Abp Jan Cieplak. Sowieci chcieli go zabić za szerzenie zabobonów.

Andrzej Lechowski dyrektor Muzeum Podlaskiego w Białymstoku
Arcybiskup Jan Cieplak
Arcybiskup Jan Cieplak
25 czerwca 1923 r. w Moskwie, przed sowieckim sądem stanął arcybiskup Jan Cieplak. Wraz z nim na ławie oskarżonych znalazło się kilkunastu polskich księży i osób związanych z Kościołem. Wśród nich był białostoczanin Franciszek Rutkowski oraz kilku grodnian. Oskarżono ich o szerzenie zabobonów.

W trakcie pokazowego procesu, zakrawającego o kpinę "ta gromadka ludzi gotowych na śmierć była zastępem najsolidniejszych, najgorliwszych pracowników, gotowych w obronie wiary i powierzonej im trzody, iść na wszystko". O 1. w nocy 26 marca zapadł wyrok. Arcybiskup i ksiądz prałat Konstanty Butkiewicz skazani zostali na karę śmierci. Reszta usłyszała wyroki wieloletniego, ciężkiego więzienia.

Europa zamarła

Egzekucja miała się odbyć w przeciągu 3 tygodni. Cała Europa na wieść o tym barbarzyństwie zamarła. Rozpoczęła się wielka akcja dyplomatyczna. Ostry protest do Moskwy wysłał premier gen. Władysław Sikorski. Nieprzejednane wobec bolszewików stanowisko zajął Watykan. W obronie arcybiskupa i jego księży wystąpił parlament angielski. Specjalną rezolucję uchwalił amerykański senat. Na pierwszej stronie "New York Herald" ukazał się artykuł zapowiadający, że "wykonanie wyroku doprowadzi do upadku najwstrętniejszego w świecie ustroju i uczyni niemożliwym uznanie Sowietów przez narody cywilizowane".

Arcybiskup Jan Cieplak uratowany

Moskwa nie dawała za wygraną. W sobotę 31 marca 1923 r., na Łubiance, strzałem w tył głowy został zamordowany ks. prałat Butkiewicz. Wszyscy oczekiwali teraz najgorszego. Jednak pod naciskiem międzynarodowej opinii bolszewicy zmienili arcybiskupowi wyrok na 10 lat ciężkiego więzienia. Przez cały następny rok trwały nieustanne zabiegi dyplomatyczne, których celem miało być uwolnienie Cieplaka. Wreszcie w lutym 1924 r. Sowieci ulegli. Bez rozgłosu wywieźli arcybiskupa na granicę z Łotwą. Hierarcha przekonany, że za chwilę zostanie zastrzelony usłyszał, że może iść wolno. Dotarł do Rygi, a potem do Wilna. Stąd pociągiem udał się do Warszawy.

15 kwietnia pociąg, którym podróżował, powoli wtoczył się na białostocką stację. Na peronie już od dwóch godzin oczekiwała na jego przybycie delegacja, której przewodniczył wicewojewoda dr Kałuski, ks. dziekan Aleksander Chodyko i prezydent miasta Bolesław Szymański.

Gdy pociąg stanął, zanim ktokolwiek z oczekujących zareagował, to drzwi od specjalnego wagonu otworzyły się i na peron do witających go tłumnie białostoczan wyszedł arcybiskup. "Mimo swego wieku (65 lat) mimo katuszy i męczeństwa, jakie poniósł w więzieniu bolszewickim wyglądał rześko. Twarz pełna pogody nieziemskiej wprost. Spod siwych brwi krzaczastych patrzą się wesoło na świat pogodne, pełne wyrazu serdeczności oczy".

Niech żyje Ekscelencja

Cieplak po oficjalnym przywitaniu zaprosił oficjeli do salonki. Wypytywał o wygląd Białegostoku, bywał bowiem tu kilkakrotnie przed wojną. Nie krył wzruszenia i radości Bogu dziękując, że pozwolił mu po tych wszystkich cierpieniach wrócić żywemu do wolnej Polski.

Białostoccy delegaci ujęci serdecznością i prostotą dostojnego gościa "wpatrzeni w jego postać odruchowo obnażyli głowy" i wznieśli okrzyk "niech żyje Ekscelencja". Postój dobiegał końca. Jeszcze arcybiskup skomplementował nienaganny wygląd białostockiej policji.

Wicewojewoda, żegnając gościa poprosił go o wyrozumiałość i zaprotegował redaktora Antoniego Lubkiewicza. Cieplak zgodził się, aby białostocki dziennikarz pojechał z nim do Warszawy. W trakcie tej podróży arcybiskup udzielił wywiadu, który ukazał się w wielu polskich gazetach. Rozmowę z Lubkiewiczem rozpoczął zgrabnym bon motem. Powiedział z uśmiechem, że "powraca z kraju, gdzie jedynymi pismami są "Izwiestia" (Wiadomości), w których nie ma prawdy i "Prawda", w której nie ma izwiesti". Dalej opowiadał o swoim dramatycznym losie. Na pytanie, jakie miał pierwsze wrażenie, gdy znalazł się w Polsce, odpowiedział. "Radość wielka wypełniła mą duszę. Nie umiem panu powiedzieć, jakie wrażenie zrobiła na mnie na pozór drobna rzecz: napis pierwszy w języku polskim, jaki w wagonie przeczytałem - nie wychylać się podczas biegu pociągu".

W grudniu 1925 r. Jan Cieplak otrzymał nominację na arcybiskupstwo wileńskie. Tym samym stawał się i białostockim arcypasterzem. Niestety do Wilna już nie dotarł. Zmarł w New Jersey 17 lutego 1926 r. Zachorował tam na zapalenie płuc. Trumnę z ciałem arcybiskupa sprowadzono do Polski. 15 marca, w poniedziałek, w samo południe "przy dźwiękach marsza żałobnego zajechał na białostocki dworzec pociąg. Zwłoki śp. arcybiskupa Cieplaka znajdowały się w ostatnim wagonie towarowym bogato ubranym zielenią". Po żałobnych mowach pociąg odjechał do Wilna. Arcybiskup spoczął w krypcie tamtejszej katedry.

Czytaj e-wydanie »

Najnowsze oferty na Black Friday

Materiały promocyjne partnera

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.