27 lipca 1944. Armia Czerwona weszła do Białegostoku - rocznica (zdjęcia)

(dor)
Na grobach zapalono znicze
Na grobach zapalono znicze Anatol Chomicz
27 lipca 1944 Armia Czerwona weszła do okupowanego przez hitlerowców Białegostoku. W czasach PRL ten dzień był obchodzony jako święto wyzwolenia spod okupacji niemieckiej. Dziś pamięć o poległych uczciło Rosyjskie Stowarzyszenie Kulturalno-Oświatowe.

[galeria_glowna]
Dziś o tej dacie przypomina ulica 27 Lipca. O wydarzeniach z lipca 1944 roku pamięta również Rosyjskie Stowarzyszenie Kulturalno-Oświatowe.

O 12:30 członkowie stowarzyszenia złożyli kwiaty przy grobach na Cmentarzu Wojskowym przy ul. 11-go listopada, później udali się na cmentarz żołnierzy Armii Czerwonej przy ulicy Ciołkowskiego.

Główne uroczystości rozpoczną się o 14:45 na Cmentarzu Miejskim przy kwaterach żołnierzy sowieckich poległych podczas walk w lipcu 1944 roku.

Czytaj e-wydanie »

Zaplanuj wolny czas - koncerty, kluby, kino, wystawy, sport

Wideo

Komentarze 34

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

N
Nika
Polecam "Historię Białegostoku" pod red. A.Dobrońskiego,Białystok 2012.
s
sk
to ja z innej beczki jaka ksiazke polecicie o histori Białegostoku ??? tak wlatak 1800-1945??
A
Arnold Boczek
17 maja 1945 r. oddział Narodowych Sił Zbrojnych, liczący ok. 50 żołnierzy pod dowództwem Zbigniewa Zalewskiego ps. „Drzymała”, „Orłowski” i jego zastępcy Augustyna Dobrowolskiego ps. „Kruk” (rodem z Wileńszczyzny), zatrzymał się w zacisznej, blisko rzeki i lasu położonej wsi Bodaki na odpoczynek. Tu zostali życzliwie przyjęci przez jej mieszkańców. Nikt nie przypuszczał wtedy, że za kilka godzin rozegra się dramat.
Dowódca Zalewski i większość żołnierzy oddziału zginęła bohatersko w walce z przeważającymi znacznie siłami NKWD i UB. Zastępca dowódcy oddziału Dobrowolski ps. „Kruk”, po rozpoznaniu sytuacji bojowej, wykorzystał lukę w obławie i na czele kilkunastu partyzantów we wściekłym boju wydostał się z okrążenia. Dowództwo nad rozbitym oddziałem „Kruk” przekazał wkrótce Janowi Boguszewskiemu ps. „Bitny”. „Krukowi” udało się przeżyć okres terroru stalinowsko-ubeckiego – zmarł w Warszawie 8 października 1996 r. w wieku 79 lat i pochowany został na Powązkach.Miejscowi z Bodak wspominają,że odział wtargnął bezprawnie na wesele,które było akurat we wsi i wiadomo,nażrec sie,nachlac,młode kobity,broń,straszenie i oto efekt:pomnik w Klichach-a tego żadne miarodajne zródła nie podają.Ps gdy tam jestem na cmentarzu to jednym i drugim świeczki stawiam ofiarom i bohaterom BO to też LUDZIE byli!!!Także zanim zaczniecie pluc pomyślcie trochę!!!!

Jeżeli chodzi o Bodaki z okolić Brańska to mam pewną informację.. Mianowicie opowieści mojego ś.p. dziadka. Na tzw "szlachcie" istniało wiele zbujeckich band , chodzili okradali z kożuchów, jadła, pieniędzy itp. Nie wszyscy żołnierze wyklęci byli cacy. Natomiast moja babcia opowiadała jak mając 10 lat przeżyła strzelaninę na swoim podwórku. Banda pustoszyła spichlerz, w porę przyjechali z NKWD i na jej oczach zastrzelono kilku bandytów. Mam wielki szacunek do partyzantów, żołnierzy września i żołnierzy walczących na wszystkich frontach II Wś, ale z opowieści dziadków mogę stwierdzić że nie wszyscy AK-owcy byli cacy. Pozdrawiam
T
Tak było!!!
17 maja 1945 r. oddział Narodowych Sił Zbrojnych, liczący ok. 50 żołnierzy pod dowództwem Zbigniewa Zalewskiego ps. „Drzymała”, „Orłowski” i jego zastępcy Augustyna Dobrowolskiego ps. „Kruk” (rodem z Wileńszczyzny), zatrzymał się w zacisznej, blisko rzeki i lasu położonej wsi Bodaki na odpoczynek. Tu zostali życzliwie przyjęci przez jej mieszkańców. Nikt nie przypuszczał wtedy, że za kilka godzin rozegra się dramat.
Dowódca Zalewski i większość żołnierzy oddziału zginęła bohatersko w walce z przeważającymi znacznie siłami NKWD i UB. Zastępca dowódcy oddziału Dobrowolski ps. „Kruk”, po rozpoznaniu sytuacji bojowej, wykorzystał lukę w obławie i na czele kilkunastu partyzantów we wściekłym boju wydostał się z okrążenia. Dowództwo nad rozbitym oddziałem „Kruk” przekazał wkrótce Janowi Boguszewskiemu ps. „Bitny”. „Krukowi” udało się przeżyć okres terroru stalinowsko-ubeckiego – zmarł w Warszawie 8 października 1996 r. w wieku 79 lat i pochowany został na Powązkach.Miejscowi z Bodak wspominają,że odział wtargnął bezprawnie na wesele,które było akurat we wsi i wiadomo,nażrec sie,nachlac,młode kobity,broń,straszenie i oto efekt:pomnik w Klichach-a tego żadne miarodajne zródła nie podają.Ps gdy tam jestem na cmentarzu to jednym i drugim świeczki stawiam ofiarom i bohaterom BO to też LUDZIE byli!!!Także zanim zaczniecie pluc pomyślcie trochę!!!!
P
Pamiętamy
5 Brygada Wileńska AK, z "Nowiną" jako zastępcą dowódcy, wznowiła działalność 5 kwietnia 1945 r. Wtedy to doszło do koncentracji podkomendnych "Łupaszki" w koloniach wsi Oleksin (nieopodal Brańska). Dla ukrywających się w Kiersnowie partyzantów była to ostatnia dobra chwila na opuszczenie zimowych kwater. Dosłownie w godzinę po odejściu "Łupaszki", "Nowiny" i innych na miejsce koncentracji, do wsi wpadła grupa operacyjna NKWD poszukująca partyzantów. Na szczęście, tym razem sowieci przyjechali zbyt późno. Na koncentracji pod Oleksinem stawiło się ok. 40 partyzantów.Już w nocy z 8/9 kwietnia 1945 r. "Łupaszka" wysłał w teren trzy patrole likwidacyjne, które wykonały wyroki na 7 osobach z listy skazanych przez WSS Obwodu AKO Bielsk Podlaski.Ps.ja tez bym chciał byc za darmo na zimowej kwaterze tak z pół roku!!!
C
Carmen
Z innej beczki:,,Jeden cmentarz, dwa światy
Cmentarz w Klichach, gdzie złożono kości wozaków. Przewodnikiem niech będzie Tutejszy. Pokaże coś, na co obcy nie zwróci uwagi.
Staniemy więc pod wysokim krzyżem ustawionym dla upamiętnienia żołnierzy Narodowego Zjednoczenia Wojskowego.
Niedaleko stąd kilkadziesiąt mogił przykrytych płytami z tandetnego lastryko. Dziura w ziemi zalana jasnym betonem - to miejsce, gdzie leżały białoruskie kości. Zaś obok, dosłownie o krok, może dwa, kilka strojnych, granitowych grobowców: na niektórych nazwisko, podniosłe epitafium, data urodzin, lecz brak daty śmierci.
Tutejszy powie, że to grobowce pobudowane z odszkodowań. Za represje, za lata spędzone w stalinowskich więzieniach. Po dostatku grobowców widać, kto służył u Burego i komu Rzeczpospolita żywą gotówką wynagrodziła krzywdy.
Tutejszy doda, że ludzi z tych wsi, gdzie stoją krzyże z dwiema poprzeczkami, akurat te groby bardzo kłują w oczy. Historia historią, tu idzie o dziś i o wieczność. Mają już swoje lata. Chcą, by ich nagrobki też były z polerowanego granitu; jak starzy ludzie w Warszawie, w Krakowie, na Śląsku. Ale granit kosztuje. Trudno uskładać na okazały, kamienny pomnik z kilku hektarów pola.
I jeszcze raz przypomni, by nie wymieniać jego nazwiska. Po co ma przyciągać złe spojrzenia sąsiadów.
Kiedyś - wspomni - spaliła się w jego rodzinie nawet jakaś stodoła. Drewniane stodoły palą się często bez powodu. Lecz w przypadkowość tego pożaru akurat jemu trudno uwierzyć.
Żeby gorzej nie było.

