Alleluja i do przodu. Czas na świąteczne spotkania

Andrzej Lechowski dyrektor Muzeum Podlaskiego
Pocztówka z początków XX wieku
Pocztówka z początków XX wieku Ze zbiorów Muzeum Podlaskiego w Białymstoku
Odrzucam z definicji politykę. Komu chce się przy jajeczku o polityce dyskutować, to niech lepiej kurze płody popije wódeczką. Na zdrowie! Mnie interesuje czym żył tamten Białystok i czy są jakieś podobieństwa z naszymi czasami. Obecnie w wielu białostockich sklepach różne organizacje prowadzą przedświąteczne zbiórki żywności dla potrzebujących.

W 1932 roku potrzeb było znacznie więcej. Bezrobocie szalało, a i ubóstwa było nieporównanie więcej. W Wielkim Tygodniu Stowarzyszenie Urzędników zorganizowało więc tak zwane Święcone dla dzieci bezrobotnych rodziców. Objęto tą pomocą zaledwie 30 dzieciaków, które i tak stale otrzymywały wsparcie, stołując się bezpłatnie w jadłodajni robotniczej nomen omen Wytwórni Wódek nr 8 przy Warszawskiej 65. Od urzędników „każde dziecko jako podarunek świąteczny otrzymało: 1 kg chleba pytlowego, 1½ kg mięsa, ¼ kg słoniny, ¼ kg cukru i 4 jaja”. Ten zestaw „podarunku świątecznego” robi wrażenie i dużo mówi o prawdziwej biedzie.

Panował też, nie tylko w Białymstoku, obyczaj, że różne znane i mniej znane osoby zamiast życzeń świątecznych składały na cele dobroczynne ofiary pieniężne. W 1932 roku odnotowano, że znany lekarz dr Zygmunt Brodowicz przekazał 10 zł. na Towarzystwo Przeciwgruźlicze, dyrektor Miejskiej Biblioteki Filip Echeński na rzecz bezrobotnych wpłacił 5 zł, a znany adwokat Aleksander Piątkowski też na bezrobotnych dał 10 zł. Również na ten cel, ale zaledwie 3 złote, wysupłał sekretarz magistratu Władysław Zabłocki. Hojniejsi byli bracia Józef i Sylwester Kucharscy, właściciele renomowanej fabryki kafli z ulicy Grunwaldzkiej, którzy na najbiedniejsze dzieci z Towarzystwa Przystań dali 25 złotych.

No właśnie Przystań. To piękna karta białostockiej dobroczynności. Towarzystwo przed świętami apelowało, że biedne dzieci „oraz ich rodzice korzystający z taniej kuchni w dniu Zmartwychwstania powinny otrzymać też Święcone i spotkać się z sercem społeczeństwa, którym los nie poskąpił. Niech wszystkim dzień Chrystusowy przyniesie radość życia, by wszyscy nawet ci, którym życie ciernie niesie, wesoło na świat spoglądali i naprawdę przeżyli Wesoły Dzień Alleluja”.

Bracia Kucharscy przekazali też kolejne 25 złotych na budowę „Kościoła - Pomnika”, czyli na kościół Św. Rocha. W kweście tej znalazła się też odrobina ni to śmiesznostki, ni to polityki przez maleńkie „p”, takiej o której lubiący dosadne określenia Józef Piłsudski mawiał, że jej autorom lepiej „kury szczać prowadzać, a nie politykę robić”. Tak więc na budowę kościoła Św. Rocha 20 złotych wpłacił pastor Piotr Gorodiszcz. Był on założycielem Misji Barbikańskiej w Białymstoku, która finansowana była przez kościół anglikański, a jej członkami byli Żydzi. Co lepsze, sama Misja i jej duchowy przywódca bezpardonowo byli zwalczani przez budowniczego kościoła Św. Rocha, księdza Adama Abramowicza, który w wydawanym przez siebie parafialnym pisemku Jutrzenka Białostocka nie szczędził złośliwości pod adresem sąsiada z ulicy Św. Rocha. No, ale to był taki niewiele znaczący incydent w ogólnej chęci niesienia pomocy potrzebującym. Takie intencje przyświecały Związkowi Rezerwistów, który ze swojego budżetu wyasygnował kwotę 275 zł „na zapomogi świąteczne najbiedniejszym członkom Związku”.

Popatrzmy na inne wielkanocne wieści z 1932 roku. Uczniowie z 2016 roku z zazdrości aż zawyją. Ferie wielkanocne 84 lata temu zaczynały się 22 marca i trwały do 4 kwietnia. Bite 2 tygodnie! Z kolei Ministerstwo Komunikacji specjalnie na święta „wydało zarządzenie do kas kolejowych w sprawie udzielenia ulg przejazdowych dla młodzieży szkolnej”. Ulga wynosiła 50 proc., ale tylko na przejazdy trzecią klasą. Tu nie ma czego zazdrościć. Luksusowy Dart to nie trzecia klasa sprzed lat, a 50 proc. dziś jest na co dzień, a nie od święta.

I jeszcze coś co upodobniło 27 marca 1932 z 2016 rokiem. W przedświątecznym Wielkim Tygodniu - pogoda. Pisano, że „przelatywało nad Białymstokiem stado dzikich gęsi, które osiadły na polach wsi Klepacze. Przylot o tej porze dzikich gęsi zwiastuje wczesną wiosnę, gdyż ptaki te zjawiają się zwykle dość późno, później nawet niż bociany. Starzy białostoczanie wróżą z tego powodu nawet upały już w kwietniu, jak to było w 1903 roku. Prócz tego wiosnę zwiastują także wierzby przydrożne, które pomimo mrozów wypuszczają zielone listeczki”.

To wszystko o czym powyżej dotyczy tak zwanych działań społecznych, jakbyśmy to dziś określili pozarządowych. A co szykował na święta magistrat? No i tu historyczna niespodzianka. W Wielki Czwartek 24 marca w magistracie zebrał się komitet redakcyjny monografii miasta Białegostoku. Rzecz dotyczyła książki „Białystok”, której autorem był prof. Henryk Mościcki. W skład komitetu wchodzili: jego przewodniczący Witold Antonowicz - dyrektor szkoły handlowej, Michał Motoszko - działacz oświatowy i dyrektor szkoły powszechnej nr 1, Michał Goławski - historyk, działacz oświatowy i kierownik magistrackiego wydziału kultury i oświaty, Benjamin Flomenbaum - nauczyciel, działacz Bundu i wieloletni radny, Konstanty Kosiński - nauczyciel, dziennikarz i działacz społeczny, Władysław Olszyński - mecenas i działacz samorządowy, Jakub Szapiro - dziennikarz, esperantysta, Bronisław Zawadzki - radny i Teodor Zirkwitz - pastor ewangelicki. Panowie zasiedli nad profesorskim rękopisem i zaczęli lekturę. Mościcki na święta przysłał im rozdziały dotyczące czasów zaboru pruskiego i utworzenia w 1807 roku Obwodu Białostockiego, lat 1807 - 1842 oraz organizacji administracji przed 1831 rokiem. Lektura pasjonująca, ale święta na głowie. Ledwo zaczęli czytać, a tu przynajmniej dla kilku z członków kolegium, już dzwoniły dzwony na początek triduum paschalnego. Gremialnie postanowiono więc, że „po świętach nastąpi dalsze odczytywanie rękopisu”.

Swoją drogą to piękne czasy, gdy w przedświątecznej zadumie w magistracie odczytuje się (nie wiem, czy przy pomocy lektora, czy któregoś z członków kolegium, czy też każdy osobno w ciszy i skupieniu) rękopis historii Białegostoku. To chyba dziś niemożliwe. W rezultacie książka „Białystok. Zarys historyczny” Henryka Mościckiego ukazała się staraniem magistratu w 1933 roku. A nam z tą historyczną refleksją z 1932 roku pozostaje radośnie świętować w 2016. Wszelkiej pomyślności i zgodnie z optymistycznym zawołaniem - Alleluja i do przodu!.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie