40 lat na światowym rynku medycznym. ChM świętuje jubileusz i sukces firmy

Materiał informacyjny ChM Sp. z o.o.
Udostępnij:
40 lat temu w sercu Podlasia powstała niewielka firma, która z biegiem czasu stała się jednym z najbardziej cenionych na rynku polskim i światowym przedsiębiorstw z branży medycznej. ChM - założone przez Mikołaja Charkiewicza - działa nieprzerwanie od 1981 r. Dziś firma projektuje i produkuje implanty oraz narzędzia do traumatologii i ortopedii, które znajdują nabywców na całym świecie oraz zatrudnia kilkuset pracowników, którzy biorą aktywny udział w produkcji i dystrybucji wyrobów.

A zaczęło się od biżuterii i garnków…

- Bazujemy na medycynie, od tego zaczęliśmy i na tym się skupiamy –mówi Andrzej Sobolewski, prezes zarządu ChM. - Zaczynaliśmy od prostych narzędzi i dużo mniejszej załogi, z czasem sukcesywnie rozwijaliśmy się, powiększaliśmy park maszynowy i ofertę naszych produktów. Gdy zaczynaliśmy działalność, była inna sytuacja, zupełnie inna rzeczywistość i system. Przeszliśmy transformację razem z tym systemem i wyszliśmy z tego zwycięsko.

Tak w dużym skrócie wygląda historia firmy, która swój początek datuje na 1981 r. Wtedy to – jeszcze w innej rzeczywistości polityczno-społecznej - Mikołaj Charkiewicz, inżynier mechanik i konstruktor, postanowił założyć biznes, który z założenia miał mu pozwolić przeżyć.

Zaczęło się od produkcji sztucznej biżuterii, potem przyszedł czas na konstrukcję i sprzedaż aluminiowych garnków. Jednak – choć biznes szedł znakomicie i firma rozwijała się – Charkiewicz zaczął myśleć o czymś bardziej ambitnym.

- Wtedy trafiłem na taki anons: „Poszukujemy producent sprzętu medycznego”. Stało się tak przy okazji wystawy zorganizowanej przez izbę rzemieślniczą – wspomina Mikołaj Charkiewicz. - Wówczas nastąpiło moje pierwsze zderzenie z narzędziami medycznymi.

Trudne początki

Początki nie były łatwe. Brakowało informacji, danych, literatury, a wymogi różnych lekarzy chirurgów okazywały się rozbieżne. Przedsiębiorca nie poddał się i zaczął tworzyć pierwsze dłuta, młotki i osteotomy. Momentem przełomowym było spotkanie ze znanym ortopedą prof. Andrzejem Szulcem, który udzielił Charkiewiczowi niezbędnych nauk na temat narzędzi medycznych i umożliwił pozyskanie sieci kontaktów.

Sukcesywne zwiększanie zatrudnienia spowodowało, że ChM stał się jedną z większych firm rzemieślniczych w Białymstoku. Interes kwitł. Wtedy Mikołaj Charkiewicz kupił ziemię w Lewickich i w 1985 rozpoczął budowę obecnej siedziby firmy. Trwała ona dwa lata.

Na przełomie lat 80. i 90. nastały duże zmiany – uwolnienie gospodarki, inflacja, zmiany prawa, które nie ułatwiały rozwijania biznesu, ale ChM przetrwała zmianę systemu.

- To był czas, gdy zaczęliśmy, dzięki także profesorowi Szulcowi, produkować proste implanty – mówi Mikołaj Charkiewicz.

I to był strzał w dziesiątkę. ChM była wtedy monopolistą na polskim rynku i szpitale kupowały wtedy wszystko, co firma wyprodukowała. Przedsiębiorstwo zaczęło też sprzedawać swoje produkty za granicę – najpierw do Rosji i na Ukrainę, a potem do Europy Zachodniej.

Ekspansja na rynki światowe

Z roku na rok firma rozwijała się, poszerzała zatrudnienie i rozbudowywała park maszynowy. Dziś ChM projektuje, wytwarza oraz dystrybuuje systemowe rozwiązania dla traumatologii i ortopedii we współpracy ze specjalistami medycznymi na całym świecie.

- Sprzedajemy nasze produkty w trzech segmentach – tłumaczy Andrzej Sobolewski. - Pierwszy to traumatologia – czyli produkty potrzebne w chirurgii urazowej; drugi segment to kręgosłup – czyli wszystkie implanty, które służą do zespolenia kręgosłupa i trzeci segment – to implanty przeznaczone do chirurgii szczękowo-twarzowej, wliczając w to implanty indywidualne.

Bezpośrednimi klientami produktów ChM są szpitale, kliniki i placówki medyczne różnego rodzaju – publiczne i prywatne.

- Dostarczamy nasze implanty do około 600 podmiotów w całej Polsce. Z naszych produktów korzystają też podlaskie szpitale, np. Śniadecja, MSWiA, USK, UDSK, szpital w Hajnówce itd. – wylicza prezes ChM.

Firma wychodzi ze swoją ofertą także poza granice kraju. I to z rozmachem.

- Nasze wyroby docierają do ok. 50 krajów na wszystkich pięciu kontynentach – mówi dumnie Andrzej Sobolewski. - Obecnie na eksport idzie ok. 70 proc. wyrobów ChM.

Innowacyjny kombinat maszyn

Obecna fabryka ChM to prawdziwy supernowoczesny kombinat maszyn – wszystko skomputeryzowane i precyzyjne. Hale z parkiem maszynowym robią wrażenie, ale to tylko część firmy.

- Mamy własne zaplecze produkcyjne, ale też dział badawczo-rozwojowy, gdzie projektujemy implanty – zaznacza Andrzej Sobolewski. - Dział technologiczny wdraża te produkty we wszystkich sferach. Działy kontroli jakości dbają o odpowiednią jakość implantów, a dział sprzedażowy – zarówno w segmencie krajowym, jak i zagranicznym – dystrybuuje produkty na całym świecie. Oprócz tego, dział rozwoju i marketingu obserwuje i bada rynek, abyśmy wiedzieli, jakie produkty należy wdrażać i kiedy to robić

Jednym z nabytków firmy są drukarki 3D. W laboratorium drukarek 3D wykonywane są modele układu szkieletowego pacjenta ułatwiające planowanie operacji oraz indywidualne implanty i narzędzia.

Plany na przyszłość

Czterdzieści lat działalności w branży medycznej nauczyło ChM, że myślenie perspektywiczne to jeden z kluczy do sukcesu i rozwoju. Firma ma więc śmiałe plany na przyszłość.

- Posiadamy produkt, który chcielibyśmy wdrożyć w sferze ortopedycznej. Otóż powstała u nas pierwsza endoproteza stawu biodrowego – zdradza prezes ChM. - Uzyskaliśmy już wszystkie niezbędne certyfikaty. Jest to produkt wymagający nowych umiejętności, ale i infrastruktury, aby sprostać oczekiwaniom rynku.

ChM zdaje sobie sprawę z tego, że endoprotezoplastyka to przyszłościowy kierunek, zważywszy na starzenie się społeczeństwa. Zabiegi geriatryczne podnoszące komfort życia to standard w krajach wysoko rozwiniętych.

- Rozwijamy się też w kierunku wykorzystania polimerów, nie tylko metalu. No i oczywiście, chcemy tworzyć coraz lepsze, ergonomiczne, dostępne i prostsze produkty – podkreśla Andrzej Sobolewski.

Firma rodzinna i tylko rodzinna!

Mikołaj Charkiewicz miał marzenie, aby jego przedsiębiorstwo stało się firmą rodzinną – by zatrudnienie i poczucie finansowego bezpieczeństwa mogły znaleźć tu całe rodziny. I to się udało.

Dlatego też, m.in. z pobudek rodzinnych, założyciel ChM nie ma zamiaru sprzedawać firmy, choć takie oferty pojawiają się często.

- Mam takie oferty przynajmniej raz na miesiąc – mówi Mikołaj Charkiewicz. - Przychodzą ludzie i mówią, że są zainteresowani albo całą firmą, albo jakąś częścią. Przeważnie są to jacyś wysłannicy ludzi z kasą, bo przy pierwszych spotkaniach nie padają żadne nazwiska czy nazwy firm. Nie padają też żadne kwoty, bo nie ma mowy o sprzedaży ChM. Choćby dlatego, że mam takie marzenie, aby kiedyś mój wnuk został właścicielem firmy, którą stworzył dziadek. I do tego dążę.

https://chm.eu/

Wideo