...będzie!
C
Carmen
,,...nie będę wnikał w działalność Burego czy innych. Dla mnie sprawa jest prosta. To że ktoś był bohaterem a potem zamordował kogoś, winien być sądzony jako zwykły morderca.Nie może być traktowany łagodniej z powodu swoich poprzednich czynów. Znamienne były słowa jednego z partyzantów: "Dopóki Bury miał nad sobą surowego dowódcę, dopóty panował nad sobą. Kiedy sam został bez kontroli wyszły jego prawdziwe instynkty".
Nie można określić jednoznacznie tamtych czasów. To była wojna domowa gdzie nie ma czarnych i białych. Wszyscy są równo upaprani w gównie. Wielu leśnych ludzi podczas wojny bylo prawie bogami, decydowali o życiu i śmierci innych, jedzenie i ubranie zdobywali na wrogu, bądź rekwirowali na wsiach. I nagle wszystko się skończyło, musieli znowu zostać nikim, wstawać o szóstej do fabryki bądź do pracy na roli. Nie wszyscy chcieli się z tym pogodzić.,,

...jak również z tym ,że swołocz żydobolszewii wzięła we władanie Polską ziemię!
A
Anders na białym koniu
I jeszcze jedna relacja:,,Mój kumpel opowiadał, że jego ojciec był w Oddziale Likwidacyjnym u Warszyca. I jak kiedyś był w rejonie, gdzie on działał i o tym powiedział, to miejscowi ludzie z przesadnym szacunkiem, czy też wręcz strachem się do niego odnosili. A jak pytał o ten oddział, bo chciał się dowiedzieć czegoś więcej, bo jego ojciec nie żyje, to nikt nie powiedział ani słowa, wszyscy milczeli. Jakby się bali....,,
O
O take Polske
Oto inna relacja bohaterów:"- Bury nie walczył z rodakami a ze zdrajcami czyli gorszym bydłem niż armia czerwona. Nie ma gorszego scierwa niż zdrajca. Walczył równierz z samą armią czermoną i pseudo polskimi formacjami jak KBW. Zatem nie może być mowy o walce z "rodakami" "spragnionymi pokoju" ani o powodowaniu "wojny domowej" " - czy kilkuletnie dzieci były zdrajcami, w samych Zaleszanach na 14 zamordowanych 7 było dziećmi. Czy zamordowani furmani byli zdrajcami, wykonywali polecenie stawienia się na zwózkę drzewa opałowego. Bury zwolnił wszystkich katolików i tych którzy mieli słabe furmanki, lub konie. Nie interesowały ich nawet nazwiska furmanów, a więc jak można było stwierdzić czy ktoś współpracował z UB czy nie. Był to zwykły mord rabunkowy i nic więcej.W swojej rodzine miałem 2 żonierzy PAS-ZWN i mieszkam na białostoczczyźnie. Działania NSZ znam z opowieści światków i uczestników tych zdarzeń. Np. dziadek brał udział w napadzie na posterunek MO w Tykocinie w 1946 (fakt że jak sam wspominał jego mauser 1892a, niewyrzucił po pierwszym strzale łuski a zanim znalazł wycior by ją wybić "impreza" juz się skończyła). Jako fakt mogę przytoczyć iz inni obecni "bohaterowie" podziemia Henryk Sikorski "Gryf" umarł w ubiegłym roku ma na sumieniu około 20 osób cywilnych, w żaden sposób nie współpracujących z ówczesnymi władzami, czy Stanisław Grabowski "Szalony Stasiek","Wiarus" zginął pod wsią Babino w 1953 r. który też ma kilkanaście niewinnych osób na koncie.

Ps. Podczas jednej z patriotycznych uroczystości z udziałem "bohatera" "Gryfa", na jego wypowiedź o tym jak to on "bohatersko" ze swoim odziałem likwidował UB-owców, zdrajców itd mój Ojczulek niewytrzymał i spytał się czy aby tylko napewano zdrajców. Na to "Gryf", wpadł w szał krzycząc że to obraza itd,itp. W tym momencie Ojczulek spytał się czy rodzina Popławskich za wsi Babino, którą odział Gryfa wywiózł do lasu w okolice Kiermus, i tam całą zamordował (rodzice + o ile pamiętam 2 dzieci) też była zdrajcami. Na to "Gryf" zamilkł i czym prędzej uciekł z uroczystości. Tak samo żyją jeszcze rodziny pomordowanych przez "Burego" i co zabijali zdrajców (kobiety w ciąży i dzieci,,
R
Ryngraf z trupi.ą czaszką
,,...nie będę wnikał w działalność Burego czy innych. Dla mnie sprawa jest prosta. To że ktoś był bohaterem a potem zamordował kogoś, winien być sądzony jako zwykły morderca.Nie może być traktowany łagodniej z powodu swoich poprzednich czynów. Znamienne były słowa jednego z partyzantów: "Dopóki Bury miał nad sobą surowego dowódcę, dopóty panował nad sobą. Kiedy sam został bez kontroli wyszły jego prawdziwe instynkty".
Nie można określić jednoznacznie tamtych czasów. To była wojna domowa gdzie nie ma czarnych i białych. Wszyscy są równo upaprani w gównie. Wielu leśnych ludzi podczas wojny bylo prawie bogami, decydowali o życiu i śmierci innych, jedzenie i ubranie zdobywali na wrogu, bądź rekwirowali na wsiach. I nagle wszystko się skończyło, musieli znowu zostać nikim, wstawać o szóstej do fabryki bądź do pracy na roli. Nie wszyscy chcieli się z tym pogodzić.,,
B
Bóg-Honor-Ojczyzna
Z innej beczki:,,Jeden cmentarz, dwa światy
Cmentarz w Klichach, gdzie złożono kości wozaków. Przewodnikiem niech będzie Tutejszy. Pokaże coś, na co obcy nie zwróci uwagi.
Staniemy więc pod wysokim krzyżem ustawionym dla upamiętnienia żołnierzy Narodowego Zjednoczenia Wojskowego.
Niedaleko stąd kilkadziesiąt mogił przykrytych płytami z tandetnego lastryko. Dziura w ziemi zalana jasnym betonem - to miejsce, gdzie leżały białoruskie kości. Zaś obok, dosłownie o krok, może dwa, kilka strojnych, granitowych grobowców: na niektórych nazwisko, podniosłe epitafium, data urodzin, lecz brak daty śmierci.
Tutejszy powie, że to grobowce pobudowane z odszkodowań. Za represje, za lata spędzone w stalinowskich więzieniach. Po dostatku grobowców widać, kto służył u Burego i komu Rzeczpospolita żywą gotówką wynagrodziła krzywdy.
Tutejszy doda, że ludzi z tych wsi, gdzie stoją krzyże z dwiema poprzeczkami, akurat te groby bardzo kłują w oczy. Historia historią, tu idzie o dziś i o wieczność. Mają już swoje lata. Chcą, by ich nagrobki też były z polerowanego granitu; jak starzy ludzie w Warszawie, w Krakowie, na Śląsku. Ale granit kosztuje. Trudno uskładać na okazały, kamienny pomnik z kilku hektarów pola.
I jeszcze raz przypomni, by nie wymieniać jego nazwiska. Po co ma przyciągać złe spojrzenia sąsiadów.
Kiedyś - wspomni - spaliła się w jego rodzinie nawet jakaś stodoła. Drewniane stodoły palą się często bez powodu. Lecz w przypadkowość tego pożaru akurat jemu trudno uwierzyć.
Żeby gorzej nie było.
W
WiN
Za Katyń za Kijów , za Wilno , za Lwów nadejdzie Polska piechota. Nie będzie po Polsce pałętał się wróg , z pod Moskwy czerwona hołota.
G
Gość
Cyt.4:,, nikt z nas nie jest w stanie dzisiaj wczuć się w sytuację tamtych dni dla ludzi z podziemia niepodległościowego.
To o co walczyli przez tyle lat nagle odpłynęło gdzieś nie wiadomo gdzie. I dlatego zdesperowani podejmowali różne koszmarne działania.
Z jednej strony racja, że tam ludzie mówią po "naszemu" i uważają się za "tutejszych". Podobnie przed wojną unikano określenia "Białorusin". Ale pierwsza okupacja sowiecka bardzo pogorszyła stosunki pomiędzy Polakami a Białorusinami. Z neutralnych stały się stanowczo wrogie - Białorusini w większości przypadków sympatyzowali z ZSRR, w wioskach białoruskich spontanicznie tworzono posterunki milicji, sporo ludzi pojechało do pracy w milicji i UB w Białymstoku.
To wszystko oczywiście nie uzasadnia w żaden sposób bandytyzmu jakim było rozstrzelanie furmanów czy pacyfikacja wsi. Ale tez ważne jest aby pamiętać, że to jeden z niewielu jednak takich przypadków na terenie Rzeczpospolitej. I w związku z tym nie wolno wyciągać wniosków o działaniu całości NSZ czy jak to wielu robi AK.
Jednym słowem - to była bardzo ciężka sytuacja dla ludzi z lasu. Oni wiedzieli, że grozi im śmierć i bronili się przed tym do konca. To nie tylko Bury. Na Białostocczyznie "leśni" chodzili jeszcze późno w latach 50. I nie zawsze to co robili było najczystsze. Ale też trzeba pamiętać, że wielu z nich położyło znaczne zasługi w czasie walki z Niemcami i Sowietami.,,
m
miskoziolek
kto był gorszy czy stalin czy hitler?proponuję przeczytać książkę"wspomnienia żołnierza"Heinz Guderian...bardzo ciekawa polecam:D
W
Wostok
Z drugiej strony:,,Może wyjasnie najpierw powody akcji pacyfikacyjnej na te 4 wsie na białostocczyźnie PAS NWZ Białystok pod dowóctwem "Burego". Po pierwsze ten kto twierdzi że mieszkańcy tych wiosek byli Polakami myli sie w 90 % byli to BIAŁORUSINI(teraz są to białorusini posiadający obywatelstwo polskie) jest to wazne poniewaz miedzy ludnościa Polską a Białoruska w tym regionie występowały bardzo duze konflikty a czemu?? Mieszkancy tych 4 wiosek i wielu innych gdzie była przewaga ludności białoruskiej w sposób wydatny wspomagali komunistów to w tych własnie wioskach powstawały pierwsze komórki PPRu to z tych wiosek rekrutowała sie duza część pracowników UB Białystok Komendy MO w Białymstoku jeszcze przed II wojna światową wsie te były bardzo mocno skomunizowane i jeszcze raz powtórze Ci ludzi byli wrogo nastawieni do Polaków.
Bezpośrednie przyczyną(oprócz wyżej wymienionych) akcji na te wsie były nastepujące: Oddział aprowizacyjny z PAS NWZ Białystok w jednej z później spacyfikowanych wsi został prze Białorusinów wybity do nogi (5 żołnierzy zadźgano widłami). "Bury" zdecydował podjąć akcje odwetową stosując zasadę odpowiedzialności zbiorowej no i niestety bardzo przegiął. Efekt 4 wsie spalone 55 ofiar. Komenda NWZ po tej akcji podjeła przeciwko niemu śledztwo wysłano go po pewnym czasie na urlop uznając że przekroczył swoje kompetencje. Ale...
Oceniając tych ludzi niezapominajcie że walczyli z komunistami(a mieszkańcy tych wsi wydatnie wspomagali komunistów), nie zapominajcie o Katyniu Charkowie, Miednoje, Kozielsku, Ostaszkowie, Kałudze to był odwet Oni sie mścili na wrogach ojczyzny ludziach którzy wspomagali system i panstwo które na narodzie Polskim dopuściło sie bestialskich zbrodni. Nie zapominajcie o tym co temu Narodowi zrobili komuniści. Bo zauwazyłem ze w tym kraju jest jakieś dziwne przyzwolenie dla zbrodni komunizmu nie wiem czemu??,,
Dodaj ogłoszenie