Alarm pożarowy w szpitalu wojewódzkim, a portier był pijany (mapa)

(sj)
Strażacy jednak nie musieli gasić pożaru.
Strażacy jednak nie musieli gasić pożaru. fot. Archiwum
Udostępnij:
Z mężczyzną ciężko było się porozumieć. Ledwo kontaktował.

Do zdarzenia doszło dzisiaj po południu. Strażaków zaalarmowała automatyczna czujka ze szpitala wojewódzkiego na Skłodowskiej. Od razu zadzwonili na portiernię placówki. Ale nikt tam nie odbierał. Ratownicy domyślali się zatem, że portier poszedł zobaczyć, co się stało.

W międzyczasie, jak zawsze w takich wypadkach na miejsce alarmu pojechały wozy strażackie.

- Okazało się, że czujka zadziałała, bo zapchał ją pył z prowadzonego tam remontu - wyjaśnia Paweł Ostrowski, rzecznik białostockich strażaków.

Jak się jednak dowiedzieliśmy, stróż wcale nie poszedł zobaczyć, czy pali się szpital. Był kompletnie pijany. Sprawą zajęła się już policja.

Wyświetl większą mapę

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

S
Szponiasty
A nie rektyfikowany??
T
Twoje sumienie
Pił spirytus skażony!
G
Gość
Zastanawiam się, czy stróż 'stawił się' w pracy, czy już w takim stanie przyszedł do pracy?
A
Anna
A ten stróż to nie był z "Jubilata" ?
Dodaj ogłoszenie