30. urodziny Tarasa Romanczuka. Od piłkarskiego anonima do ikony Jagiellonii, czyli historia kapitana Żółto-Czerownych

Wojciech Konończuk
Wojciech Konończuk
14 listopada Taras Romanczuk obchodzi 30. urodziny. Kapitan Jagi to już legenda białostockiego klubu
14 listopada Taras Romanczuk obchodzi 30. urodziny. Kapitan Jagi to już legenda białostockiego klubu Kamil Świrydowicz, jagiellonia.pl
Udostępnij:
Piłkarzem był jego ojciec, brat, został więc i on, chociaż zaczynał na Ukrainie nie od piłki nożnej, a od futsalu. Dziś Taras Romanczuk jest nie tylko gwiazdą Jagiellonii, ale i czołowym pomocnikiem ekstraklasy.

Kiedy latem 2014 roku w Białymstoku pojawił się prawie anonimowy Ukrainiec mało kto przypuszczał, że rozpoczyna się kariera ikony klubowej Jagiellonii, która właśnie rozegrała mecz numer 200 w polskiej ekstraklasie. Nie ma ludzi niezastąpionych, ale dziś trudno wyobrazić sobie ekipę Żółto-Czerwonych bez Romanczuka.

Niewiele brakowało, by piłkarza nie było w Jadze wcale. W drugoligowej wówczas Legionovii podlascy działacze obserwowali kogoś zupełnie innego, a po nieporozumieniach w czasie rozmów kontraktowych piłkarz był już nawet na dworcu i chciał wyjechać z Białegostoku. Został cofnięty po interwencji prezesa Cezarego Kuleszy. Wkrótce okazało się, że sternik Jagi miał nosa.

Na razie jednak 22-letni młodzieniec cieszył się z podpisania na początku rocznej umowy z Jagiellonią.

- Zawsze marzyłem, żeby zagrać w ekstraklasie. Po to się gra w piłkę, żeby grać na jak najwyższym poziomie. Gdy przyjechałem to grałem w trzeciej lidze, później w drugiej, chciałem grać w w pierwszej, a teraz jestem w Jagiellonii, od razu w ekstraklasie. Dostałem szansę i chcę ją wykorzystać. Chce ćwiczyć i robić postępy - mówił klubowemu portalowi po podpisaniu kontraktu w Białymstoku urodzony w ukraińskiej miejscowości Kowel zawodnik.

A postępy młody piłkarz robił błyskawiczne. Zaczynał w ekipie rezerw Jagi, ale już 15 sierpnia 2014 roku zaliczył ekstraklasowy debiut, zastępując w przerwie przegranego 0:3 meczu 5. kolejki z Legią Warszawa Jonatana Strausa. W następnej serii gier ówczesny trener białostoczan Michał Probierz desygnował go już do gry w wyjściowej jedenastce. Nie był to wielki mecz Jagi (1:3 ze Śląskiem Wrocław), a Romanczuk zszedł w 63. minucie.

Pierwszego gola w ekstraklasie defensywny pomocnik Jagi strzelił 9 listopada 2014 roku, otwierając wynik starcia w Chorzowie z Ruchem. Radość z trafienia została jednak zmącona porażką 2:5. Już wtedy Romanczuk był podstawowym piłkarzem białostoczan. I tak już zostało. Mecz numer sto miał miejsce 9 września 2017 roku (1:1 na wyjeździe z Cracovią) a 150 - 3 kwietnia 2019 roku (0:3 w stolicy z Legią).

W międzyczasie zawodnik dostał nasze obywatelstwo (Polką była jego babcia) i zaliczył debiut w prowadzonej przez Adama Nawałkę reprezentacji narodowej. Nic dziwnego, bo jego wielkie zalety, m. in. nieustępliwość, znakomita gra w powietrzu, żelazne płuca (regularnie przebiega podczas meczu największy dystans spośród wszystkich zawodników) wyróżniały go zdecydowanie w ekstraklasie. Z Romanczukiem w wyjściowym składzie Polska wygrała na Stadionie Śląskim w Chorzowie z Koreą Południową 3:2.

- Kiedy usłyszałem na stadionie hymn narodowy, to dodało mi skrzydeł i bardzo mi pomogło - wspominał udany występ świeżo upieczony kadrowicz.

Niestety, na mundial do Rosji Romanczuk nie pojechał. Jesienią 2018 roku, na kolejnym obozie reprezentacji doznał kontuzji kręgosłupa i od tej pory już nie był powoływany ani przez Nawałkę, ani przez kolejnego selekcjonera Jerzego Brzęczka.

O piłkarza upomniała się nie tylko kadra, ale i kluby zagraniczne. Prawie co rundę mówi się o jego odejściu, ale jak dotąd nic tego nie wyszło. Sam zainteresowany rozsądnie podchodzi do tego tematu.

- Jestem gotowy do wyjazdu i jeśli tak się stanie, to będę zadowolony. A jeśli zostanę w Jagiellonii, to też będzie dobrze - wyznaje w wywiadach. - Białystok to bardzo dobre miejsce do życia i wraz z żoną postanowiliśmy, że po zakończeniu mojej kariery zamieszkamy tu na stałe - dodaje.

Wypada wierzyć, że do końca tej kariery upłynie jeszcze wiele wody, a kapitan Jagi jeszcze wiele razy ucieszy fanów udanymi występami.

Australian Open nie dla Djokovicia, jakie szanse mają Polacy?

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
Futsal to nie piłka nożna?
Dodaj ogłoszenie