Agnieszka Rybak, Anna Smółka – Kresy. Ars moriendi. Tak umierały polskie kresy

Jerzy Doroszkiewicz
Jerzy Doroszkiewicz
Agnieszka Rybak, Anna Smółka – Kresy. Ars moriendi
Agnieszka Rybak, Anna Smółka – Kresy. Ars moriendi Wydawnictwo Literackie
Agnieszka Rybak i Anna Smółka polskie kresy penetrowały pisząc reportaż „Wieża Eiffla nad Piną. Kresowe marzenia I RP”. Teraz wzięły na warsztat umieranie polskich kresów. W wielkim fresku „Kresy. Ars moriendi” nie tylko opowiadają o zmierzchu i często tragicznych końcach kilku znamienitych rodów, ale też nakreślają szeroką panoramę historii Rosji, Sowietów i Polski od czasów zaborów do II wojny światowej.

Są tu losy niezwykłych Polaków – jak choćby ekscentrycznego Wiktora Baworowskiego – zapomnianego fundatora kolekcji równie niecodziennych książek, Edwarda Woyniłłowicza – stawiającego opór rusyfikacji ziemianina aż z okolic Mińska, społecznika, którego ponowny pochówek w katedrze mińskiej nie tak dawno ściągnął tłumy i który to ma szansę zostać pierwszym świętym (!) niepodległej Białorusi. Są też opowieści o końcu kresowiaków mniej i bardziej krwawym. O tragicznych losach braci Narutowiczów – zastrzelonego Gabriela i samobójstwie jego brata Stanisława, rozczarowanego kłótliwością i nieprzejednaniem Polaków oraz polityką rządu litewskiego wobec Polaków na Litwie. Ale najbardziej bolą wspomnienia rodu Orłowskich z Berdyczowa – ofiar „operacji polskiej” NKWD. A że autorki umieją łączyć fakty, zbierać materiały ze źródeł, oprócz historii sławnych i mniej znanych rodzin dostajemy też opisy i hołodomoru na Ukrainie i mordów i ekshumacji Polaków w Winnicy. Straszliwe i bezsensowne śmierci znaczą przerwane życiorysy Kresowiaków.

A ich historie skrzą się od ciekawostek znanych naprawdę tyko nielicznym. Ot choćby opisując tragiczne losy rodu Skirmuntów, możemy się dowiedzieć, że zamordowany w niejasnych okolicznościach Henryk – ostatni pan pałacu w Mołodowie w młodości napisał operę „Pan Wołodyjowski” - libretto i muzykę. A na prapremierze był sam Henryk Sienkiewicz. Ich znajomą była z kolei Maria Rodziewiczówna, co też miało wpływ na późniejsze finanse rodziny wypędzonej z Kresów. Pałac atakowali chłopi już w roku 1905, ale dopiero 1939 przyniósł smutny koniec. Do dziś trwają spekulacje, jak zginęli. Czy zabili ich Sowieci, czy miejscowi chłopi, którzy dali się uwieść Sowietom napadającym na Polskę? Wiadomo, że nie ich jedynych spotkał podobny los.

Koniec polskich Kresów pełen jest takich dramatycznych historii, jak zresztą cała nasza historia. Warto poznać poplątane losy naszych przodków, bo cóż wart jest naród bez swojej historii, a ta kresowa – nie tylko jest barwna, ale też pokazuje, jak radzili sobie owi przodkowie także w czasach, kiedy Polski nie było.

Będzie nowe święto państwowe?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie