Adam Robiński – Kiczery. Podróż przez Bieszczady

Jerzy Doroszkiewicz
Jerzy Doroszkiewicz
Adam Robiński – Kiczery. Podróż przez Bieszczady
Adam Robiński – Kiczery. Podróż przez Bieszczady Wydawnictwo Czarne
To nie jest książka o wędrówce przez bezkresne połoniny, choć trafią się i spotkania z niedźwiedziami, i z wilkami, ale przede wszystkim „Kiczery” to podróż przez Bieszczady nieznane, leżące z daleka od turystycznych szlaków, ale pełne niezwykłych ludzkich losów.

Adam Robiński, autor przepięknej książki „Hajstry”, Bieszczady przemierzył głównie pieszo. Zajrzał na stronę ukraińską, słowacką, ale przede wszystkim chciał dowiedzieć się czegoś o ludziach, którzy tam mieszkają. Bo to oni tak naprawdę napisali historię regionu spustoszonego przez Holokaust, bratobójczą wojnę polsko-ukraińską, wreszcie niesławną akcję „Wisła”. A przy tym, posługując się przemyślnym zbiorem starych tekstów, przemyca kawał historii tych ziem, ukazuje geopolityczne zaszłości, stara się objaśnić, jak powstał mit Bieszczad, gdzie jedni chcieli wyjechać, rzucając wszystko, a drudzy nie mogli się z nich wyrwać, bo nie mieli dokąd.

Czytaj też: Adam Robiński – Hajstry. Krajobraz bocznych dróg

Przemierzając Bieszczady Adam Robiński zbiera mikroopowieści, któe w książce zamieniają się w wielobarwną mozaikę. Ot choćby przypomina imigrantów z Grecji i Macedonii, którzy tuż po II wojnie światowej osiedlili się w Polsce i przywędrowali w Bieszczady. Albo wspomina postać Józefa Polańskiego. W Bieszczadach przeżył 30 lat, zimą jadł mięso, którym leśnicy wabili zwierzynę, miał 18 koni, a kiedy któryś padł, wędził go i zjadał. I choć tę opowieść odtwarza z albumów i lektur, ma się wrażenie, że Robiński Polańskiego poznał osobiście.

Chyba tylko studenci kulturoznawstwa i filmowi akademicy pamiętają pierwszy polski western „Rancho Texas”. Tymczasem reporter nad wyraz udanie odtwarza atmosferę, jaka towarzyszyła powstawaniu tego raczej nieudanego filmu. Za to kręconego w Bieszczadach, dla niektórych odpowiedniku amerykańskich prerii. O przesiedleniach Robiński pisze niezwykle delikatnie, podobnie jak opustoszałych cmentarzach. Wystarczy jedno zdanie: „Wieść gminna niesie, że na bieszczadzkie drogi złożyły się tamtejsze cmentarze”. Bo skoro zabrakło żywych, by się nimi opiekować, bronić przed dewastacją. Dopiero po latach, młodzi naukowcy, studenci zaczęli inwentaryzować pozostałości po miejscach pochówków. Przy okazji reporter nie omieszka opisać stroju ówczesnych bieszczadzkich łazików, ba – nawet przypomina ich menu. Łza się w oku kręci.

Bo niewykluczone, że jedną z najważniejszych myśli, jakie zawarł w tej książce jest zdanie: nie ma takiej góry, której nie dałoby się obejść. Stąd zamiast fascynacji bieszczadzkimi wyniesieniami, jest fascynacja życiem ludzi, ich historiami, które uplotły ten fascynujący różnorodnością bieszczadzki kilim. I pomyśleć, że w wydanym w 1969 roku „Przewodniku po Polsce” o wysiedleniu 86 tys. mieszkańców z Rzeszowszczyzny napisano jako o „zjawisku wtórnego upierwotnienia wegetacji”. Dlatego Robiński przywołuje postać badaczki, potrafiącej na podstawie układu dziczejących drzew odtworzyć układ domostw, położenie cerkwi i kościółków. A i sam w końcu objawi swą wielką miłość do przyrody odnajdując utrwalony na rycinie jawor o obwodzie około 460 centymetrów i przytulając się do drzewa pod pretekstem pomiaru. Bolą Robińskiego wycinane bezmyślnie lasy, zabijane wilki, niszczenie dzikiej bieszczadzkiej przyrody. Nawet chyba bardziej niż opowieść Mariana Wesołkina, który poszedłszy po orzechy w leszczynie słyszał ostatnie krzyki swojej matki, babci, siostry, ciotki i jej dzieci, z których najmłodsze miało dziewięć miesięcy, mordowanych przez ukraińskich nacjonalistów.

Bo wie, że historii cofnąć się nie da, ale szaleństwa współczesnej cywilizacji wciąż tak. I to, według wielu, najważniejsze przesłanie książki „Kiczery. Podróż przez Bieszczady”. Podróżujmy i my, ale z poszanowaniem natury.

Jak głosno ujadają nowe "Psy"?

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3