugiej kolejności niedobór środków finansowych Wojciech Wojtkielewicz
W służbie zdrowia szykuje się rewolucja. Na czym będzie polegać mówi Andrzej Jacyna, p.o. prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia

Jak kieruje się instytucją, która od 2018 roku, jak zapowiada minister zdrowia, ma być zlikwidowana?

Ta instytucja być może będzie zlikwidowana w 2018 r, ale na razie nie ma żadnych projektów ani założeń do ustawy, która by to określała. Na razie mówimy raczej o haśle politycznym. Czy to będzie ten termin, czy bardziej odległy, to się okaże.

Na pewno będzie to duża zmiana?

Dotycząca jednak centrali Funduszu, ale nie oddziałów. One przejdą pod zarząd wojewody i dalej będą pełnić funkcje takie, jak dziś. Natomiast centrala ma być wchłonięta przez Ministerstwo Zdrowia. To trudne zadanie, a na dziś nie ma żadnych konkretów w tej sprawie.

Oczywiście medialne doniesienia o likwidacji NFZ stwarzają problemy w zarządzaniu. Chcielibyśmy np. wzmocnić strukturę informatyki, bo idziemy w kierunku zmian systemowych, które będą też mieć odzwierciedlenie w strefie informatycznej, czy wzmocnieniu naszego działu kontroli, bo jest on zbyt skromny. Dziś praktyczna możliwość kontroli świadczeniodawcy przypada statystycznie raz na 15 lat. Ten dział powinien być rozwijany. Ale pracowników jest za mało, bo gdy hasło o likwidacji Funduszu krąży w mediach, nie ma chętnych do pracy. Nie ma też osób spełniających kryteria, szczególnie pracowników medycznych: lekarzy i pielęgniarek, bo do kontroli dokumentacji potrzebne są określone uprawnienia. Ale na te pensje, które proponujemy, nie ma chętnych fachowców.

Na dyrektorów oddziałów chętni jednak są.

Tak, na kierownicze stanowiska chętni są.

W podlaskim oddziale trwa właśnie procedura konkursowa, kiedy można spodziewać się nowego dyrektora?

Rozstrzygnięcie leży w gestii ministra zdrowia. Trzech kandydatów przeszło procedury pozytywnie, te kandydatury przekazaliśmy do ministerstwa i teraz czekamy na decyzję. Kiedy ona będzie, nie mam pojęcia.

Z pana medialnych wypowiedzi wynika, że przyszedł pan do NFZ, aby wprowadzić zmiany, bo obecny system niezbyt się panu podoba.

Uważam, że aktualna sytuacja w Funduszu jest daleko patologiczna. Ten system, który dziś obowiązuje, zwłaszcza zasada kontraktowania świadczeń, generuje szereg zjawisk patologicznych i to trzeba zmienić.

Co jest największym problemem?

Dziś polski system musi się zmierzyć z dwoma problemami. Najważniejszym jest niedobór kadr medycznych, a w drugiej kolejności niedobór pieniędzy.

Pełne otwarcie na wolny rynek w ochronie zdrowia spowodowało rozdrobnienie środków finansowych i rozdrobnienie kadry. W polskim systemie ochrony zdrowia powstało za dużo podmiotów, które świadczą usługi. Jest za dużo szpitali, za dużo przychodni, kadry są rozproszone, lekarz jeździ z miejsca do miejsca, nie ma stałych zespołów profesjonalistów medycznych, w związku z tym i jakość świadczeń w wielu miejscach jest dyskusyjna.

Konkurs ofert w lecznictwie szpitalnym wygenerował zjawiska niekorzystne, czyli powstawanie niepublicznych podmiotów, które wybierają sobie konkretne, dobrze wycenione świadczenia i na tym robią biznes. To kierunek niedobry dla pacjenta. On oczywiście otrzymuje świadczenie, ale te podmioty generują zyski, które nie są przeznaczone na realizację świadczeń medycznych, a stanowią zysk osób prywatnych. To złe zjawisko, bo te środki powinny iść na świadczenia medyczne. Dlatego trzeba zmienić system i usytuowanie podmiotów.

Jak?

Od 1 sierpnia uruchomione są już zapisy ustawowe, które ograniczają wolność tworzenia nowych podmiotów leczniczych. Teraz każdy właściciel, który chce rozwijać swój ZOZ, musi w tej sprawie złożyć wniosek do wojewody, który zyskał możliwość kontrolowania rynku medycznego przez swoje decyzje. Wprowadzona została granica wielkości inwestycji, w szpitalnictwie to 3 mln zł w dwa lata, pozostałych zakresach - 2 mln zł.

Ostatnia nowelizacja ustawy o świadczeniach zdrowotnych, wprowadziła też system IOWISZ do fachowej oceny wniosków inwestycyjnych. To 34 kryteria, które decydują, który wniosek wygra konkurs o wsparcie ze środków publicznych czy unijnych. Wniosek musi przejść procedurę, potem jest opiniowany przez NFZ, marszałka i wojewodę, i dopiero trafi do Ministerstwa Zdrowia, gdzie zapada decyzja.

Ta zmiana w znaczący sposób poprawi wyrównywanie dostępu do świadczeń na rynku medycznym. Dziś usytuowanie inwestycji jest przypadkowe, wynikające często z miejscowych interesów, nie uwzględnia mapy potrzeb zdrowotnych.

Zmieni się też sposób finansowania świadczeń.

Zmiana znacząca, szczególnie w szpitalnictwie, nastąpi 1 lipca 2017 r. - do tego czasu można przedłużać aktualne umowy. Z tą datą wprowadzamy zaś nowe zasady. Chcemy odejść od kontraktowania świadczeń, a wydzielić publiczną sieć szpitali, która zapewni dostęp do świadczeń realizowanych w oparciu o mapy potrzeb zdrowotnych i priorytety regionalne. To one zdecydują, jakie świadczenia i w jakiej ilości będą kupowane, w trybie negocjacji, na podstawie budżetów historycznych. Będziemy to kupować w formie ryczałtów, nie będziemy rozliczać każdego świadczenia.

Będą one dostępne w sieci szpitali w trzech zakresach: powiatowym, regionalnym i wojewódzkim. Zakresy świadczeń na poszczególnych poziomach będą różne, np. szpital na poziomie powiatu będzie miał zapewnić dostęp do podstawowych świadczeń, a dostęp do wszystkich świadczeń będzie na poziomie szpitali wojewódzkich. Sieć będzie uzupełniona o szpitale specjalistyczne, np. dziecięce czy onkologiczne. Powrót do trzech poziomów referencyjnych i określenie, kto co ma robić, znacząco poprawi jakość świadczeń.

Chcemy w trakcie negocjacji rozmawiać ze świadczeniodawcami o kosztach gotowości do realizacji świadczeń. Do tej pory nikt tego nie wyliczał. A jest różnica w kosztach między takim, co świadczy usługi 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu, a takim co pracuje od poniedziałku do piątku, w godz. 9-18. Chcemy zapewnić świadczeniodawcom koszty gotowości do pełnienia 24-godzinnego dyżuru.

Placówki, które znajdą się poza siecią, będą miały utrudniony dostęp do środków publicznych, dla nich będzie konkurs ofert.

A pieniędzy w systemie przybędzie?
W przyszłym roku przewidywany jest wzrost funduszy o 4 mld zł, ale trzeba pamiętać, że z tych środków trzeba pokryć wypłaty pielęgniarkom, jak też koszty refundacji leków, związane chociażby z programem 75 plus. Zwłaszcza, że zakładamy że ta dzisiejsza lista darmowych leków dla seniorów będzie się wydłużać, co będzie generować wydatki po stronie NFZ.

Dziś trudno ocenić, jaki to będzie wzrost nakładów w stosunku do szpitali. Zakładamy nieznaczny wzrost składki zdrowotnej, co pewnie przełoży się na większy budżet w drugiej połowie roku.

Pytanie, czy aktualne nakłady są wystarczające do pokrycia potrzeb zdrowotnych. Ten przyrost, który wynika z przyrostu składki ubezpieczeniowej rok do roku, jest zbyt mały, aby pokrył zjawiska, które nas zaczynają dotykać. Czeka nas znaczący wzrost, o 50-100 proc., hospitalizacji roczników 1945-55, które są dwukrotnie większe niż roczników z czasu wojny. Dziś te osoby dochodzą do wieku, gdy większość choruje i wymaga opieki zdrowotnej, zarówno ambulatoryjnej jak i szpitalnej. Politycy muszą to brać pod uwagę i zapewnić wzrost budżetu wyższy, niż to wynika ze wzrostu składki zdrowotnej. Powinniśmy przejść albo tylko na system budżetowy, jak to jest w planach ministerstwa, lub doprowadzić do sytuacji uzupełniania składki przez dotację budżetową. Inaczej polski system nie wytrzyma tych zjawisk demograficznych.

Żadne z państw sąsiadujących z nami nie opiera systemu opieki zdrowotnej o tak niską składkę, jak my. Wszędzie to 13-15 proc. dochodów obywateli, w Polsce jest to obecnie 9 proc.

Andrzej Jacyna

Lekarz, posiada specjalizację II stopnia w dziedzinie anestezjologii i intensywnej terapii.

Był dyrektorem Branżowej Kasy Chorych dla Służb Mundurowych, dyrektorem mazowieckiego oddziału NFZ, szefował warszawskim szpitalom, a ostatnio był też zastępcą prezesa NFZ ds. medycznych. Decyzją Ministra Zdrowia 14 marca br. został pełniącym obowiązki prezesa NFZ.

Wideo

Komentarze 9

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
Pan Jacyna to by sie nadawal na nastepce Edwarda Gierka i kierowanie centralnym organem PZPR/szkoda ze historii nie mozna cofnac
g
gr

Czy w Białymstoku będzie lepiej, jak kontrakt np. na poradnię kardiologiczną dostaną tylko 4 szpitale? Czy pan Jacyna w ten sposób chce poprawić dostępność do świadczeń? Gratuluję pomysłu. Kiedy człowiek patrzy na tych reformatorów ochrony zdrowia wszelkiej maści i słucha ich pomysłów to ręce opadają. Obowiązującą zasadą będzie zasada: im mniej tym lepiej.

P
Potencja
Viagre powinni staruszkom wydawać w ramach darmowych leków - będą mieć przyjemne zejścia. Prawdziwi cudotwórcy z dobrej zmiany
a
abcd
Wydaje się, że zmniejszenie ilości szpitali i przychodni jest niesłuszne. Tak na zdrowy ludzki rozum będzie gorzej. Jednak zauważmy, że w odległej perspektywie to będzie najlepsza zmiana! W wyniku tej rewolucji śmiertelność osób starszych gwałtownie wzrośnie, zatem spadnie ilość pacjentów, którzy ciągle coś potrzebują i stanowią obciążenie systemu emerytalnego. Zatem po kilku latach zmniejszania ilości szpitali i przychodni możemy spodziewać się prawdziwego cudu: służbie zdrowia przestanie brakować pieniędzy, a ZUS będzie zbilansowany... Genialny pomysł.
k
kin

czyli teraz zamiast czekać na operację zaćmy pol roku "na fundusz" do prywatnej kliniki w której interesie jest wykozystac kontrakt  i przyjac szybko wszystkich chetnych kontrakt zamiast 10 zozów dostanie szpital i automatycznie kolejna za 4 lata. To samo ze wszystkim ZOZami z rehabilitacją itp. "Bo za duzo jest przychodzni...." a efekt, centrala bedzie zadowolona bo zaoszczedzi pieniadze-przeciez za to w NFZ sa nagrody przeciez-za niewykorzystane fundusze-a za to przeciez powinny być kary; niekoniecznie pacjenci którzy beda czekac.

b
bencwau
Brak pieniędzy na szpitale ? W każdej gazecie mamy informacje dzięki czemu bezrobotni, piękne kobiety itp. zarabiają niesamowite pieniądze. Może skorzystać i będzie na leczenie, ale prościej zlikwidować pacjentów a szpitale oddać np. urzędniczkom, prawnikom w ramach odszkodowania za zbyt wolną reprywatyzację.
P
Pacjent z kolejki

Dużo Szpitali , dużo Przychodni....Kasiora cała się na to rozlezie.....

I na leczenie .....Ni hu..... już nic nie zostaje !!!!!

O
Oddziałowy

U mnie na Oddziale już w marcu kończą się pieniądze NFZ na Pacjentów.....

 

i co mamy świetny sprzęt, a łóżka stoją puste.    Personel z nudów od kwietnia do grudnia ogląda filmy i czyta książki - znaczy dokształca się.

 

Kasa jest - na Szpitale, Sprzęt i Płace......Ale na Pacjentów nie starcza....a kolejka rośnie.

P
Pacjent
Że nikt wcześniej na to nie wpadł - to nie lekarzy i pielęgniarek jest za jest za mało tylko za dużo jest szpitali i przychodni! Oczywiście pacjentów też jest zbyt dużo. To będzie dobra zmiana
Dodaj ogłoszenie