Agnieszka Suchowierska: Nagrody otwierają nowe drzwi. Mam nadzieję, że temu podołam

Agata Sawczenko
Agata Sawczenko
Agnieszka Suchowierska
Agnieszka Suchowierska Andrzej Zgiet
Książka „Mat i świat” nie podejmuje atrakcyjnych tematów. Ale dzieci chcą ją czytać. Może dlatego, że mówię w niej swoją prawdę - uważa Agnieszka Suchowierska, wyróżniona w dwóch konkursach literackich

Kurier Poranny: Napisałaś dwie książki dla dorosłych i jedną dla dzieci. Równość, sprawiedliwość... - po przeczytaniu ich wydaje się, że to na tym zależy ci najbardziej.

Agnieszka Suchowierska: Wszyscy chcielibyśmy - mówiąc naiwnie - żeby na świecie zwyciężało dobro. Dobro i zło to przecież od dawna jeden z przewodnich tematów literatury.

No tak. Może i zwyciężasz zło dobrem. Ale twoje książki jednocześnie są bardzo równościowe, kobiece. Takie tematy jednak podejmujesz najchętniej.

Zdecydowanie tak. Pierwsza książka „Bajka to życie” mówi o różnych psychologicznych problemach. Są to baśnie terapeutyczne - myślę, że jednak głównie dla kobiet - o tym, jak poradzić sobie w różnych trudnych sytuacjach. Druga książka - „Królewicz Śnieżek” - jest złośliwą i, mam nadzieję, dowcipną obserwacją świata patriarchalnego.

Skąd pomysł na takie książki?

Człowiek ileś czasu poświęca na myślenie o jakiejś sprawie. Pewnego dnia wstaje rano i ma w głowie książkę.

Każdy z nas obserwuje świat, każdy z nas ma jakieś poglądy. Nie każdy jednak pisze książkę...

Świat nie jest ani aż tak zły, ani aż tak dobry. Wydaje się, że od tysiącleci właściwie pozostaje niezmienny. I od tysiącleci wszyscy ludzie próbują na swój sposób zrobić w nim coś dobrego, dorzucić swoje ziarenko. Każdy robi to tak, jak rozumie i jak uważa za słuszne. W tym się mieści też praca pisarza, ale to nie jest domena pisarzy.

Często piszesz o kobietach. Kobiety mają gorzej na świecie niż mężczyźni?

Chyba nie ma takiej kultury na świecie - łącznie z krajami skandynawskimi, gdzie kobiety mają zdecydowanie najlepiej - w której panuje zupełne równouprawnienie. Tego, że kobiety nie mają równych praw, na co dzień nie widać. Bo dopóki czegoś nie chcemy - to nie widzimy, że mamy do tego trudniejszy dostęp. Problem zaczyna się, gdy zaczynamy tego chcieć. I wtedy okazuje się, jaka jest rzeczywistość.

Po kilku książkach dla dorosłych postanowiłaś w końcu dwa lata temu napisać książkę dla dzieci. Uczysz przecież polskiego w jednej z białostockich podstawówek...

To nie było tak, że najpierw postanowiłam napisać książkę dla dzieci, a potem zastanawiałam się, o czym ona ma być. Najpierw przyszedł do mnie pomysł książki dla dzieci. Napisałam ją, choć miałam świadomość, że poruszam niepopularny, a może raczej niezbyt ciekawy temat. Jednak był on - i jest nadal - dla mnie ważny. W „Macie i świecie” chciałam przedstawić dzieciom problem nierówności ekonomicznych na świecie. Okazało się, że udało mi się to ująć na tyle zgrabnie, że dostałam nagrodę polskiej sekcji IBBY Książka Roku 2015. W „Macie i świecie” chciałam pokazać dzieciom, że na świecie żyją bardzo różni ludzie, jest ogromne zróżnicowanie ekonomiczne, ludzie mają bardzo zróżnicowane światopoglądy. I że my wszyscy współistniejemy na świecie i jesteśmy ze sobą bardzo połączeni. Chociażby za pomocą przedmiotów, które krążą między kontynentami, jak to się nie zdarzało chyba nigdy przedtem.

No właśnie, „Mat i świat” to przygody pluszowego misia. Nie zawsze optymistyczne. Dzięki nim możemy poobserwować, jak żyją dzieci w różnych miejscach na Ziemi. Bo Mat to miś-podróżnik. Jak udało ci się tego dokonać, że dzieci tak chętnie czytają twoją książkę. Pożyczyłaś „Mata i świat” mojemu synowi. I on, choć już miał wtedy prawie dziewięć lat, a książka właściwie jest dla młodszych dzieci, powiedział, że jej ci nie odda. Że mam ci za nią zapłacić, bo on che mieć swoją.

Naprawdę? Bardzo się cieszę. Koniecznie pozdrów syna. Może chodzi o to, że dzieci po prostu wyczuwają szczere intencje. Czują, że piszę swoją prawdę. Że to jest z serca. I że to wszystko, o czym piszę, jest ważne też dla mnie.

No właśnie, co jeszcze jest dla ciebie ważne? Na pewno los innych - dzieci, ludzi, biednych, kobiet. O czym jeszcze w przyszłości napiszesz?

Pociąga mnie temat krzywdy. I tej krzywdy w moich książkach - różnie ujętej, różnych osób, w różnych aspektach, jest bardzo dużo. Przypuszczam, że będę jeszcze w przyszłości jakoś eksploatować ten temat. Właściwie nic nie mogę zrobić - bo jestem tylko jednym ludkiem i moje możliwości działania są bardzo ograniczone. Ale mogę chociaż mówić. I może to komuś pomoże. Cały czas mam taką nadzieję.

Następna książka będzie dla dzieci czy dla dorosłych?

Mam już podpisaną umowę z wydawnictwem. Książka będzie dla dzieci. Ukaże się wiosną. Powiem tylko, że jest to historia pewnej dziewczynki o imieniu Milenka.

Z „Matem i Światem” dużo jeździłaś. Miałaś spotkania autorskie, pokazywałaś ją na targach książki.

Jestem nauczycielką z zawodu i działam trochę jak nauczycielka. Postanowiłam więc na spotkaniach zaprezentować systemy edukacyjne świata. I przy okazji „Mata...” pokazuję dzieciom, jak działa szkoła w krajach i Europy, Afryki, i Azji - jak działa i jak wygląda.

„Mat i świat” to nagradzana książka. Wspominałaś o nagrodzie IBBY. Teraz zostałaś wyróżniona w Ogólnopolskim Konkursie Literackim im. Kornela Makuszyńskiego.

Tak. To wyróżnienie to bardzo świeża wiadomość. Trzynastego października odbędzie się w Oświęcimiu uroczysta gala wręczenia nagród, na którą zostałam zaproszona. Bardzo się cieszę. Kompletnie się tego wszystkiego nie spodziewałam. Pisząc książkę „Mat i świat” miałam odczucie, że pewnie mało kto będzie ją chciał przeczytać, bo temat nie jest specjalnie atrakcyjny - to nie jest historia o tym, jak się fajnie bawić. Ale postanowiłam, że mimo wszystko spróbuję to opowiedzieć i znaleźć wydawcę.

Teraz pewnie już jest łatwiej znaleźć wydawcę?

Tak. Nagroda IBBY sporo zmieniła. Pootwierały się nowe drzwi. To mnie ośmiela i onieśmiela jednocześnie. Mam nadzieję, że temu podołam.

Opowiadałaś kiedyś o planach zekranizowania „Mata i świata”. Na czym te plany stanęły?

Na razie piszę czwartą wersję scenariusza. Od początku mi mówiono, że to się bardzo trudno pisze. I okazało się, że to prawda. Na razie się gmeram w tekście, poprawiam go, słucham uwag innych. Taka trochę niewdzięczna praca. Zobaczymy, jak to się skończy. Na razie wszystko jest ciągle powijakach.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie